Podczas losowania w Waszyngtonie Grupa F zaprezentowała się następująco: Holandia, Japonia, Tunezja i zwycięzca baraży ścieżki B. Niestety rzutem na taśmę na Mistrzostwa Świata 2026 awansowała Szwecja i to ona uzupełniła zestawienie.
Sama Grupa F, mimo naszego braku, prezentuje się naprawdę interesująco. Znajduje się w niej jeden faworyt, w postaci Holandii, a także trzy w teorii nieco słabsze, ale także silne zespoły. Jak prezentują się sylwetki tych drużyn?
Holandia – by tym razem niczego nie brakło
Holandia przyzwyczaiła nas do tego, że jeśli chodzi o Mistrzostwa Świata, to prezentuje mistrzowską formę. Ta mistrzowska forma jednak jeszcze nigdy w historii nie przełożyła się na Puchar Świata. Poza 2018 rokiem, kiedy to „Oranje” się nie zakwalifikowali, kraj ten jest zawsze bliski pucharu, z tym że zawsze czegoś brakuje. W 2010 roku Holendrzy zdobyli srebro, w Brazylii brąz, a cztery lata temu roku lepsi od nich okazali się jedyni późniejsi triumfatorzy, czyli Argentyńczycy i to po rzutach karnych. Kraj ten ciągle pozostaje jedynym, który trzykrotnie awansowywał do finału turnieju, ani razu go nie wygrywając.
W tym roku „Oranje” nie są jednak głównymi kandydatami do zwycięstwa w Mistrzostwach Świata. Posiadają oni solidną drużynę, ale nie jest ona tak silna, jak ta z Robbenem, Van Persiem czy Sneijderem na czele. Z drugiej strony to może sprzyjać drużynie, gdyż ta wcale nie będzie na świeczniku, a presja może być nieco mniejsza. Wciąż mówimy o drużynie, która była półfinalistą ostatnich Mistrzostw Europy, ulegając Anglikom po golu w 90. minucie. W Lidze Narodów po zaciętym boju z Hiszpanią znów Holandia przegrała o włos, bo znowu po rzutach karnych. Może więc limit pecha tej drużyny już się wyczerpał i nie będzie ona już tylko konkurować z najlepszymi, ale i te konfrontacje będzie wygrywać.
Ronald Koeman niezmiennie preferuje ustawienie 4-2-3-1, z którego przed laty korzystał także w FC Barcelonie. Holandia, posiadając we krwi futbol totalny i nauki Johana Cruyffa, gra piłkę ofensywną, stwarzając sobie wiele sytuacji podbramkowych. Za ich egzekwowanie ciągle odpowiada Memphis Depay. Mimo że ten na co dzień występuje w lidze brazylijskiej, to nie zatracił on swoich umiejętności strzeleckich. Osiem goli i cztery asysty napastnika zapewniły mu 2. miejsce w klasyfikacji punktacji kanadyjskiej w eliminacjach do mundialu.
Ważną rolę odgrywa też Cody Gakpo – piłkarz od wielu miesięcy krytykowany przez fanów Liverpoolu. U Ronalda Koemana odgrywa kluczową dla taktyki rolę fałszywego skrzydłowego. Sercem drużyny natomiast niezmiennie pozostaje Frenkie de Jong. Były szkoleniowiec FC Barcelony będzie miał za to bolączkę co do obsady defensywy. Mistrzostwa Świata jeszcze przed ich rozpoczęciem z powodu urazu musiał opuścić Jurrien Timber. Defensor w tym sezonie był kluczową postacią Arsenalu. W jego miejsce został dowołany Lutsharel Geertruida z Sunderlandu.
Thank you, New York City 🧡
🔜 Off to Kansas City! #OranjeIsTakingOver #FIFAWorldCup pic.twitter.com/AAdSZjnijA
— OnsOranje (@OnsOranje) June 9, 2026
Japonia znów zaskoczy?
Japonia po raz pierwszy na Mistrzostwach Świata znalazła się w 1998 roku, kiedy to powiększono liczbę uczestników do 32. „Niebieskim Samurajom” zmiana ta ewidentnie posłużyła, gdyż od tego czasu nie przegapili oni żadnego turnieju. Ostatnie dwa mundiale dla zawodników tego kraju to dwie porażki w 1/8 finału z późniejszymi brązowymi medalistami. W 2018 roku w dramatycznych okolicznościach wyeliminowała ich Belgia, a cztery lata później lepiej egzekwowali rzuty karne Chorwaci. Kto wie, może kolejna zmiana liczby uczestników znów Japończykom przysłuży się i wyśrubują swój rekord, awansując do ćwierćfinału?
Łatwo o to nie będzie, ale w grupie F kraj kwitnącej wiśni nie powinien być outsiderem. W tym roku z grupy wychodzi także osiem najlepszych drużyn z 3. miejsca. Siłę azjatyckiej drużyny ocenia się na 2. miejsce w Grupie F, o które powalczy ze Szwecją i Tunezją. Japończycy spragnieni kolejnego mundialowego sukcesu z pewnością są, gdyż na azjatyckim podwórku ostatni udany turniej rozegrali w 2011 roku. Najwidoczniej bardziej służą im globalne rozgrywki.
Apetyty w kraju kwitnącej wiśni rozbudziły też mecze towarzyskie. Takowych azjatycka drużyna wygrała już sześć z rzędu, pokonując w nich Szkotów, Anglików oraz Brazylijczyków. W pięciu spośród wspomnianych sześciu spotkań azjatycki zespół nie stracił bramki. To wszystko przy stosunkowo ofensywnym stylu gry, gdyż szkoleniowiec Hajime Moriyasu wcale nie zaparkował autobusu. To ofensywa zespołu jest właśnie największym atutem drużyny, od której w eliminacjach żaden inny azjatycki zespół nie zdobył więcej bramek.
Szwecja i (nie)mundialowy poziom
Szwecja swój ostatni mecz na wielkim turnieju rozegrała w 2021 roku, kiedy to w 1/8 finału Mistrzostw Europy wyeliminowała ich Ukraina. Od tego czasu Skandynawowie zupełnie się pogubili i wszystko wskazywało na to, że nie ujrzymy ich także w USA. Furtkę dla drużyny otworzyła jednak Liga Narodów. W 2024 roku reprezentacja Trzech Koron wyprzedziła w Dywizji C Słowację, Estonię i Azerbejdżan, co, jak się później okazało, było kluczowe w kontekście awansu na turniej czterolecia.
Od tego czasu Szwecja bowiem wygrała zaledwie dwa spotkania – z Ukrainą i Polską w barażach. W eliminacjach do mundialu reprezentacja Trzech Koron zdobyła jedynie dwa punkty, zamykając grupową tabelę. Można by powiedzieć, że kluczowe było zatrudnienie Grahama Pottera, jednak gra jego drużyny, poza barażami, także nie zachwyca. W pierwszym z dwóch meczów towarzyskich jego zespół wybrał się do Norwegii, gdzie mimo braku Erlinga Haalanda i Martina Odegaarda wynik 3:1 był najmniejszym wymiarem kary. Drugi sparing to remis 2:2 w domowym spotkaniu z Grecją, która także wydawała się zespołem lepszym.
Naturalnie wielu kibiców zastanawia się więc, czy reprezentacja ta jest obecnie na poziomie mundialowym. Po wynikach wydaje się, że nie, jednak w drużynie z pewnością potencjał drzemie. Viktor Gyökeres, Alexander Isak, Anthony Elanga czy Lucas Bergvall to zawodnicy wysoko cenieni w europejskim futbolu. Z jakiegoś powodu jednak to wszystko się ze sobą nie spina, a czas na połączenie tych piłkarzy ze sobą Grahamowi Potterowi pomału się kończy. Planem szkoleniowca jest pełne wykorzystanie szybkości i fizyczności swoich zawodników. Anglik stawia na pięciu zawodników w obronie, angażując jednocześnie w defensywę cały zespół, by po odbiorze błyskawicznie przejść do kontrataku.
The Japan National Team has made it to Nashville ahead of the @FIFAWorldCup starting later this week! They had an open practice today at Geodis Park ⚽️#FIFAWorldCup @WKRN pic.twitter.com/f5oJQfOFDr
— Kendall Lanier (@kendall_lanier) June 9, 2026
Tunezja outsiderem czy czarnym koniem w Grupie F?
Tunezja jeszcze nigdy w historii nie awansowała do fazy pucharowej Mistrzostw Świata, ale z drugiej strony po raz trzeci z rzędu na tym turnieju się melduje. Oprócz Tunezyjczyków tylko dwie inne afrykańskie drużyny potrafiły tego dokonać – Senegal oraz Maroko. Obecność „Orłów Kartaginy” w USA nie jest więc przypadkiem, będą one chciały dokonać historycznego dla nich wyniku.
Przez eliminacyjną Grupę H Tunezja przeszłą spacerkiem. Spośród 10 rozegranych spotkań wygrała aż dziewięć, wyprzedzając drugą Namibię aż o 13 punktów. Mimo tego od początku 2025 roku na ławce trenerskiej drużyny zasiadało już trzech różnych szkoleniowców. Ciągłe zmiany odbiły się oczywiście na wynikach. W Pucharze Narodów Afryki „Orły Kartaginy” pokonały jedynie Ugandę, a swoją przygodę w tym turnieju zakończyły na etapie 1/8 finału. W czterech meczach sparingowych przygotowujących do mundialu arabska reprezentacja pokonała jedynie Haiti. Oprócz tego zremisowała na wyjeździe z Kanadą, a w spotkaniach z Austrią oraz Belgią zespół musiał uznać wyższość europejskich rywali.
Po ciągłych zmianach szkoleniowców misję poprowadzenia drużyny na Mistrzostwach Świata ostatecznie powierzono Sabriemu Lamouchiemu. Francuz w przeszłości wprowadził na mundial w Brazylii Wybrzeże Kości Słoniowej, a oprócz arabskich klubów pracował także w Nottingham Forest czy Stade Rennes. 54-latek korzysta z ustawienia 4-2-3-1. Gwiazdą drużyny jest Hannibal z Burnley, który gra na pozycji numer „10”. Za jego plecami znajduje się kapitan Ellyes Skhiri. Doświadczony piłkarz Eintrachtu Frankfurt wraz z młodszym bratem znanego Samiego Khediry – Ranim, odpowiedzialny jest za trzymanie szeregów drugiej linii. Liderem defensywy jest natomiast Montassar Talbi, który na co dzień reprezentuje barwy FC Lorient.
Grupa F na Mistrzostwach Świata 2026 – terminarz
Holandia – Japonia (Dallas) – 15.06.2026, 00.00
Szwecja – Tunezja (Monterrey) – 15.06.2026, 4.00
Tunezja – Japonia (Monterrey) – 20.06.2026, 6.00
Holandia – Szwecja (Houston) – 20.06.2026, 19.00
Japonia – Szwecja (Dallas) – 26.06.2026, 1.00
Holandia – Tunezja (Kansas City) – 26.06.2026, 1.00


