Lech Poznań pokonał Radomiaka Radom 3:1, dzięki czemu zagwarantował sobie 10. Mistrzostwo Polski! W Wielkopolsce już szykują się do fety mistrzowskiej.
Poznaniacy dopięli swego i obronili mistrzostwo, czego nie dokonał nikt od 2021 roku. Choć niewątpliwie był to burzliwy sezon dla „Kolejorza”, to jest to sukces w pełni zasłużony. Lech Poznań zwyczajnie był w tym roku najlepszy.
Radomiak Radom nie dał rady
Lech Poznań do zapewnienia mistrzostwa potrzebował w sobotę zwycięstwa. Te ostatecznie dowiózł. Dzięki temu w ostatniej kolejce nie będzie już takich koszmarów przy Bułgarskiej, jak przed rokiem w starciu z Piastem Gliwice. „Kolejorz” dzisiaj był zespołem lepszym, a wątpliwości co do jego wygranej można było mieć tylko na początku spotkania. Radomiak Radom objął bowiem prowadzenie za sprawą Jana Grzesika już w 8. minucie, ale „Lechici” błyskawicznie odpowiedzieli.
Po upływie pierwszego kwadransa odpowiedział Mikael Ishak, by chwilę później na prowadzenie swój zespół wyprowadził Luis Palma. Honduranin był także tym, który asystował przy wyrównującej bramce. Można pokusić się o mianowanie pomocnika zawodnikiem meczu, gdyż poza zapisaniem się w protokole meczowym, 26-latek niewątpliwie był w tym spotkaniu motorem napędowym „Kolejorza”. Do szatni więc Poznaniacy schodzili, będąc na prowadzeniu, którego, jak czas pokazał, już nie oddali.
W 58. minucie Lech Poznań po świetnej akcji wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Był to gol, który obrazuje siłę w ofensywie „Poznańskiej Lokomotywy” — tak zwana bramka wizytówka. Mikael Ishak, podobnie jak Palma, doczekał się swojej asysty, świetnie zgrywając do Patrika Walemarka. Takiej zaliczki będący w gazie „Lechici” wypuścić już nie mogli. Trener Niels Frederiksen zdecydował się na wpuszczenie rezerwowych, których chciał uhonorować za ten sezon. Swoje minuty dostał między innymi Radosław Murawski, który do zdrowia wrócił po ciężkiej kontuzji. Pomocnik wcześniej dostał swoje minuty także przeciwko Legii Warszawa i tym samym wraz z poznańskim klubem Mistrzem Polski został po raz trzeci.
MISTRZ, MISTRZ, KOLEJORZ ⭐️#KOLE10RZ pic.twitter.com/dC8R2gxP1w
— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) May 16, 2026
Owoc pracy Nielsa Frederiksena
Mimo że sezon dla 10-krotnych już Mistrzów Polski dobiegł w zasadzie końca, to wciąż nie wiadomo, kto będzie szkoleniowcem „Lechitów” w przyszłym sezonie. Meczem w Radomiu swoją pozycję z pewnością wzmocnił Niels Frederiksen, który na wcześniej konferencji prasowej skomentował swoje doniesienia odnośnie przyszłości w następujący sposób:
– „Dużo się mówi na ten temat. Decyzję podejmiemy dopiero po zakończeniu sezonu, ale mogę być z wami szczery, żeby w mediach nie pojawiały się żadne głupoty. Dostałem ofertę od Lecha. Bardzo dobrą ofertę, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. […] Oczywiście rozważam skorzystanie z tej oferty. Lubię tutaj być, bez dwóch zdań. Jednak muszę też powiedzieć, że mam inne opcje i je także muszę rozważyć. Decyzje zapadną po sezonie, taki jest obecny stan rzeczy”.
Niels Frederiksen – najpierw jako pierwszy zagraniczny trener zdobył mistrzostwo, w kolejnym sezonie jego zespół obronił tytuł.
Historia Lecha Poznań. #RADLPO pic.twitter.com/XMEEMYQd3z
— Jakub Kłyszejko (@jakubklyszejko) May 16, 2026
Wypowiedź jasno wskazuje, że duński szkoleniowiec w stolicy Wielkopolski jest bardzo ceniony. Pojawiają się jednak pewne wątpliwości, czy Poznaniacy powinni zatrzymać Duńczyka za wszelką cenę. Są zastrzeżenia, chociażby co do formy zespołu na przestrzeni całego sezonu. W końcu nawet w przypadku zwycięstwa nad Wisłą Płock „Kolejorz” będzie miał tyle samo zwycięstw, co strat punktowych. Po raz kolejny, zakładając zdobyty komplet oczek w ostatniej kolejce, da to drużynie Frederiksena łącznie 62 punkty. Taki wynik rok temu pozwoliłby jedynie na 3. miejsce, podobnie jak przed dwoma laty. Głosy krytyczne dotyczą też starć z większymi rywalami w Lidze Konferencji. Lech Poznań nie doczekał się wielkiego wieczoru w Europie podczas tego sezonu. Na tle Crveny Zvezdy, Genku czy Szachtara Donieck drużyna wyglądała dosyć blado.
Zastrzeżenia więc się pojawiają, ale trzeba pamiętać, że na koniec dnia „Kolejorz” obronił swój tytuł mistrzowski. To, że rywale punktowali gorzej, to przecież nie jest wina duńskiego szkoleniowca, ba, jest to też jego zasługa. W ostatnich latach inni Ekstraklasowicze mieli problem z łączeniem zmagań ligowych z tymi pucharowymi. Zarówno Lech Poznań sprzed 4 lat, jak i Jagiellonia z Rakowem Częstochowa po wywalczonym tytule zaliczali mocny zjazd. Tu to nie nastąpiło, a w dodatku „Lechici” wykręcili solidny wynik w Lidze Konferencji, jakim jest 1/8 finału. Sama gra na finiszu sezonu również wyglądała naprawdę dobrze. Poza remisem u siebie z Arką Gdynia, Lech Poznań w pojedynkach przeciwko Legii Warszawa czy Pogoni Szczecin wyglądał świetnie. Niezrozumiałe byłoby więc, aby trener z takim dorobkiem nie dostał szansy poprowadzenia zespołu w przyszłym sezonie.
Lech Poznań wciąż wychowankami stoi
Po takim sukcesie należy wspomnieć też o tym, jak ważną rolę w stolicy Wielkopolski ciągle odgrywają wychowankowie. Przez lata przy Bułgarskiej promowali się tacy piłkarze jak Jan Bednarek, Jakub Moder, Jakub Kamiński czy wielu innych. W tym sezonie natomiast aż trzech piłkarzy z akademii zostało nominowanych do miana najlepszego zawodnika na swojej pozycji. Mowa tu o Bartoszu Mrozku (dołączył do „Kolejorza” w wieku 14 lat), Wojciechu Mońce oraz Antonim Kozubalu.
Nie ma wątpliwości, że były to kluczowe postaci w kontekście obrony mistrzostwa. Szczególnie rozwinął się Wojciech Mońka. W końcu kto by pomyślał, że 19-latek w większości meczów będzie sterował defensywą i „prowadził za rękę” najlepszego defensora minionego sezonu, czyli Mateusza Skrzypczaka, swoją drogą też wychowanka. Oprócz wymienionych piłkarzy swoje ważne funkcje pełnili też Michał Gurgul wraz z Robertem Gumnym.
Kluczowe będzie jednak, ile z tego wychowanego w Poznaniu trzonu zostanie w klubie na przyszły sezon. Przyszłość Bartosza Mrozka jest już raczej przesądzona. Od dłuższego czasu mówi się o planach golkipera odnośnie wyjazdu za granicę. W ostatnim czasie pojawiły się też informacje, że władze Mistrzów Polski nie będą też utrudniać odejścia Antoniemu Kozubalowi w przypadku dobrej oferty. Zainteresowanie usługami pomocnika ma wykazywać chociażby Borussia Dortmund. Wojciech Mońka także nie będzie mógł narzekać na brak ofert. Nie wydaje się jednak, aby rodzina Rutkowskich pozwoliła na masowy rozkup swoich najważniejszych piłkarzy. Marzenie o Lidze Mistrzów w Poznaniu ciągle trwa, a pojawia się też okazja, aby, wykorzystując problemy rywali, dołożyć do gabloty kolejne puchary za wygranie Ekstraklasy.
Mocny Lech Poznań — czas się zbroić na kolejny sezon
Przy podsumowaniach tego sezonu siłą rzeczy myśli się już o przyszłości. A to, jak będzie ona wyglądała, w dużej mierze będzie zależne od transferowych ruchów latem. Oprócz próby zachowania swojego trzonu, Lech Poznań, myśląc o pucharach i kolejnym tytule, musi się wzmocnić. Szczególnie o to prosi się kilka konkretnych pozycji.
W klubie wydaje się być potrzebny nowy napastnik. Mikael Ishak wciąż, mimo gorszych poszczególnych występów, prezentuje bardzo wysoki poziom. Szwed jednak młodszy już nie będzie, a transfer Yannicka Agnero okazał się nie do końca udany. Iworyjczyk w tym sezonie zdobył jedynie trzy bramki, a ostatnia miała miejsce pierwszego dnia marca, przeciwko Rakowowi Częstochowa. Z pewnością jest potrzebny na tej pozycji strzelec, który będzie mógł rywalizować ze szwedzką legendą, a także ją odciążyć na przestrzeni całego sezonu.
⚽️ 𝐆𝐎𝐋!
__
16' #RADLPO 1:1 pic.twitter.com/azxP9z9dCi— Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) May 16, 2026
Kolejnym naturalnym ruchem wydaje się wykup Luisa Palmy, za którego Celtic ma żądać kwoty w okolicach 2 milionów euro. Nie jest to kwota z kosmosu, gdyż Honduranin poza gorszym środkiem sezonu wniósł wiele do poznańskiej ofensywy. Po raz kolejny udowodnił to zresztą w zapewniającym mistrzostwo starciu z Radomiakiem Radom. Inny czarujący zawodnik z ofensywy jest niestety kontuzjowany. Mowa tu o Alim Gholizadehu. Irańczyk ostatecznie podpisał nowy kontrakt z „Kolejorzem”, ale po zerwaniu więzadeł będzie do dyspozycji trenera dopiero na wiosnę przyszłego roku. Zważywszy, jak kluczowy dla Lecha Poznań jest to piłkarz, obowiązkiem jest poszukać następcy o podobnym profilu. Kibice z pewnością nie obraziliby się również w przypadku wzmocnienia defensywy. Mniej bramek od „Lechitów” stracili broniący się przed spadkiem Widzew Łódź, Cracovia czy Piast Gliwice. Możemy się więc spodziewać, że lato w Wielkopolsce będzie wyjatkowo ciekawe. Po takim sukcesie Lech Poznań nie zamierza się zatrzymywać.


