„Idę se pić kurakao, a pan nie” — ten cytat Arnolda Boczka ze „Świata według Kiepskich” całkiem trafnie oddaje rywalizację w grupie E tegorocznego mundialu. Na turnieju zobaczymy małą karaibską wysepkę, podczas gdy chociażby Włochy czy reprezentacja Polski będą śledzić mistrzostwa przed telewizorem.
Jak już wspomniałem w lidze, w grupie E zagra m.in. reprezentacja Curaçao — nie oszukujmy się, faworytem nie będzie. Oprócz niej zobaczymy Ekwador, Wybrzeże Kości Słoniowej i zespół zza miedzy, czyli reprezentację Niemiec. Zapowiada się więc ciekawa rywalizacja między tymi trzema drużynami.
Warto też zaznaczyć, że mecz Niemcy – Wybrzeże Kości Słoniowej, rozegrany w drugiej kolejce, odbędzie się na najmniejszym stadionie podczas mundialu — BMO Field w Toronto, które może pomieścić około 40 tysięcy widzów.
1. Niemcy
Dla naszych zachodnich sąsiadów tegoroczny mundial to trochę „wóz albo przewóz”. Aby uniknąć kolejnej kompromitacji, muszą przede wszystkim wyjść z grupy, co na mundialach w Rosji i Katarze niestety im się nie udało.
Selekcjoner Julian Nagelsmann zna już smak turniejowej porażki — przegrana z Hiszpanią na Euro 2024, jeszcze na niemieckiej ziemi i tuż przed półfinałami, była dla niego bolesnym doświadczeniem.
Śmiało można powiedzieć, że najjaśniejszą gwiazdą reprezentacji Niemiec jest Florian Wirtz. Skrzydłowy Liverpoolu był głównym rozgrywającym zespołu. Choć nominalnie grał na lewej flance, często schodził do środka i sam decydował o kierunku akcji. Wyróżniał się liczbą dryblingów, podań kluczowych i zagrań w pole karne, a także miał największy udział w tworzeniu sytuacji bramkowych. Jego rola była niezwykle ważna dla skuteczności taktyki trenera.
Po zakończeniu, niestety pamiętnych dla reprezentacji Niemiec mistrzostw Europy, Nagelsmann miał spory ból głowy, jak zestawić skład, zwłaszcza że wielu ważnych graczy zaczęło rezygnować z kadry. Manuel Neuer wrócił wprawdzie do reprezentacji przed mundialem, ale Ilkay Gündogan, Thomas Müller i Toni Kroos zakończyli już swoje występy w kadrze. Ich miejsca zajmują zawodnicy nowego pokolenia — Pavlović, Wirtz czy Woltemade — którzy powinni być spokojni o swój los.
Znaki zapytania w wyjściowej jedenastce pozostają właściwie tylko na dwóch pozycjach: środkowego obrońcy oraz ofensywnego pomocnika. O miejsce obok Taha powalczą Schlotterbeck i Rüdiger.
2. Curaçao
O tej reprezentacji chyba jedno wiemy na pewno: po prostu jest. Arnold Boczek wpadł na curacao do swojego sąsiada z dołu, Mariana Paździocha, a w Curacao znalazł się ktoś, kto postanowił do „curacao” dodać adwokata — a dokładniej legenda futbolu, Dick Advocaat. Stworzyli duet, którego nie powstydziliby się najlepsi barmani.
Ekipa Advocaata w trakcie eliminacji zdobyła najwięcej punktów i strzeliła najwięcej goli w całej strefie CONCACAF. Mogła się też pochwalić najwyższą wartością goli oczekiwanych oraz największą liczbą bramek zdobytych spoza pola karnego.
O zawodnikach karaibskiego zespołu trudno powiedzieć bardzo dużo, ale wiadomo, że i tutaj sporą rolę odgrywają Holendrzy — tym razem ci z karaibskim pochodzeniem. Najlepszym strzelcem w eliminacjach był urodzony w Rotterdamie Gervane Kastaneer, a najlepszym obrońcą — pochodzący z Geldrop Shurandy Sambo.
Choć obaj znacząco przyczynili się do awansu, nie to oni odgrywali kluczowe role w zespole. Te należały choćby do Livano Comenencii, Jürgena Locadii, Jearla Margarithy, Kenjiego Gorré czy Eloy’a Roomba.
Już od początku kwalifikacji Advocaat miał w głowie trzon zespołu. Kwestie proceduralne, związane z nadawaniem obywatelstwa i przekonywaniem graczy do reprezentowania Curaçao, nieco zmieniły jednak kształt wyjściowej jedenastki.
Miejsce w składzie na rzecz Locadii stracił choćby Kastaneer, a niewykluczone, że kluczowego w eliminacjach Margarithę na turnieju zastąpi Sontje Hansen. Być może większą rolę odegrają też Tahith Chong i Riechedly Bazoer.
3. Wybrzeże Kości Słoniowej
Byliśmy już za naszą zachodnią granicą, odwiedziliśmy Karaiby, więc teraz pora na wizytę na kontynencie afrykańskim. Przed nami, można śmiało powiedzieć, jedna z piłkarskich wizytówek tego kontynentu — reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej.
W Afryce to prawdziwy hegemon, ale poza Czarnym Lądem już tak dobrze nie wygląda. W trzech mundialach w historii Iworyjczycy odpadają bowiem po fazie grupowej.
Patrząc na to, jak wyglądały eliminacje w wykonaniu reprezentacji WKS, można mieć nadzieję, że tym razem przełamią swoją niemoc i osiągną coś więcej na mistrzostwach świata. Z dziesięciu meczów wygrali osiem, dwa zremisowali, a rywalizację zakończyli z bilansem bramkowym 25:0.
Warto podkreślić, że Iworyjczycy dokonali tego jako najmłodsza afrykańska drużyna, która awansowała na tegoroczny mundial. Średnia wieku pierwszej jedenastki wynosiła 27 lat, a podczas turnieju może być jeszcze niższa.
W eliminacjach o sile Wybrzeża Kości Słoniowej decydowało połączenie młodości i doświadczenia. W środku pola kluczową rolę odgrywało trio Franck Kessié, Ibrahim Sangaré i Seko Fofana. Pierwsi dwaj odpowiadali za rozegranie oraz progresję piłki, regularnie posyłając podania przełamujące linie rywali, natomiast Fofana wnosił większe zagrożenie pod bramką przeciwnika i został najlepszym strzelcem zespołu z trzema golami. W ofensywie najważniejszą postacią był Simon Adingra, lider drużyny pod względem strzałów, dryblingów, dośrodkowań i kontaktów z piłką w polu karnym rywali, a także jeden z najlepszych kreatorów na kontynencie. Istotny wkład miał również Evan Ndicka, rozpoczynający większość akcji od tyłu, a po udanym Pucharze Narodów Afryki coraz większe znaczenie dla kadry zyskują też Amad Diallo i Guéla Doué.
4. Ekwador
Wracamy na zachodnią półkulę, na kontynent, gdzie futbol to niemal religia — jedną z wielu reprezentacji z Ameryki Południowej na tegorocznym mundialu będzie Ekwador.
Choć Ekwadorczycy zagrali już na czterech mundialach, z grupy wyszli tylko raz — w 2006 roku. Pamiętna wygrana z Polską dała im wtedy przepustkę do 1/8 finału. To właśnie po tamtym meczu powstała słynna jedynka „Faktu”: „Wstyd. Żenada. Kompromitacja. Hańba. Frajerstwo. Nie wracajcie do domu” — ale to już tak na marginesie.
Mimo rozpoczęcia eliminacji z trzema punktami karnymi Ekwador wywalczył drugie miejsce w strefie CONMEBOL, ustępując jedynie Argentynie. Drużyna Sebastiána Beccacece opierała swój sukces przede wszystkim na znakomitej defensywie — straciła zaledwie pięć goli w całych kwalifikacjach — choć w ataku brakowało jej skuteczności, czego symbolem było aż osiem bezbramkowych remisów.
O sile Ekwadoru decydowało połączenie doświadczenia i młodości. Weterani Hernán Galíndez i Enner Valencia pełnili rolę liderów — pierwszy był jednym z filarów najlepszej defensywy eliminacji, a drugi, z sześcioma golami i dwiema asystami, okazał się najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu. Równie ważny wkład mieli przedstawiciele młodszego pokolenia: Willian Pacho, Piero Hincapié i Moisés Caicedo, którzy odpowiadali za organizację gry w obronie oraz wyprowadzanie akcji, stanowiąc fundament drużyny Sebastiána Beccacece.
Po przejęciu kadry Beccacece zdecydował się na kilka istotnych zmian personalnych. W bramce postawił na Hernána Galíndeza kosztem Alexandra Domíngueza, a Jeremy’ego Sarmiento, Kendry’ego Páeza i Angelo Preciado przesunął na dalszy plan. Szansę wykorzystali natomiast inni zawodnicy, przede wszystkim Joel Ordóñez, Pedro Vite i Nilson Angulo, którzy pod jego wodzą zyskali na znaczeniu i dziś są poważnymi kandydatami do gry w wyjściowym składzie podczas mundialu.
Terminarz grupy E
(godziny podane według czasu polskiego)
14.06.2026, 19:00 – Niemcy – Curaçao (Houston)
15.06.2026, 01:00 – WKS – Ekwador (Filadelfia)
21.06.2026, 00:00 – Niemcy – WKS (Toronto)
21.06.2026, 02:00 – Ekwador – Curaçao (Kansas City)
26.06.2026, 00:00 – Ekwador – Niemcy (Filadelfia)
26.06.2026, 00:00 – Curaçao – Wybrzeże Kości Słoniowej (Nowy Jork)


