Bielawianka Bielawa w zeszłym sezonie o włos przegrała walkę o awans – najpierw z Polonią Świdnica w rundzie zasadniczej, a następnie z WKS-em Wierzbice w barażach. W tym sezonie już niczego nie może zabraknąć i jak na razie „BKS” jest niepokonany. Bielawianie obecnie znajdują się pomiędzy meczami z Górnikiem Wałbrzych. W Pucharze Polski okazali się lepsi, wygrywając 3:0, ale to w sobotę 12 października o godzinie 16:00 odbędzie się starcie, które jest najbardziej wyczekiwane przez kibiców. Udało nam się porozmawiać z Pawłem Słoneckim, czyli trenerem Bielawianki, który opowiedział nam o ostatniej wygranej, nadchodzącym starciu w Wałbrzychu i potencjale jego zespołu w przyszłości.
Mateusz Konsewicz, Radio Gol: Jesteśmy świeżo po wygranej Bielawianki Bielawa z Górnikiem Wałbrzych w Pucharze Polski. Co trener mógłby powiedzieć o tym meczu?
Paweł Słonecki, trener Bielawianki Bielawa: Mecz pucharowy, a w sobotę mamy mecz z tym samym przeciwnikiem. Z tego powodu było szacowanie sił i nie mogliśmy odkryć swoich wszystkich kart. Zarówno my, jak i Górnik Wałbrzych porotowaliśmy składami, więc ten pojedynek na początku był trochę senny – badaliśmy kto, co i jak. Nie było to może najlepsze widowisko dla kibiców, ale z punktu widzenia taktycznego, trenerskiego, nie mogliśmy się odkryć i pokazać wszystkiego, co chcemy zaprezentować w sobotę.
Mecz w sobotę będzie zupełnie inny niż ten środowy?
Na pewno będzie to mecz o większą stawkę. Zmierzą się dwie drużyny, które w naszej klasie okręgowej mają aspiracje do walki o awans, o to żeby grać w 4. lidze. Myślę, że na pewno będzie to spotkanie na wyższym poziomie niż w środę.
Bielawianka Bielawa będzie faworytem w starciu z Górnikiem Wałbrzych? Czy można Was też uznać za faworytów całej ligowej rywalizacji w walce o awans?
Tonujemy wszystkie zapędy. Jesteśmy świadomi swoich umiejętności i naszej wartości w tej lidze. Wiemy, że chcemy grać o najwyższe cele, bo też zawsze o to gramy. Jednak tak jak wspominałem – na spokojnie. Każdy mecz jest ważny i jak to mówią, pomalutku, krok po kroku, do celu. My ten cel wyznaczyliśmy sobie przed sezonem i zwyczajnie chcemy go zrealizować.
Trudno było się podnieść po tym ostatnim sezonie, gdzie gorsza dyspozycja dnia zadecydowała o braku awansu do 4. ligi?
Z pewnością był to okres dla nas ciężki mentalnie, bo na koniec sezonu zamiast happy endu mamy dołek. Taka jednak jest piłka nożna, taki jest sport. Dwa lata wcześniej cieszyliśmy się z awansu w niesamowitych okolicznościach po meczu barażowym, a w tym roku byliśmy po tej drugiej stronie. Była złość, były nerwy, ale jak najszybciej przekuliśmy to w dalsze działania, motywacje w to, żeby ten zespół wzmocnić, trenować mocniej i żeby w tym sezonie takiej sytuacji uniknąć. Tym razem liczymy na szczęśliwe zakończenie w naszym wykonaniu.
Bielawianka Bielawa o sile 4. ligi i przeskoku między tymi klasami rozgrywkowymi miała okazję się już przekonać. Później na własnej skórze poczuł to Górnik Wałbrzych, a teraz to samo odczuwa Polonia Świdnica. Zdaniem trenera, moglibyście zrobić tam coś więcej niż po prostu przetrwać sezon czy dwa?
Przeskok między 4. ligą a okręgówką z pewnością jest bardzo duży. Po awansie konieczne są wzmocnienia, to jest nieuniknione. Tam przede wszystkim jest większa intensywność i agresywność. Zespoły tam więcej biegają, piłka jest szybsza i trzeba się do tego zaadaptować. Myślę, że jesteśmy w stanie zbudować taki zespół, który w tej 4. lidze może spokojnie grać. Potrzebne jest jednak sporo zbiegów okoliczności i przychylnych decyzji. Mamy swoich zawodników – wychowanków, którzy są z Bielawy i grają w innych zespołach. W przypadku awansu, grając w wyższej lidze, chcielibyśmy, żeby ci nasi zawodnicy tutaj wrócili i grali u nas. Taki też jest cel tego klubu, że gramy swoimi i szukamy wychowanków, którzy są w stanie grać na odpowiednim poziomie.
Na koniec wróćmy jeszcze do tego „dwumeczu” z Górnikiem Wałbrzych. Jak to wygląda z perspektywy drużyny, kiedy gracie mecz po sobie z takim przeciwnikiem w dwóch różnych rozgrywkach. Jest to trudna sytuacja dla zespołu czy jest to coś, na czym można budować piłkarzy?
Wolałbym, żeby było to w innej kolejności – mecz ligowy i mecz pucharowy. Trafiło się na odwrót, przez co, tak jak mówiłem, nie było można jeszcze odkryć wszystkich kart. Na pewno, po tym pucharowym zwycięstwie, jedziemy z przewagą mentalną, ale to boisko zweryfikuje. W sobotę trzeba wyjść i zagrać jeszcze lepsze spotkanie, żeby z Wałbrzycha wywieźć punkty.


