Kacper Tomasiak dokonał niemożliwego i został srebnym medalistą Zimowych Igrzysk Olimpijskich! Jest to dla nas pierwszy krążek zdobyty na tej imprezie.
Wicemistrz Olimpijski Kacper Tomasiak — trudno byłoby mu w to uwierzyć, gdyby ktoś zasugerował mu to przed rokiem. W swoim debiutanckim sezonie już zapewnił sobie emeryturę, a wszystko za sprawą poniedziałkowego konkursu.
Kacper Tomasiak wytrzymuje
Mocno nadzieję w narodzie wzbudziły niedzielne treningi. Szczególnie ten pierwszy, na którym Kacper Tomasiak mógł pochwalić się drugim najlepszym wynikiem. W dalszym ciągu 19-latek nie był wymieniany w gronie faworytów do medalu. Skok na odległość 103 metrów pozwolił jednak Polakowi zająć 4. pozycję po 1. serii.
Rekompensata za wiatr, a także dobre noty, które mogły być jeszcze wyższe, gdyby nie delikatny odjazd lewej narty zapewniły taki sam wynik pinktowy, co u Gregora Deschwandena, czyli 132,8 punktów. Pozycja naszego rodaka w Pucharze Świata sprawiła jednak, że w drugiej serii miał on skakać jako czwarty od końca. Była to dobra poyzcja, aby zaatakiwać lokaty wyżej znajdujących się Eriksena Sundala czy niedoświadczonego Valentina Fouberta. Tym bardziej, że strata do podium wyniosła jedyne 0,1 punkta.
O ile można było liczyć na błąd niedoświadczonego Francuza, tak nie można było przewidzieć jak sobie poradzi równie niedoświadczony Polak. Tym bardziej, że każdy kolejny skok czołowej dziesiątki robił coraz większe wrażenie. Gorszy skok Kacpra Tomasiaka sprawiłby też, że ten znalazłby się dopiero na 3. pozycji przed ostatnimi trzema skokami tych zawodów. Wszystko z uwagi na fakt, iż Ren Nikaido i Gregor Deschwanden po swoich skokach ex aequo znaleźli się na prowadzeniu. 19-latek przypomniał jednak o złotych czasach skoków narciarskich w naszym kraju i po prostu odleciał. Nikt w 2. serii nie skoczył bowiem dalej od chłopaka z Bielsko-Białej. Zarówno Eriksen Sundal, jak i Valentin Foubert nie dali rady olimpijskiej presji. Jedynie Phillip Raimund wykorzystał swoją przewagę z pierwszego skoku i utrzymał swoją pozycję. My natomiast możemy się cieszyć z 5 medalu z rzędu w skokach narciarskich na Igrzyskach Olimpijskich.
𝐊𝐀𝐂𝐏𝐄𝐑 𝐓𝐎𝐌𝐀𝐒𝐈𝐀𝐊 𝐒𝐑𝐄𝐁𝐑𝐍𝐘𝐌 𝐌𝐄𝐃𝐀𝐋𝐈𝐒𝐓𝐀̨ 𝐎𝐋𝐈𝐌𝐏𝐈𝐉𝐒𝐊𝐈𝐌 🇵🇱🔥
CO ZROBIŁ TEN CHŁOPAK!? pic.twitter.com/6pEkGkF24x
— TVP SPORT (@sport_tvppl) February 9, 2026
Kamil Stoch i Paweł Wąsek w gorszej formie
Mimo euforii jaką dał kibicom Kacper Tomasiak, wypada też wspomnieć o naszych dwóch pozostałych reprezentantach. Tutaj jednak utrzymania dobrej dyspozycji z treningów zabrakło.
W przypadku Kamila Stocha, ten przyzwyczaił nas do lepszych skoków na dużej skoczni, aniżeli na normalnej. Choć na tej drugiej również sięgnął po złoty medal, w 2014 roku, to nie jest tajemnicą, że na Igrzyskach przy tych mniejszych obiektach nasz Mistrz zwykł się czuć gorzej. W poniedziałek niestety także było to widoczne. Skok na odległość 100 metrów przy tych notach, panujących warunkach i wyższej belce startowej nie pozwolił nawet zbliżyć się do awansu do 2. serii. 38. miejsce sprawiło, że nie obejrzymy Kamila Stocha w konkursie mikstów. Najstarszy uczestnik poniedziałkowej rywalizacji może więc teraz w pełni skupić się na przygotowaniach do konkursu na dużej skoczni. Tam odda swój pożegnalny skok na Igrzyskach Olimpijskich.
Miejsce we wtorkowym konkursie mikstów wywalczył natomiast Paweł Wąsek. 26-latek z Kacprem Tomasiakiem dołączy do Poli Bełtowskiej i Anny Twardosz. Nie można jednak powiedzieć, że jest to zasługa dobrej dyspozycji naszego najlepszego reprezentanta z zeszłego sezonu. Przegrał on chociażby z Songiem Qiwu czy Enzo Milesim, co spowodowało sporą stratę do 30. miejsca. Pozostaje mieć nadzieję, że był to jedynie wypadek przy pracy, a rzeczywistą formę naszego skoczka oddają wcześniejsze treningi, w których 26-latek bez większych problemów zajmował miejsca w TOP 30.
Raimund ze złotem, Prevc wciąż czeka
Jeszcze do niedawna murowanym kandydatem do medalu był Domen Prevc. Spośród swojego rodzeństwa jest jedynym bez wywalczknego krążka na Igrzyskach Olimpijskich. Dominacja Słoweńca w Pucharze Świata nie przełożyła się jednak na formę we Włoszech. Podobnie zresztą jak jego rodacy, Domen najlepiej czuję się na większych obiektach. Tam wciąż tegoroczny triumfator Turnieju Czterech Skoczni będzie jednym z głównych faworytów do zwycięstwa.
Swoich kibiców z pewnością rozczarowali także Austriacy, którzy jako liderzy Pucharu Narodów, nie znaleźli się nawet blisko strefy medalowej. Najbliżej był Stephan Embacher, jednak to głównie za sprawą swojego drugiego skoku, który oddał na odległość 105,5 metra. O swoim upragnionym złocie dalej będzie mógł jedynie marzyć Stephan Kraft. Doświadczony skoczek poniedziałkowe zawody zakończył dopiero na 27. miejscu, czyli najgorszym spośród swojej drużyny. Daniel Tschofening i Jan Hoerl zajęli kolejno 15. i 11. lokatę.
Świętują natomiast nasi zachodni sąsiedzi. Wiele musiała przejść w ostatnich latach reprezentacja Niemiec. Kibice w jej kontekście mówili nawet o największym kryzysie od lat. Ani razu żaden z ich reprezentantów nie znalazł się w tym sezonie na najwyższym stopniu podium. Stefan Horngacher jednak, który po sezonie pożegna się drużyną, doskonale przygotował swojego podopiecznego Phillipa Raimunda. Ten mimo wszystkich dotychczasowych problemów sięgnął po złoto i na dobre zapisał się w historii tej dyscypliny. Oprócz zwycięzcy i polskiego srebnego medalisty, podium zamknął Gregor Deschwanden wraz z Renem Nikaido.
Fot. Paweł Stańczyk, Wikimedia Commons
Mateusz Konsewicz


