GKS Katowice znów szaleje, Motor Lublin pokonany! [PODSUMOWANIE MECZU]

GKS Katowice znów serwuje show i pokonuje u siebie Motor Lublin 3:2. Tym samym to „GieKSa” przybliża się do strefy pucharowej.

Jeśli ktoś nie obejrzał żadnego z trzech ostatnich meczów drużyny Rafała Góraka, to ma czego żałować. W tych spotkaniach padło aż 19 bramek. GKS Katowice i jego ofensywna twarz w ostatnim czasie kibicom jak najbardziej może się podobać.

Motor Lublin natomiast zgubił swoje szczęście podczas przerwy reprezentacyjnej. Po raz kolejny „Motorowcy” od jej końca nie mogą się przełamać. Do dwóch remisów dochodzi porażka.

GKS Katowice znów szaleje!

GKS Katowice, choć w ostatnich meczach wiele atakował, stwarzał swoje sytuacje, to nie przełożyło się to na zwycięstwa. W piątek kolejny raz drużyna wykreowała sobie wiele sytuacji, popełniając przy tym stosunkowo proste błędy w obronie. Udało się jej jednak ostatecznie zdobyć upragnione trzy punkty.

Podsumowując grę „GieKSy”, trzeba zacząć od pozytywów. Ich jest zdecydowanie więcej i widać, że drużyna idzie w dobrą stronę. O formie Bartosza Nowaka, który znów zagrał kapitalny mecz, powiedziano już wiele przy okazji wcześniejszych kolejek, ale warto wspomnieć też o nowej gwieździe — Emanie Markoviciu. Od meczu z Rakowem Częstochowa w Pucharze Polski Norweg wszedł na wyższy poziom. Dzisiaj, po dublecie w Poznaniu, dołożył następne dwie bramki i niewątpliwie był najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Z bardzo dobrej strony pokazał się również wahadłowy Marcin Wasielewski, który stał się pewnym punktem drużyny, na którym można polegać.

Bramek w meczach „Trójkolorowych” mogłoby padać jeszcze więcej, gdyby tylko Adam Zrelak nawiązał do swojej poprzedniej dyspozycji. Ilia Shkurin bowiem dzisiaj zdecydowanie nie zachwycił. Napastnik mógł to spotkanie zakończyć z takim samym dorobkiem bramkowym, co jego norweski kolega. Widać po Białorusinie, że naprawdę mu zależy i walki odmówić mu nie można, ale 26-latek marnuje zdecydowanie zbyt wiele okazji.

Niepokoić wciąż może też defensywa. To, na co zespół ciężko pracuje w ofensywie, potrafi zaprzepaścić za sprawą prostych błędów w obronie. Nie można dopuścić przecież do sytuacji, kiedy 4 piłkarzy znajduje się wkoło Karola Czubaka, ale nikt nie stoi bezpośrednio obok niego. Dosyć komiczna wydaje się też druga stracona przez gospodarzy bramka. Defensorzy GKS-u Katowice zamarli na 2 sekundy po ręce Lukasa Klemenza, co pozwoliło Bartoszowi Wolskiemu na spokojne wykończenie swojej sytuacji. O tym, że gra się do gwizdka uczą przecież od najmłodszych lat.

Motor Lublin pokonany, imponująca seria przerwana

Motor Lublin dzisiejszym meczem przerwał swoją serię 7 spotkań bez porażki. Zespół miewał lepsze momenty, miał swoje sytuacje, ale na przestrzeni pełnych 90 minut znowu czegoś brakło — najprawdopodobniej lepszej postawy w defensywie.

Podopieczni Mateusza Stolarczyka stosunkowo późno się obudzili. Z początku inicjatywę przejęli rywale. Do momentu dłuższej przerwy po kontuzji Ivana Brkicia zespół nie tworzył sobie praktycznie żadnej sytuacji. Pierwszy strzał na bramkę „Motorowcy” oddali dopiero w 29. minucie. W tym miejscu należy docenić kunszt Karola Czubaka, który zachował się jak prawdziwy lis pola karnego. Później wyglądało to lepiej, sytuacje bramkowe były, ale jeszcze więcej pojawiało się błędów w obronie.

Najlepszego meczu nie rozegrał piątkowego wieczoru Bright Ede, który wyglądał strasznie niepewnie i przypominał w tym spotkaniu tykającą bombę, która w każdym momencie może wybuchnąć. Wybuchła ostatecznie kilka razy, z czego korzystał GKS Katowice. Reszta formacji obronnej także nie wyglądała najlepiej. Przy dwóch straconych golach zbyt łatwo napastnicy gospodarzy uciekali spod krycia Lublinian.

Szczególnie boleć może stracona bramka do szatni, po założeniu dziurawego pressingu. „Trójkolorowi” swojego trzeciego gola zdobyli bowiem, kreując akcję od swojego golkipera Dawida Kudły, choć po tym, jak wyglądało to w ostatniej fazie, mocno przypominało to kontratak. Kilka podań zupełnie zgubiło zawodników Motoru Lublin i akcja natychmiastowo przetoczyła się pod bramkę Gaspera Tratnika. Swoją drogą Słowak będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, gdyż Ivan Brkić wypada najprawdopodobniej do końca sezonu, o czym na konferencji pomeczowej poinformował Mateusz Stolarczyk.

GKS Katowice i Motor Lublin — cel ten sam, czyli wygrać, pozostają „finały”

GKS Katowice tym zwycięstwem doskoczył do Zagłębia Lubin oraz Jagiellonii Białystok i Górnika Zabrze, którzy swoje mecze dopiero rozegrają. „GieKSa” w swoich 5 ostatnich meczach tego sezonu tylko raz zagra z rywalem znajdującym się w górnej części tabeli — Jagiellonią Białystok w przedostatniej kolejce. W następnym tygodniu „Trójkolorowi” udadzą się do Kielc zmierzyć się z tamtejszą Koroną, a oprócz tego czekają ich jeszcze pojedynki z Termalicą Nieciecza, Piastem Gliwice oraz na zakończenie rundy wiosennej z Pogonią Szczecin.

Motor Lublin natomiast, choć wciąż jest w stosunkowo komfortowej sytuacji, to zmierzy się w ciągu kolejnych tygodni w głównej mierze z drużynami walczącymi o życie. Mowa tu o Widzewie Łódź, Cracovii oraz Legii Warszawa. Oprócz tego pozostają dwa mecze z ciągle walczącą o europejskie puchary Wisłą Płock oraz będącym na autostradzie do mistrzostwa Lechem Poznań.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze