Tak wielu literek w nazewnictwie grup nie było jeszcze nigdy w historii Mistrzostw Świata, a wszystko za sprawą poszerzenia liczby uczestników. Może kiedyś nie starczy alfabetu, ale na ten moment ostatnim zestawieniem tej fazy jest Grupa L.
Anglia, Chorwacja, Ghana oraz Panama – reprezentacje tych właśnie państw powalczą ze sobą o awans. Na papierze przewagę wydają się mieć drużyny europejskie, ale w praktyce może być różnie. Kto więc awansuje do fazy pucharowej?
It’s coming home?
W amerykańskich barach już od paru dni rozbrzmiewa słynny utwór „Three Lions”, skomponowany przez Baddiela, Skinnera & Lightning Seeds z okazji Mistrzostw Europy w 1996 roku. Niektórzy są zdania, że piosenka ta przynosi drużynie pecha, inni zaś uważają, że napędza zespół niczym ich futbolowy hymn. Racją jednak jest, że mało która nacja miała od momentu powstania utworu tyle pecha, co Anglia. Niewykorzystane jedenastki ciągle śnią się Brytyjczykom po nocach, którzy uważają, że turniej w USA będzie w końcu TYM turniejem.
Potencjał na Puchar Świata w drużynie na pewno jest. W 2018 roku ekipa prowadzona wówczas przez Garetha Southgate’a odpadła w półfinale, trzy lata później zajęła 2. miejsce na Mistrzostwach Europy, co powtórzyła także przed dwoma laty w Niemczech. Jedynymi mistrzostwami zakończonymi przez Anglików poza wielką czwórką była batalia w Katarze, kiedy lepsi o włos w ćwierćfinale okazali się Francuzi. Po tych niepowodzeniach zatrudniony w roli selekcjonera został Thomas Tuchel, czyli trzeci w historii szkoleniowiec „Synów Albionu” spoza Wysp Brytyjskich, a także pierwszy pochodzący z Niemiec.
Nie tak dawno na reprezentację byłego trenera Borussii Dortmund czy Chelsea zrobiło się wielkie boom. To za sprawą eliminacji, w których Anglicy roznieśli konkurencję. Osiem spotkań to osiem zwycięstw kadry „Trzech Lwów”. Na dodatek w żadnym meczu Serbowie, Albańczycy, Łotysze, a także Andorczycy nie zdobyli przeciwko ekipie z wysp choćby bramki. Po raz pierwszy w historii ktoś dokonał tak zdumiewającego wyniku. Balonik został więc napompowany do granic możliwości, choć powietrze z niego nieco uleciało po powołaniach i meczach towarzyskich.
Thomas Tuchel do USA nie zdecydował się zabrać gwiazd jak Cole Palmer, Phil Foden czy Trent Alexander-Arnold. O ile jednak brak gwiazdorów, którzy nie zaliczyli najlepszego sezonu, kibice zrozumieli, tak brak Morgana Gibbsa-White’a, Dominica Calverta-Lewina, Harry’ego Maguire’a czy Lewisa Halla fanów mocno zabolał. To także przez obecność niżej przez nich notowanych graczy w postaci Jordana Hendersona czy Djeda Spence’a. Same przedmundialowe sparingi również nie ukazały wcześniejszej mocy drużyny. Anglicy u siebie zremisowali z Urugwajem, przegrali z Japonią oraz wymęczyli zwycięstwo 1:0 nad Nową Zelandią. Niemiec jednak nie będzie rozliczony za mecze towarzyskie czy powołania, tylko za wyniki na amerykańskich boiskach.
Camp cricket in full swing 🏏 pic.twitter.com/RKi1CPGBrX
— England (@England) June 9, 2026
Chorwacja raz jeszcze zaskoczy?
Chorwacja zawsze przed turniejem stoi w cieniu i szczególnie się nie wychyla. Tymczasem od 1998 roku zdobyła więcej medali od takich nacji jak Francja, Portugalia, Włochy czy Argentyna. W żadnym z tych turniejów drużyna „Ognistych” nie była faworytem i tak będzie też teraz. Co ciekawe, aż sześciu piłkarzy z obecnej kadry poleciało też osiem lat temu na turniej do Rosji. Pytanie, czy doświadczenie będzie tu atutem, czy mankamentem?
O ile defensywa opiera się na nieco młodszych zawodnikach jak Josko Gvardiol, Josip Sutalo czy rezerwowy Luka Vusković, tak ofensywa to już głównie wiekowi zawodnicy. Trener Zlatko Dalić stawia na ustawienie 4-2-3-1 i warto się przyjrzeć piłkarzom od drugiej linii wzwyż. W przewidywanym wyjściowym składzie tylko Pasalić nie ma trójki z przodu. Drugi najmłodszy Kovacić w maju skończył już 32 lata. Kramarić z Budimirem na karku mają już 35 wiosen, Perisić ma takowych 37, a Luka Modrić 41.
W eliminacjach jednak zawodnicy ci udowodnili, że wiek jest tylko liczbą, kończąc je jako niepokonani. W ośmiu meczach Chorwacja zgubiła punkty jedynie na wyjeździe w Czechach, bezbramkowo remisując. Bilans bramkowy w walce o bilet do USA 26:4 może robić wrażenie. Niewiele wcześniej reprezentacja ta rywalizowała też jak równy z równym z Portugalią czy Francją, która ostatecznie okazała się lepsza przy egzekwowaniu rzutów karnych. O schodzeniu ze sceny tej drużyny mówiło się już cztery lata temu w Katarze, a ostatecznie przecież zdobyli brązowy medal.
W meczach towarzyskich Zlatko Dalić zaczął testować ustawienie z trójką obrońców. Jego podopieczni wyszli w formacji 3-4-2-1 w zwycięskim meczu przeciwko Kolumbii, a atkże w przegranych pojedynkach z Brazylią oraz Belgią. W krajowych mediach nieco zawrzało, gdyż kibice zastanawiali się, czy to aby na pewno dobry moment na testowanie nowego ustawienie. Na jedno z zadanych o to pytań selekcjoner zapowiedział, że w ostatnim sparingu przeciwko Słowenii powróci do klasycznego 4-2-3-1. Tak też uczynił, jednak wciąż nie wiadomo czy 59-latek z powrotem nie wróci do tego ustawienia podczas zmagań w Ameryce. Nie jeden zespół na takich eksperymentach wiele stracił, ale i zdarzało się, że tacy śmiałkowie zostawali określani geniuszami.
Ghana stałym bywalcem
Reprezentacja Ghany na Mistrzostwach Świata debiutowała przy okazji turnieju w Niemczech w 2006 roku. Od tego czasu na mundialach kadra tego kraju melduje się regularnie, bo zabrakło ich jedynie na turnieju w Rosji. Przed awansem do półfinału w 2010 roku nieczystym zagraniem powstrzymał ich Luis Suarez. Później naród ze stolicą w Akrze nie nawiązał już do tak świetnego wyniku. Tym razem ćwierćfinał byłby spełnieniem marzeń afrykańskich fanów, ale głównym celem pozostaje wyjście z grupy.
To, biorąc pod uwagę okoliczności, jest jak najbardziej realne. Należy pamiętać, że awans do fazy pucharowej otrzymuje też osiem najlepszych drużyn z 3. miejsc. Niewykluczone jednak, że Ghana rzuci rękawicę europejskim faworytom, choć nie w bieżącej dyspozycji. Afrykańczycy od listopada nie wygrali meczu, a ich forma nie wygląda szczególnie obiecująco. Wiele słabości drużyny obnażył marcowy mecz z Austrią, który Europejczycy wygrali aż 5:1. Zespół zdołał nie przegrać któregoś z pojedynków dopiero w swoim szóstym przygotowującym do mundialu spotkaniu, kiedy to zremisował na wyjeździe z Walią.
Czasu na poukładanie drużyny jest bardzo mało, ale trener Carlos Queiroz nie z takich opresji już wychodził. Portugalczyk po wspomnianej wtopie podczas marcowego zgrupowania objął stery i będzie miał za zadanie wyjść z grupy. Będzie to piąty mundial z rzędu 73-latka. W przeszłości z powodzeniem prowadził Portugalię i Iran. O sile jego zespołu będą stanowić Antoine Semenyo, Inaki Williams, Thomas Partey oraz Jordan Ayew. Większość tych graczy reprezentuje europejskie kluby czołowych lig europejskich. Jest więc z czego budować.
The Black Stars of Ghana were greeted late last night by a mob of fans at their Virginia hotel 🇬🇭
(via Ghana Black Stars) pic.twitter.com/0OAceZnPcT
— FOX Soccer (@FOXSoccer) June 4, 2026
Panama chłopcami do bicia w Grupie L?
Jeden z najpiękniejszych obrazków Mistrzostw Świata 2018 to ten, kiedy Panama zdobyła bramkę na 6:1 z Anglią, po czym wybuchła euforia wśród jej piłkarzy i kibiców. Był to jej debiut na mundialu, w którego eliminacjach wyprzedzili chociażby USA. Tym razem ich droga do turnieju była nieco łatwiejsza, gdyż trzech głównych rywali miało awans z góry zapewniony. Tym razem reprezentacji z Ameryki Środkowej wystarczyło wyprzedzić Surinam, Gwatemalę oraz Salwador. To uczynili, dzięki czemu zameldowali się w Stanach Zjednoczonych.
Nie ma co ukrywać, że każdy inny wynik niż zajęcie 4. miejsca w Grupie L byłby sporą niespodzianką. Trener Thomas Christiansen natomiast już udowodnił, że jego drużyna jest w stanie takową sprawić. Reprezentację „Los Canaleros” Hiszpan przejął w 2020 roku, a trzy lata później doprowadził ją do historycznego 2. miejsca w Złotym Pucharze CONCACAF. Wtedy na swojej drodze pokonali Kostarykę, Katar oraz Stany Zjednoczone. Rok później także okazali się lepsi od Amerykanów, awansując tym samym do ćwierćfinału Copa America. Czemu więc Panamczycy nie mieliby pokusić się o awans z 3. miejsca w grupie?
Za największe gwiazdy reprezentacji Panamy uchodzą prawy obrońca Amir Murillo z Besiktasu oraz stoper Jose Cordoba z Norwich. To jedni z nielicznych Panamczyków występujących na co dzień w europejskich ligach. Większość kadry stanowią zawodnicy z Ameryki Środkowej. Jose Fajardo i Jose Luis Rodriguez to napastnicy, na których barkach spoczywa ciężar zdobywania bramek. Po samej reprezentacji można spodziewać się defensywnego stylu gry z nadzieją na udany kontratak bądź groźny stały fragment gry.
Grupa L na Mistrzostwach Świata 2026 – terminarz
Anglia – Chorwacja (Toronto) – 17.06.2026, 22:00
Ghana – Panama (Dallas) – 18.06.2026, 1:00
Anglia – Ghana (Boston) – 23.06.2026, 22:00
Panama – Chorwacja (Toronto) – 24.06.2026, 1:00
Panama – Anglia (Nowy Jork) – 27.06.2026, 23:00
Chorwacja – Ghana (Filadelfia) – 27.06.2026, 23:00


