Polski Legion w akcji: Lotka o krok od sensacji, pechowy Bright Ede [POLACY ZA GRANICĄ]

Rozpoczął się kolejny weekend ligowych zmagań, w którym do boju ruszyli Polacy za granicą – zarówno obecni reprezentanci, jak i potencjalni kadrowicze. Jak nasi rodacy poradzili sobie w piątek 16 października? Był to dla nich specyficzny dzień.

Polacy walczą o swoje we Włoszech

Jeśli chodzi o Polaków, to tego dnia najwięcej działo się we Włoszech. Tam trzech zawodników potencjalnie mogło złapać jakieś minuty. Potencjalnie, bo wciąż do pełni formy nie wrócił Sebastian Walukiewicz. Obrońca od maja leczył kontuzję, a w miniony weekend po raz pierwszy po przerwie znalazł się w kadrze meczowej. Wtedy jego Sassuolo zremisowało u siebie 1:1 z AC Milanem. Tym razem tak dobrze już nie było, bo drużyna Alberto Aquilaniego, choć zdobyła dwa gole w starciu z Frosinone, to straciła ich aż cztery. Z pewnością taki obrót spraw pomoże byłemu piłkarzowi Pogoni Szczecin w ponownym wywalczeniu miejsca w składzie.

Nieco więcej działo się na zapleczu Serie A. Tu swój mecz rozgrywał Hellas Verona, w którym występują Paweł Dawidowicz oraz Kacper Sezonienko. „Żółto-Niebiescy” mierzyli się u siebie z przedostatnim w tabeli Catanzaro i rozczarowali, bo jedynie zremisowali 2:2. Drugi z wymienionych zawodników niestety znów został przyspawany do ławki rezerwowych i nie zagrał ani minuty. Po bramce w meczu towarzyskim przeciwko Lugano wydawało się, że Sezonienko dostanie swoją szansę. Tydzień wcześniej otrzymał 22 minuty, a w piątek znów nie powąchał murawy.

Polakiem, o którym można powiedzieć trochę więcej, jest Paweł Dawidowicz. Obrońca po raz trzeci z rzędu wyszedł w pierwszym składzie w meczu ligowym i po raz drugi założył opaskę kapitana. Przeciwko Catanzaro rozegrał pełne spotkanie, a włoskie portale oceniły go raczej neutralnie. PianetaSerieB i TuttoMercatoWeb wystawiły obrońcy zgodnie notę 5 (w skali 1–10). Nieco łaskawszy był CalcioHellas, który zwrócił uwagę, że to nie Polak był winowajcą przy straconych golach i przyznał ocenę 6.

Sytuacja obu zawodników może jednak wkrótce ulec zmianie. Sporo mówi się o tym, że posada Marco Baroniego wisi na włosku. Wśród potencjalnych zastępców wymienia się Davide Ballardiniego czy Paolo Zanettiego. Decyzja może zapaść jeszcze przed następnym meczem ligowym.

Pechowy Bright Ede w Hiszpanii – Polacy za granicą

W Hiszpanii obecnie jedynym regularnie grającym zawodnikiem z Polski jest Bright Ede. 19-latek jednak z przytupem wszedł do hiszpańskiej ligi i po piątkowym meczu znów zbiera pochwały. Jego Deportivo La Coruna mierzyło się na Estadio Municipal de Riazor z Levante. Wynik co prawda mógł być lepszy, bo „Los Blanquiazules” jedynie zremisowali 1:1 z Levante, ale postawa młodzieżowego reprezentanta Polski może cieszyć. Przynajmniej jeśli mowa o jego formie.

Rozegrał on 85 minut, które aż nadto docenił lokalny dziennik DXT Campeon. Ocenił występ Brighta Ede na 9, określając obrońcę mianem „Diamante”. Galicyjska gazeta chwali zawodnika szczególnie za umiejętność wyprowadzania piłki. ElDesmarque podeszło do tematu nieco chłodniej, wystawiając notę 6. Portal również jednak docenił byłego piłkarza Motoru Lublin za postępy, jakich dokonuje.

Niestety wszystko skomplikował uraz. Bright Ede nie rozegrał pełnego spotkania, bo w 85. minucie poprosił o zmianę. Polak doznał urazu mięśnia dwugłowego uda. Trener Antonio Hidalgo na pomeczowej konferencji przyznał, że nie zna jeszcze dokładnej skali urazu, ale sytuacja nie wygląda zbyt dobrze. Tego typu kontuzje zazwyczaj wykluczają piłkarzy z gry na kilka tygodni.

Marcel Lotka robi swoje w Niemczech – Polacy za granicą

U naszych zachodnich sąsiadów bardzo dobre spotkanie rozegrał Marcel Lotka. Golkiper w końcu znalazł miejsce, w którym regularnie na niego stawiają, a on odpłaca się za zaufanie w najlepszy możliwy sposób. W piątek jego Cottbus podejmowało Nurnberg. Rywale pod wodzą Miroslava Klose zajmują 2. miejsce w lidze i pozostają niepokonani w tym sezonie. Na Lotkę jednak to nie wystarczyło, bo podopieczni Mistrza Świata zremisowali to spotkanie 1:1. Polak zanotował cztery interwencje, z czego jedną klasową w końcówce spotkania. Przy straconej bramce były bramkarz Borussii Dortmund był absolutnie bezradny. Jeszcze 13 października Berliner Zeitung pisał, że Cottbus ma najsłabszą obronę w lidze, a mimo to Marcel Lotka należy do grona najlepszych bramkarzy na zapleczu Bundesligi. To kolejny kamyczek do jego ogródka, a wciąż jest to stosunkowo młody golkiper, bo ma zaledwie 25 lat.

Polacy otrzymali swoje minuty również w 3. lidze niemieckiej. Fortuna Koln poległa u siebie 0:1 z drugą drużyną VfB Stuttgart. W kadrze gospodarzy znalazł się Adrian Stanilewicz, podczas gdy w szeregach gości wystąpił Jordan Majchrzak. Obaj Polacy zameldowali się na placu gry w 2. części spotkania, ale nie zapisali się niczym konkretnym. Warto jednak dodać, że pierwszy z wymienionych był bliski asysty, gdyby tylko jego partner z zespołu wykazał się lepszą skutecznością.

Reszta świata

W Belgii piątek był czasem krajowego pucharu. Standard Liege podejmował u siebie drugoligowe Dender, w którym ważną rolę odgrywa Krzysztof Kotoń. Tydzień temu popisał się dubletem, ale to spotkanie było dla polskiego pomocnika zupełnie innym wyzwaniem. Nie było wiele przestrzeni, choć jego drużyna miała swoje dobre momenty. To nie wystarczyło i faworyzowany Standard zwyciężył 2:0. W kadrze znalazł się też Oskar Szulc, który po raz kolejny nie otrzymał choćby minuty.

Szansę otrzymał za to Bartosz Szywała. Sporo mówi się w ostatnim czasie o Slavii Praga w kontekście Wiktora Nowaka czy nawet Oskara Kubiaka, ale warto też spojrzeć na 17-letniego pomocnika, który na razie gra w drugiej drużynie. Trzy dni wcześniej rozegrał 66 minut w młodzieżowej Lidze Mistrzów, a jego występ zwieńczyła bramka zdobyta w meczu z Sabahem. Tym razem zaczął na ławce rezerwowych, a na boisku zameldował się po przerwie. Niestety w tej samej części spotkania Banik Ostrawa B przejął inicjatywę, zdobył dwie bramki i zwyciężył 2:1. Natomiast w meczu na szczycie pomiędzy Karviną a Duklą Praga (3:0) w kadrze znalazł się Antoni Franke. Piłkarz jednak nie wystąpił w tym spotkaniu.

Na zakończenie podsumowania spójrzmy jeszcze na Francję. Tam w Ligue 2 FC Annecy poległo 1:2 z AS Nancy-Lorraine. Zawodnikiem gospodarzy jest Pascal Mozie. 18-latek w tym sezonie odgrywa rolę regularnie wchodzącego rezerwowego. Defensywny pomocnik w tym spotkaniu został posłany do boju przy wyniku 1:1, w 74. minucie. Pech chciał, że kwadrans później jego partner z zespołu skierował piłkę do własnej bramki, przez co piłkarze Annecy zeszli do szatni pokonani. Wychowanek Legii Warszawa ciągle walczy o to, aby przebić się do pierwszej jedenastki.

Był to jednak dopiero początek zmagań Polaków za granicą podczas tego weekendu. Piątek 16 października dla jednych był bardziej udany, a dla innych mniej. Z niecierpliwością czekamy na to, co nasi rodacy zaprezentują w sobotę oraz niedzielę.

 

Fot. Sandro Halank / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze