Holandia nie uczy się błędach. Japonia wyrywa remis w końcówce! [PODSUMOWANIE]

Holandia potyka się już na początku mundialu. W samej końcówce Japonia doprowadziła do remisu 2:2, przez co w Grupie F wciąż może zdarzyć się wszystko.

Na zakończenie niedzieli (według europejskich zegarów) Holandia mierzyła się z Japonią. Faworytem określano raczej ekipę z Europy, choć zważywszy na ich problemy kadrowe, Japonia nie była szczególnie skazywana na porażkę. Tym bardziej że w tym roku Azjaci potrafili już pokonać Brazylię czy Anglię.

Pierwsza część spotkania nie była szczególnie zachwycająca. Remis 0:0 w zupełności oddawał to, co mogliśmy zobaczyć w Dallas. Oba zespoły przypominały młodego kursanta chcącego zdobyć prawo jazdy. Najgorzej takiemu jest ruszyć, przez co spokojnie i długo opuszcza sprzęgło. Jeśli jednak młody kierowca ruszy już w teren, to może się wydarzyć wiele.

Podobny obraz mieliśmy w tym meczu. Długo kibice musieli czekać, aż spotkanie się rozkręci. Po przerwie za to widowisko zostało odmienione jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. W 13 minut padły aż trzy gole, a mogło być ich jeszcze więcej.

W 51. minucie w polu karnym świetnym strzałem głową popisał się Virgil van Dijk, któremu asystował Ryan Gravenberch. Japończycy natychmiast odpowiedzieli wyższym pressingiem. Holandia natomiast postanowiła się wycofać, co ostatecznie się zemściło i w 57. minucie bramkę dla Japończyków zdobył Keito Nakamura.

Siedem minut po tym zdarzeniu Europejczycy znów wysunęli się na prowadzenie. Tym razem podanie Ryana Gravenbercha na gola zamienił Crysencio Summerville. Ronald Koeman jednak nie wyciągnął wniosków i znów po wyjściu na prowadzenie postawił na „obronę Częstochowy”.

Tak obrana taktyka po raz kolejny się zemściła. Mimo sporej przewagi wzrostowej Holandia straciła bramkę po rzucie rożnym. Po tym ciosie w 88. minucie Oranje nie zdążyli już odpowiedzieć.

Pluć w brodę może sobie Cody Gakpo. Przy stanie 2:1 piłkarz Liverpoolu popisał się świetnym dryblingiem, ale nie wykorzystał stworzonej przez siebie okazji na zdobycz bramkową. Dwubramkowe prowadzenie najprawdopodobniej nie pozwoliłoby już Japończykom powrócić do gry.

Na kolejne spotkania tych ekip w Grupie F należy poczekać do 20 czerwca. Wtedy to rozgoryczeni po remisie Holendrzy podejmą Szwedów. Japonia natomiast kilka godzin po Europejczykach zmierzy się z Tunezją.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze