Derbowe starcie Pucharu Polski okazało się bardziej przyjemne dla drużyny Chrobrego Głogów. „Chagiery” zwyciężyły w roli gości 1:0, wyrzucając Miedź Legnica z turnieju.
Pierwszy w tym tygodniu pojedynek Miedź Legnica – Chrobry Głogów przyniósł sporo emocji. Bardziej skuteczni byli jednak goście i to oni po bramce Alana Rybaka awansowali do kolejnej rundy. Legniczanom pozostaje skupić się na ligowych zmaganiach.
Janusz Niedźwiedź i Łukasz Becella postanowili zamieszać
Początkowe rundy Pucharu Polski często służą szkoleniowcom do rotacji. W końcu po ponad miesiącu zmagań w lidze jest szansa, aby dać okazję wykazania się w większym wymiarze czasowym graczom, którzy dotychczas odgrywali jedynie rolę rezerwowych. Jedni robią mniej zmian, inni więcej. W środowy wieczór zarówno Janusz Niedźwiedź, jak i Łukasz Becella zdecydowali się na pokaźniejszą liczbę roszad.
Opiekun gospodarzy względem ostatniego ligowego boju wymienił aż ośmiu zawodników. W wyjściowym składzie ostali się jedynie Konrad Noiszewski, Wojciech Hajda i Kamil Antonik. Okazję do pokazania się dostali chociażby świeżo zakupieni Kristian Fucak, Igor Korczakowski czy Gustaf Norlin. Między słupkami stanął natomiast Dmytro Sydorenko.
Łukasz Becella także dał szansę rezerwowym. Chrobry Głogów zachował się podobnie do swoich derbowych rywali, więc wyjściowy skład różnił się od tego z Ruchu Chorzów również o osiem nazwisk. Jakub Grić, Kacper Tabiś i Wiktor Staszak to trójka zawodników, których szkoleniowiec nie wymienił. Do wyjściowej jedenastki powrócił za to Mateusz Ozimek, który początek sezonu przegapił z powodu urazu. W obronie zadebiutował natomiast Amir Fetarović, sprowadzony ze słoweńskiego Aluminij. Bramki strzegł zaś Krzysztof Wróblewski.
Pudło za pudłem
Pierwsze minuty spotkania odbyły się pod dyktando gospodarzy, którzy tłamsili niezorganizowaną defensywę gości. To częsty zabieg Janusza Niedźwiedzia, który rozpoczyna mecz od wysokiego ustawienia drużyny. Sztuka ta udawała się w ostatnich meczach przeciwko Unii Skierniewice, Arce Gdynia czy Warcie Poznań. Było bardzo blisko, aby stało się tak i w Pucharze Polski. Po pechowej interwencji Krzysztofa Wróblewskiego piłka znalazła się na 5. metrze pod nogami Mateusza Bochnaka, ale ten w 100% sytuacji posłał piłkę nad bramką. Chrobry Głogów przypominał swoją wersję sprzed kilku dni przeciwko Ruchowi Chorzów, jednak tym razem defensywa w pierwszych minutach nie była aż tak szczelna. Już kilka minut później kapitalną okazję miał napastnik gospodarzy, Marcel Mensfeld. Strzał głową Niemca jednak także okazał się niecelny.
Taki obraz gry utrzymywał się mniej więcej do 13. minuty, kiedy to Chrobry Głogów po raz pierwszy na poważnie zagroził przeciwnikom. Otrzymawszy szansę gry w pierwszym zespole, Agon Sadiku wbiegł na szybkości w pole karne, gdzie spóźnił się z interwencją obrońca gospodarzy. Arbiter bez wahania wskazał na wapno. Goście, podobnie jak ich rywale, nie byli wtedy jeszcze zainteresowani zdobywaniem bramek. Do jedenastki podszedł poszkodowany i oddał lekki strzał w lewy dolny róg bramkarza, z którym poradził sobie Dmytro Sydorenko.
Osiem minut później miejsca na takie uderzenia już nie było. Ofensywne trio Staszak-Sadiku-Rybak wyprowadziło bowiem swój zespół na prowadzenie. Warto docenić fińskiego zawodnika, który był tego wieczoru nad wyraz aktywny. Na pomeczowych obrazkach będzie jednak strzelec gola, bo jego strzał zza pola karnego zasłużył na oklaski. Od tej pory, choć mecz wciąż był stosunkowo wyrównany, to delikatną przewagę mieli Legniczanie. Kilkukrotnie próbowali postraszyć strzałami z dystansu. Te jednak nie okazały się skuteczne i do szatni to goście zeszli, będąc na prowadzeniu.
Chorbry Głogów gra dalej, Miedź Legnica poza burtą
Po przerwie oba zespoły wrzuciły niższy bieg. Przez pierwszy kwadrans okazji było jak na lekarstwo, co rzecz jasna działało na korzyść ekipy gości. Z tego powodu jeszcze przed 60. minutą Janusz Niedźwiedź zdecydował się na podwójną zmianę. Szkoleniowiec do boju posłał Asiera Cordobę oraz Zvonimura Petrovicia. Chwilę później na te roszady odpowiedział Łukasz Becella, wymieniając Agona Sadiku na Sebastiana Strózika. Wcześniej boisko opuścił też Kacper Tabiś.
Miedź Legnica miała jednak problem z przebiciem się przez chagierską formację obronną. Z upływem czasu coraz bardziej zaczęła przypominać Ruch Chorzów sprzed kilku dni. Na murawie zameldowali się więc Daniel Stanclik oraz Mateusz Grudziński, jednak to wprowadzony chwilę wcześniej głogowski skrzydłowy, Kalechukwu Ibe-Torti był najbliżej wpakowania piłki do siatki. Z jego uderzeniem z trudem bowiem poradził sobie ukraiński golkiper.
Wraz z upływem czasu Miedź Legnica co prawda bardziej napierała, ale konkretów brakowało. „Miedzianka” próbowała doprowadzić do wyrównania za sprawą strzałów z dystansu, a także licznymi dośrodkowaniami. Konkretów było jednak brak, a czasu coraz mniej. Świetnej okazji Legniczanie doczekali się dopiero w doliczonym czasie gry. Sporo miejsca w polu karnym znalazł Kamil Antonik, ale jego strzał na linii bramkowej zablokował Jakub Grić. Ta interwencja zadecydowała ostatecznie o losach spotkania, bo niedługo później sędzia zagwizdał po raz ostatni.
Miedź Legnica kontra Chrobry Głogów – rewanż w sobotę
Okazja do rewanżu nadejdzie niezmiernie szybko, bo obie drużyny staną naprzeciwko siebie już trzy dni później. Wtedy to po raz kolejny w Legnicy odbędą się derby Dolnego Śląska. Tam faworytem wydaje się Miedź Legnica. Nie dość, że będzie dysponować przewagą własnego terenu, to w końcu jest liderem Betclic 1 Ligi – nie bez powodu.
Dla Miedzi Legnica będzie to ostatnie spotkanie z serii pięciu meczów pod rząd na własnym terenie. Następnie „Miedzianka” uda się do Gdańska, by tydzień później wrócić na własny teren w celu podjęcia Stali Rzeszów. Po tym meczu drużynę czeka kolejne elektryzujące fanów widowisko, gdyż ekipa Janusza Niedźwiedzia wybierze się do Opola.
Chrobry Głogów natomiast po derbach zagra u siebie z Pogonią Siedlce. Co ciekawe, im lepszy rywal, tym lepiej „Pomarańczowo-Czarni” sobie radzą. Według trwającego schematu, wbrew pozorom, na punkty wcale nie będą mieli mniejszych szans tydzień później, kiedy to w stolicy Polski zagrają z Polonią Warszawa. Póki co trener Łukasz Becella skupia się jednak na najbliższych derbach.


