Curling i turniej mężczyzn na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 — czego się spodziewać?

Curling na Igrzyskach Olimpijskich wkracza w kolejną fazę. Po turnieju mikstów nadszedł czas na klasyczny turniej mężczyzn. Czego możemy się spodziewać?

Rywalizacja par mieszanych dobiegł końca. Po złoto sensacyjnie sięgnęła reprezentacja Szwecji. Teraz jednak czas na bardziej taktyczną wersję gry, gdzie rozstrzygnięcia mogą okazać się zupełnie inne od tych czwartkowych. Choć Polska także tutaj nie zdołała się zakwalifikować, to w turnieju czeka nas masa emocji.

Wielka Brytania kontra Kanada — wyścig o złoto

Jeśli chodzi o faworytów turnieju mężczyzn, to bez wahania można wskazać dwie reprezentacje. Pierwszą z nich jest Wielka Brytania, której  także bukmacherzy dają największe szanse na złoty medal. Ta już go zdobyła chociażby w 1924 roku, kiedy to dyscyplina ta debiutowała na Igrzyskach Olimpijskich, a przed czterema laty Brytyjczycy sięgnęli po srebro.

Reprezentować ten naród będzie drużyna Mouata, któremu w CV brakuje jedynie najwyższego stopnia podium na Igrzyskach Olimpijskich. W 2023 i 2025 roku poprowadził on Szkocję do triumfu na Mistrzostwach Świata, a teraz głównym zadaniem jest przełożenie tych sukcesów na turniej we Włoszech. Bruce Mouat, Grant Hardie, Bobby Lammie i Hammy McMillan Jr to zgrana drużyna, która także zapisała się w historii, jako pierwsza wygrywając aż 4 tytuły Grand Slam w jednym sezonie. Sama taktyka zespołu polega na spokojniejszym rzucaniu i kontrolowaniu rywalizacji. Drużyna często gra wokół utrzymywania Hammera (ostatniego rzutu) na kluczowe endy. Charakteryzuje ich także wysoka skuteczność rzutów do gardy, zasłaniając dom.

Przeszkodzić Brytyjczykom może Kanada, w której curling jest niesamowicie popularny, zakorzeniony w kulturze. Tam, aby móc reprezentować swój kraj w tej dyscyplinie na Igrzyskach Olimpijskich, trzeba wygrać Trials. Są to rozgrywki eliminacyjne z udziałem najlepszych drużyn w kraju. Sam wyjazd do Włoch jest już pewnym sukcesem dla Brada Jacobsa, Marca Kennedy’ego, Bretta Gallanta oraz Bena Heberta.

Liderem oczywiście jest ten pierwszy z wymienionych. 40-latek smak olimpijskiego medalu zaznał już 12 lat temu w Soczi. Teraz ma za zadanie powtórzyć ten sukces. O ile ich rywali można podporządkować pod spokojną grę, tak Kanada jest tego zupełnym przeciwieństwem. Przykładowo przy braku Hammera zespół idzie na całość, próbując wyrwać punkty rywalom. Ekipa ta jest w końcu świetna jeśli chodzi o take-outy, czyli wybijanie kamieni. Co prawda, to taktyka ryzykowna, ale potrafi totalnie wybić przeciwnika z rytmu. Ma być ona kluczem, aby przywrócić temu narodowi dominację w tym sporcie, jaką posiadał jeszcze kilkanaście lat temu.

Szwajcarzy i Szwedzi również mają czym postraszyć

O medale powalczy z pewnością też Szwajcaria, gdzie curling również jest nieodrębną częścią kultury. Tam po raz pierwszy na Igrzyskach Olimpijskich w roli skipa drużynę poprowadzi Yannick Schwaller. Jego zespół sięgał już po srebro na ostatnich Mistrzostwach Świata czy Europy, więc i teraz powalczą o najwyższe cele. Drużyna raczej gra stabilnie, minimalizując straty i duże punkty przeciwnika.

Nie można też skreślać innego państwa na „S”, czyli Szwecji. Skandynawowie sięgnęli już po złoto w turnieju mikstów i teraz także pokuszą się o niespodziankę. Rasmus Wrana, będący na drugiej pozycji w męskiej drużynie, tworzył nawet ten złoty duet wraz ze swoją siostrą. Sama reprezentacja, z podobnym trzonem drużyny, stanęła już na najwyższym stopniu olimpijskiego podium przed czterema laty. Teraz jednak faworytów upatruje się gdzie indziej, ale skład ten wciąż wydaje się mocny. Są to obecnie mistrzowie Europy, a w 2024 roku byli nawet najlepsi na świecie. Team Edin nie jest jednak zbytnio regularny, stąd ich forma stoi pod pewnym znakiem zapytania. Na otwarcie MŚ 2025 drużyna potrafiła przegrać chociażby z Chinami. Także podczas ostatnich turniejów Grand Slam Szwecja nie była szczególnym dominatorem.

Kto zamyka stawkę?

Poza wspomnianymi głównymi kandydatami do medalu jest jeszcze kilka ciekawych ekip, które mogą namieszać. Warto więc o nich wspomnieć. Przykładowo Włosi mieli udział już zapewniony jako gospodarz Igrzysk Olimpijskich. Choć w mikstach słoneczna Italia była w gronie faworytów, a ostatecznie wywalczyła brąz, to tutaj raczej powalczy o pojedyncze zwycięstwa w round-robin.

Innymi ciekawymi zespołami są też Norwegia czy Niemcy. Ci pierwsi niegdyś mieli jedną z lepszych drużyn na świecie, ale teraz niełatwo im będzie o przejście pierwszej fazy. Nasi zachodni sąsiedzi z Marciem Muskatewitzem natomiast, podobnie jak Włosi, powinni raczej powalczyć o stabilne miejsce w fazie grupowej. Warto jednak przypomnieć, że na ostatnich Mistrzostwach Europy udało im się pokonać chociażby Szwajcarów, co nieco zwiększa nadzieję na dobry wynik.

Spośród naszych sąsiadów do Włoch pojechali też Czesi. Jest to ich pierwsza w historii kwalifikacja do męskiego turnieju Igrzysk Olimpijskich w curlingu. Wszystko za sprawą dobrego wyniku na ostatnich Mistrzostwach Świata, gdzie Lukas Klima jako skip poprowadził swój kraj do 7. miejsca. Na tym samym turnieju świetnie spisali się też Chińczycy, zajmując sensacyjnie wysokie 4. miejsce. Podczas walki o bilet do Włoch na turnieju kwalifikacyjnym pokonali Japonię i pokazali, że można pokusić się o określenie Chińczyków potencjalnym czarnym koniem. To wszystko mimo porażki ze Stanami Zjednoczonymi, które zamykają stawkę, a pokonując Azjatów, także wywalczyli miejsce w męskiej rywalizacji curlingowej. Choć Team Casper powalczy raczej o pojedyncze zwycięstwa w rundzie grupowej, to polskim kibicom może być on dobrze znany. W ramach walki o dwa ostatnie miejsca w Cortina d’Ampezzo, przed pokonaniem wspomnianych Chińczyków, zespół ten wyeliminował Polaków. Wszystko za sprawą wygranej 7:5.

Jak się ma curlingowy harmonogram?

Curling i turniej męski rozpoczyna się już w środę. Wtedy to o godzinie 19:05 czekają nas następujące mecze:

  • Czechy – Stany Zjednoczone
  • Kanada – Niemcy
  • Chiny – Wielka Brytania
  • Szwecja – Włochy

Runda grupowa potrwa przez tydzień. Dzień później rozegrane zostaną półfinały. 20 lutego to natomiast data ostatecznych rozstrzygnięć. Wtedy dowiemy się do kogo powędrują medale. Jeśli zaś chodzi o rywalizację Pań, to ta swój początek będzie miała już w najbliższy czwartek, dwunastego lutego.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze