GKS Katowice — Motor Lublin to starcie, które otworzy 29. kolejkę PKO BP Ekstraklasy. Oba kluby w tabeli dzieli zaledwie punkt. Czego spodziewać się w piątek?
GKS Katowice ostatnimi czasy nawiązuje do swoich złotych czasów. Choć klub odpadł już z Pucharu Polski, to wciąż pozostają nadzieje na europejskie puchary na Nowej Bukowej. Do TOP 4 niewiele traci jednak też Motor Lublin, który rozgrywa słodko-gorzki sezon.
GKS Katowice znów da show?
GKS Katowice w dwóch ostatnich spotkaniach strzelił aż siedem bramek. Nie zapewniło to jednak zwycięstwa w żadnym z meczów. Z Rakowem Częstochowa „GieKSa” przegrała ostatecznie po rzutach karnych, a z Lechem Poznań trzy gole pozwoliły jedynie, bądź aż, na jeden punkt. Z jednej strony kibice „Trójkolorowych” na emocje i zaangażowanie zespołu narzekać nie mogą, jednak można doszukać się w grze drużyny pewnych mankamentów.
Takowym jest z pewnością regularne tracenie prowadzenia. Podczas czwartkowego starcia w Pucharze Polski drużyna prowadzona przez Rafała Góraka dwubramkową przewagę zaprzepaściła w ciągu dwóch minut. Z „Kolejorzem” zaś trzykrotnie podopieczni szkoleniowca wypuszczali prowadzenie. Często to ma miejsce po prostych błędach, jak narażenie się na kontratak przy prowadzeniu 2:1 czy niezrozumiałym złamaniu linii spalonego przez Alana Czerwińskiego, a przecież to obrona była głównym atutem klubu. W poprawieniu sytuacji nie pomoże z pewnością brak Lukasa Klemenza, który nabawił się urazu podczas półfinału Pucharu Polski. Ciekawe też jest, że drużyna wszystkie te siedem bramek straciła po 1. połowie.
Mimo że te mankamenty są, to wciąż w stolicy województwa śląskiego zdecydowanie przeważają pozytywy. W końcu w Poznaniu to wcale nie Lech miał więcej okazji do strzelenia bramki. „GieKSa” potrafi stłamsić rywala i ukarać go za błędy w szykach obronnych. Trzeba też wspomnieć o świetnej formie Emana Markovicia. Skrzydłowy po dobrej zmianie i pięknym golu z Rakowem Częstochowa dostał okazję gry od 1. minuty w miejsce Mateusza Wdowiaka i świetnie ją wykorzystał. Przez 90 minut oprócz dwóch goli stanowił nieprzerwane zagrożenie dla rywali i bez wątpienia był najlepszym zawodnikiem niedzielnej rywalizacji.
Nasz Norweg 🇳🇴 z zasłużonym wyróżnieniem. https://t.co/ZWoPgmwzx2
— GKS Katowice (@_GKSKatowice_) April 14, 2026
GKS Katowice — Motor Lublin, na co liczą goście?
Motor Lublin jest ukazaniem specyfiki tego sezonu Ekstraklasy. Jeszcze niedawno mówiło się o nim sporo w kontekście spadku, a teraz drużyna Mateusza Stolarczyka traci cztery punkty do miejsca gwarantującego grę w pucharach, a może i jedynie trzy — w zależności, którą pozycję w tabeli zajmie na koniec sezonu zwycięzca Pucharu Polski. „Motorowcy” od 15 lutego pozostają niepokonani, choć w dwóch ostatnich spotkaniach zdobyli tylko dwa punkty.
Lublinianie w tych starciach mogą jednak mówić o pewnym pechu. Punkty z Rakowem Częstochowa zgubili oni po kontrowersyjnym rzucie karnym w doliczonym czasie gry. Radomiakowi Radom do wyrwania punktów wystarczyły natomiast zaledwie dwa celne uderzenia. Trzeba docenić za to, że choć wciąż Motor Lublin szczególnie pięknej piłki nie gra, to gra wygląda lepiej niż jeszcze przed przerwą reprezentacyjną. Być może odskoczenie od strefy spadkowej dodało Lublinianom skrzydeł. We wcześniej meczach wyglądało to zdecydowanie gorzej. Z Górnikiem Zabrze podopieczni Mateusza Stolarczyka nie oddali celnego strzału, a z ostatnią Termalicą, mimo zwycięstwa, zostali stłamszeni przez rywala. Teraz wygląda to lepiej, choć wciąż często brakuje pomysłu zawodnikom, kiedy już znajdą się pod polem karnym rywali. Co ciekawe, średnią liczbę strzałów na mecz w lidze gorszą ma tylko Arka Gdynia. Wszystko ma miejsce przy z reguły większym posiadaniu piłki od rywali. 33-letni szkoleniowiec wychodzi z założenia, że jeśli nie chcesz pozwolić przeciwnikom na okazję, to utrzymuj się jak najdłużej przy futbolówce.
W formie wznoszącej znajduje się ostatnio Mbaye Ndiaye i może spodziewać się dodatkowego obrońcy przy sobie. W trwającej rundzie Senegalczyk ustrzelił już sześć goli. Dla porównania regularny w tym sezonie, a zarazem najlepszy strzelec zespołu Karol Czubak wiosną zgromadził ich pięć. Napastnik natomiast po miernym występie przeciwko Rakowowi Częstochowa będzie chciał wpisać się na listę strzelców. W końcu jedynie trzy razy w tym sezonie Polak zanotował serię dwóch meczów bez gola.
24 godziny do #RADMOT ⏳ pic.twitter.com/9PpzxTyzFb
— Motor Lublin (@MotorLublin) April 5, 2026
GKS Katowice – Motor Lublin, goście wezmą rewanż?
Pierwsze spotkanie w tym sezonie GKS Katowice – Motor Lublin odbyło się 17 października. Dla piątkowych gospodarzy było to wyjatkowo przyjemne wydarzenie. Udowodnili wtedy, że Rafał Górak na nowo ułożył drużynę i problemy z początku sezonu pomału się rozmywają. Z Lublina „GieKSa” wyniosła nie tylko trzy punkty, ale i zdobyła pięć bramek, czym zapoczątkowała późniejszą serię zwycięstw. „Motorowcy” przegrali u siebie aż 5:2, ale na wynik z pewnością mocno wpłynęła czerwona kartka dla Jakuba Łabojki jeszcze przed przerwą.
Wynik ten pozostaje w pamięci nie tylko kibiców, ale i piłkarzy obu drużyn. Po gościach można się więc spodziewać szczególnej chęci rewanżu. Po powrocie obu ekip do Ekstraklasy fani mogli obejrzeć już każdy scenariusz pojedynków tych ekip. Raz wygrał Motor Lublin, raz padł remis i także raz zwyciężył GKS Katowice. To tylko obrazuje, że choć małym faworytem ze względu na przewagę własnego boiska będą gospodarze, to końcowy rezultat może być przeróżny . Pozostaje czekać na pierwszy gwizdek, który zabrzmi już o 18:00, a zadmucha w niego sędzia Tomasz Marciniak.


