Lechia Gdańsk i walka o utrzymanie. Co na to Legia Warszawa? [ZAPOWIEDŹ]

Lechia Gdańsk kontra Legia Warszawa to starcie, które zakończy niedzielne zmagania 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Porażka gospodarzy może oznaczać ich spadek z ligi.

Jeszcze niedawno mówiło się, że w przypadku zwróconych punktów Lechia Gdańsk może zagrać w pucharach. Tych jednak klub najpewniej nie odzyska, a z walki o Europę zrobiła się walka o utrzymanie.

Legia Warszawa natomiast ligowy byt ma już zapewniony. Zwycięstwem z Termalicą Nieciecza „Wojskowi” wywalczy sobie Ekstraklasę na kolejny sezon, a teraz pojawiają się myśli sięgające Ligi Konferencji.

Lechia Gdańsk spadkowiczem!?

Kto by pomyślał, że drużyna posiadająca najlepszą ofensywę przed startem 33. kolejki PKO BP Ekstraklasy, może spaść z ligi. Nie tylko nawet może, co istnieje duże prawdopodobieństwo, że tak się stanie. Atak drużyny zaciął się, a defensywa… pozostała jaka była, a gorszą w tym sezonie pod kątem straconych bramek ma tylko Termalica Nieciecza.

Tomas Bobcek był faworytem do zdobycia korony króla strzelców. Tymczasem ostatnią bramkę z akcji zdobył 31 stycznia w Poznaniu. Na gola z gry Słowak czeka już prawie 900 minut. Zaś jego kompan z ofensywy, czyli Camilo Mena, swój wynik w klasyfikacji kanadyjskiej polepszył ostatni raz w lutym. Duet, który stanowił o sile drużyny, wyraźnie się zaciął. Jego niemoc szczególnie jest widoczna w starciach z defensywnie usposobionymi drużynami.

W takich pojedynkach cierpi właściwie cała drużyna, która czeka już pięć spotkań na wygranie meczu. Murawa na Polsat Plus Arenie również z pewnością ofensywnie grającej drużynie nie pomaga. Jest to też jednak kwestia defensywnego stylu ich ostatnich przecieków. Mowa tu chociażby o Wiśle Płock czy cofniętych z powodu posiadania jednego piłkarza mniej drużyn Radomiaka Radom czy Piasta Gliwice. Ta dójka szczególnie ukazała słabości Gdańszczan, którzy nie potrafili znaleźć sposobu na znalezienie drogi do bramki golkipera rywala. Grając w przewadze łącznie aż 120 minut, „Lechiści” w tych straciach zdobyli zaledwie jeden punkt.

Po bolesnym meczu w Radomiu trener John Carver powiedział, że można się poczuć jak na świętach, a to ze względu na rozdawane przez jego defensywę prezenty. W tym kontekście jednak Boże Narodzenie na Pomorzu trwa cały sezon. Do tego presja ze spotkania na spotkanie rośnie, co także wpływa na postawę zawodników. Zarówno sztab, jak i piłkarze nie są też pewni swojej przyszłości. Dla części z nich, jak dla Bobcka, wydaje się ona przesądzona. Jeśli to wszystko zsumujemy, to ukaże nam się obraz klubu, który nie tylko nie wie, co będzie jutro, ale i nie ma pojęcia, co będzie dzisiaj. Pewne jest, że podopiecznych Anglika czekają dwa finały.

Spokojna Legia Warszawa

Legia Warszawa spotkaniem z Termalicą Nieciecza zapewniła sobie utrzymanie. W teorii Marek Papszun mógłby skupić się na układaniu sobie drużyny na następny sezon, gdyż potencjalny kataklizm został zażegnany. W praktyce jednak, z powodu spłaszczonej tabeli stołeczny klub może jeszcze zagrać w europejskich pucharach. Warszawiacy ciągle o tym marzą, a tak nastroje przedmeczowe skomentował na konferencji prasowej Marek Papszun:

„Mamy sporo problemów kadrowych, ale nie będę nic ułatwiał przeciwnikowi. Traktuję to spotkanie bardzo poważnie. Chcemy zająć jak najlepsze miejsce w tabeli. Teoretycznie jeszcze mamy szanse na europejskie puchary, więc będziemy walczyć o trzy punkty”.

To faktycznie jest możliwe. Choć ekipa Marka Papszuna nie gra szczególnie pięknej piłki, to ostatecznie wygrała trzy z czterech ostatnich meczów. Wszystkie po 1:0, ale jednak. Chwilę później, podczas tej samej konferencji, były szkoleniowiec Rakowa Częstochowa przyznał, że coraz trudniej jest zaskoczyć czymś jego defensywę. Trzeba przyznać, iż Trio Pankov-Augustyniak-Piątkowski poza meczem z Lechem Poznań nie zawodzi. Warto też wyróżnić Otto Hindricha, który okazał się świetnym zimowym wzmocnieniem.

Ostatnio padł remis, jak będzie teraz?

Lechia Gdańsk kontra Legia Warszawa to starcie, które ostatnim razem mogliśmy oglądać w listopadzie. Mogło ono zapaść w pamięci kibiców, gdyż padły w nim aż cztery gole. W tym ten ostatni miał miejsce w 94. minucie, kiedy to Wojciech Urbański doprowadził do wyrównania. Wtedy to „Wojskowi” pod wodzą Inakiego Astiza przechodzili przez spory kryzys, a remis ten pozwolił im nieco odetchnąć. Tym razem nastroje są zgoła inne, bo to podopieczni Johna Carvera znajdują się „na musiku”.

Jeśli gospodarze przegrają niedzielne spotkanie, to nawet zwycięstwo z Termalicą Nieciecza w ostatniej kolejce może okazać się niewystarczające, aby pozostać w Ekstraklasie. Jeśli Arka Gdynia wygra bowiem z tym samym rywalem swój pojedynek w poniedziałek, to Gdańszczanie usuną się na odległe 17. miejsce w tabeli.

Sytuacja Legii Warszawa jest znacznie spokojniejsza. Utrzymanie zostało zapewnione, a przy niepowodzeniach rywali „Wojskowi” mogą wylądować w pucharach. Aby tak się jednak stało, muszą zdobyć komplet punktów w dwóch ostatnich meczach, a w dodatku rywale w postaci Zagłębia Lubin, Wisły Płock i GKS-u Katowice muszą przegrać swoje ostatnie mecze. Jeśli jednak „GieKSa” odniesie wcześniej zwycięstwo z Jagiellonią, to stołeczny klub swój mecz zagra już o pietruszkę.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze