Legia Warszawa z kompletem punktów. Zagłębie Lubin bezsilne wobec futbolu Marka Papszuna! [PODSUMOWANIE]

Legia Warszawa wygrywa drugi mecz w tym sezonie i wspina się na pozycję lidera. Podopieczni Marka Papszuna pokonują Zagłębie Lubin 3:1.

Oba zespoły do meczu podchodziły z podniesionymi głowami po 1. kolejce. Przed tygodniem Legia Warszawa pokonała na wyjeździe Pogoń Szczecin, natomiast Zagłębie Lubin okazało się lepsze od Piasta Gliwice.

Legia Warszawa znów zwycięska pod wodzą Marka Papszuna

Marek Papszun okazał się dla Legii trenerem idealnym. Nie tylko wyprowadził ją ze strefy spadkowej, prawie doprowadzając do europejskich pucharów, ale teraz – z gorszą kadrą – osiąga podobne wyniki. Niedzielne zwycięstwo „Wojskowych” nad Zagłębiem Lubin było ich szóstym z rzędu. Choć mecze stołecznego klubu nie są najprzyjemniejsze dla oka, to zapewniają kibicom radość po wygranych meczach, a w końcu to jest najważniejsze.

Dzisiaj Legia Warszawa nie zgniotła przeciwników, a nawet pozwoliła im na szybkie objęcie prowadzenia. Najlepszy moment gospodarze mieli właśnie po stracie bramki, kiedy Zagłębie Lubin doszczętnie się cofnęło. Z początku więc najlepiej zaprezentowali się kibice, którzy przygotowali kapitalną oprawę z okazji 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Z biegiem czasu jednak „Wojskowi” skarcili rywali ich własną bronią, czyli górną piłką w pole karne. W ten sposób do wyrównania w 25. minucie doprowadził Łukasz Zjawiński. Chwilę później, także po uderzeniu głową, z bramki cieszył się Mileta Rajović. Pech napastnika wciąż się jednak trzyma, gdyż po interwencji VAR-u sędzia dopatrzył się spalonego.

W 2. połowie przez dłuższy czas gospodarze nie wyglądali najlepiej, choć to oni strzelali. Zagłębie Lubin znacznie częściej dochodziło do głosu, ale jak już podopieczni Marka Papszuna mieli coś do powiedzenia, to stanowczo odpowiadali. W 72. minucie po podaniu Biczachczjana Ruben Vinagre wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Był to pierwszy gol portugalskiego defensora od 14 miesięcy. W doliczonym czasie gry przeciwników dobił jeszcze Rafał Adamski. Warto zauważyć, że zarówno polski snajper, jak i armeński skrzydłowy to doskonałe zmiany Marka Papszuna. Przed tygodniem trzy punkty zapewnił inny rezerwowy, Zoran Arsenić.

Osłabione Zagłębie Lubin traci lidera

Sezon temu Zagłębie Lubin swój wielki wyjazdowy moment świętowało na Bułgarskiej. Tym razem fani byli spragnieni zwycięstwa w Warszawie, gdyż ostatni raz komplet punktów „Miedziowi” wywieźli stąd w 2018 roku. Mimo osłabień, w tym braku bohaterów z ostatniego spotkania – Mateusza Grzybka oraz Jakuba Sypka, goście rozpoczęli spotkanie w wymarzony sposób. Po zespołowym pressingu wywalczyli rzut rożny, po którym w 4. minucie na listę strzelców wpisał się Filip Kocaba.

Po zdobytej bramce wszystko się posypało, a zespół próbował zamurować własne pole karne. Wbrew pozorom nie było to zgodne z planem. Leszek Ojrzyński na konferencji pomeczowej wyjaśnił, że oczekiwał od podopiecznych wypracowywania sytuacji po ataku pozycyjnym. Dowodem na to mają być dwie przeprowadzone zmiany tuż po przerwie, na które zdecydował się niezadowolony z obrazu gry szkoleniowiec. W miejsce Levente Szabo i Jakuba Kolana zameldowali się Damian Dąbrowski oraz Filip Szymczak.

Z jednej strony zmiany napędziły drużynę. Po strzałach Marcela Reguły i Michała Nalepy piłka dwukrotnie uderzała w obramowanie. Z drugiej strony natomiast to właśnie w 2. części spotkania zespół stracił aż dwie bramki. Tu jednak ewidentnie nie potrafił się odnaleźć Aleks Ławniczak, który ciągle szuka swojej dawnej formy sprzed kontuzji. Niepewny był też Jasmin Burić, który dopiero co wrócił między słupki po urazie. Bośniak musiał zastąpić wyłączonego z gry Zlatana Alomerovicia.

Legia Warszawa nowym liderem, Zagłębie Lubin cierpliwie czeka

Jednym z atutów „Legionistów” jest to, że dwa miesiące temu nie zdołali się zakwalifikować do europejskich pucharów. Marek Papszun w ten sposób może w niezakłócony sposób przygotowywać kadrę z kolejki na kolejkę. Kolejnym sprawdzianem stołecznego klubu będzie Korona Kielce. Następnie Legia Warszawa wróci na Łazienkowską, aby zmierzyć się z zaprzyjaźnionym Radomiakiem.

Zagłębie Lubin natomiast znalazło się w sytuacji, na którą kluby zwykły narzekać. W przyszłą niedzielę dolnośląski zespół miał się udać w podróż do Częstochowy, aby zmierzyć się z tamtejszym Rakowem. „Medaliki” jednak z powodu gry w europejskich pucharach zdecydowały się na zmianę terminu spotkania. Wbrew pozorom drużynie Leszka Ojrzyńskiego taki obrót spraw może wyjść na dobre. To ze względu na problemy kadrowe zespołu, który za dwa tygodnie rozegra najważniejsze spotkanie rundy. Do Lubina przyjedzie bowiem Śląsk Wrocław, a więc czekają nas Derby Dolnego Śląska.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze