Zagłębie Lubin triumfuje. Derby Dolnego Śląska nie dla Śląska Wrocław! [PODSUMOWANIE]

Zagłębie Lubin wygrywa ze Śląskiem Wrocław w pierwszych po rocznej przerwie derbach Dolnego Śląska 2:1. Bohaterami Josip Ćorluka oraz Levente Szabo.

Leszek Ojrzyński po ostatniej ligowej porażce zdecydował się na zmiany w składzie. Zagłębie Lubin w wyjściowym składzie miało pięciu nowych zawodników względem starcia z Legią Warszawa.

Śląsk Wrocław natomiast borykał się z problemami kadrowymi, gdyż zawieszony został Lamine Ba, a poważnej kontuzji doznał Michał Mokrzycki. Tego pierwszego Ante Simundza zastąpił Mariusz Malec. Do wyjściowej jedenastki przedostał się też Alex Timossi Andersson kosztem Michała Rosiaka.

Odważne Zagłębie Lubin kontra cierpliwy Śląsk Wrocław

Zagłębie Lubin mecz rozpoczęło w stylu, który w zeszłym sezonie zapewnił najbardziej spektakularne zwycięstwa – jak przeciwko Lechii Gdańsk czy Arce Gdynia. Gospodarze ruszyli do ataku, a Ante Simundza postawił na głęboką defensywę i szukanie kontrataków. Bramki dla „Miedziowych” wydawały się więc tylko kwestią czasu. Swoje okazje miał chociażby Mateusz Grzybek, a aktywny, jak zwykle, był też Marcel Reguła. Przez pierwszy kwadrans podopiecznym Leszka Ojrzyńskiego nie udało się jednak objąć prowadzenia.

Z biegiem czasu Lubinianie zachowywali przewagę, natomiast dynamiczne akcje zmieniły się w desperackie próby dośrodkowań. W powietrzu częściej zwycięstwa odnosili „Wojskowi”, których obronne trio skutecznie radziło sobie z Filipem Szymczakiem, którego nieustannie poszukiwał Sebastian Kerk.

W 34. minucie po jednej z takich centr futbolówka została wybita z dala od bramki, gdzie doszło do nieporozumienia między Mateuszem Grzybkiem a kapitanem Damianem Dąbrowskim. Wykorzystał to Malaly Dembele. Francuz przechwycił futbolówkę, a ta następnie znalazła się pod nogami Piotra Samca-Talara. Po krótkiej klepce z napastnikiem lider drużyny zabawił się z lubińską defensywą, kilkukrotnie przekładając piłkę bliżej środka pola karnego, i z lewej nogi zapakował ją do siatki. Obraz gry od tej sytuacji śię nie zmienił i to goście zeszli do szatni w lepszych nastrojach.

Derby Dolnego Śląska dla Zagłębia Lubin

Leszek Ojrzyński, mimo niekorzystnego wyniku, nie zdecydował się początkowo na zmianę taktyki. Zarówno trener na konferencji prasowej, jak i w wywiadzie pomeczowym bramkarz Zlatan Alomerović przyznali, że czuli, iż bramki powinny być kwestią czasu. Zagłębie Lubin więc wciąż przeważało, choć Śląsk Wrocław częściej dochodził do głosu niż przed przerwą. Ostatecznie wrocławski blok obronny udało się przełamać stałym fragmentem gry. W 52. minucie Damian Dąbrowski dośrodkował w pole karne, a piłkę przed pole karne wybił Jorge Yriarte, gdzie niepilnowany stał Josip Ćorluka. Bośniak mocnym strzałem z dystansu pokonał Karola Niemczyckiego.

Po straconej bramce podopieczni Ante Simundzy zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce, co nie spodobało się trenerowi gospodarzy. Ten w 69. minucie postawił na potrójną zmianę, w tym wymieniając stopera na dodatkowego napastnika. Na boisku w jednym momencie znaleźli się więc Marcel Reguła, Mihael Mlinarić oraz Levente Szabo. To właśnie ten ostatni ostatecznie okazał się bohaterem. W 85. minucie piłkę po wznowieniu z rzutu z autu otrzymał strzelec pierwszej bramki, czyli Ćorluka. Wahadłowy zgrał do węgierskiego snajpera, który doskonale opanował futbolówkę i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w derbach Dolnego Śląska.

Z powodu słońca, które tego dnia dokuczało zawodnikom, przez odpalone przez kibiców race, mecz kilkukrotnie był przerywany i ostatecznie potrwał aż do 105. minuty. W końcówce Śląsk Wrocław ruszył do ataku, szukając licznych dośrodkowań, ale te nie przekładały się na strzały. Goście w tym spotkaniu tylko dwukrotnie oddali celne uderzenie na bramkę Zlatana Alomerovicia.

Co dalej? Zamieszanie transferowe wokół obu klubów

Zagłębie Lubin po trzech rozegranych bojach ma na swoim koncie sześć punktów. Drużyna zeszły sezon mogła jak najbardziej zaliczyć do udanych, a wtedy tak udanego początku „Miedziowi” nie zaliczyli. Leszek Ojrzyński oczywiście uspokaja nastroje, ale kibice mają swoje powody do zadowolenia. Martwić może jedynie to, czy w następnym spotkaniu wciąż zawodnikiem dolnośląskiego klubu będzie Marcel Reguła. Z perspektywy trybun wydawało się, że zmiana lubińskiego talentu w końcówce mogła mieć charakter symboliczny.

Z Regułą czy bez, Zagłębie Lubin w następnym meczu ligowym będzie walczyło o trzy punkty. Ich rywalem będzie znajdujący się w sporym dołku Radomiak Radom. Po tym wyjeździe „Miedziowi” wrócą na swój stadion, by sierpień zakończyć z przytupem w starciu z Pogonią Szczecin. Wcześniej Lubinian czeka wyjazdowe spotkanie z Siarką Tarnobrzeg w ramach Pucharu Polski.

Śląsk Wrocław natomiast o transfery wychodzące z klubu martwić się nie powinien, gdyż jego problemem są transfery do klubu. Kadra „Wojskowych” wydaje się zbyt krótka, a terminarz klubowi nie sprzyja. Następny mecz Wrocławianie rozegrają na Tarczyński Arenie z Widzewem Łódź, a następnie udadzą się do stolicy, by zmierzyć się z liderującą w tabeli Legią Warszawa. Później nie będzie łatwiej, bo następni rywale ekipy Ante Simundzy to kolejno Pogoń Szczecin, Jagiellonia Białystok, Wisła Kraków, Korona Kielce i Lech Poznań. O punkty będzie więc niezmiernie trudno.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze