Curling na Igrzyskach Olimpijskich dobiegł końca i wyłonił triumfatorów. Wśród kobiet zwyciężyła Szwecja, a wśród mężczyzn Kanada.
Niewątpliwie turniej czterolecia nie zawiódł. Curling na Igrzyskach Olimpijskich miał w sobie wszystko, co najlepsze, a masę emocji przyniosły także finałowe starcia. W tych Szwecja pokonała Szwajcarię, a Kanada Wielką Brytanię. Medale zostały przyznane.
Szwecja w kolorze złotym
Szwecja jeszcze parę dni temu świętowała złoty medal zdobyty przez rodzeństwo Wrana w turnieju par mieszanych. Teraz może też świętować rewelacyjny turniej drużyny kobiet, w której skład wchodzą niezmiennie Anna Hasselborg, Sara McManus, Agnes Knochenhauer oraz Sofia Scharback.
Po kapitance nigdy nie widać, żeby odczuwała presję, i tak też było w tym przypadku. Rzut na wagę złotego medalu został wykonany precyzyjnie i ciężar zagrania o wszystko jej nie złamał. Nic tylko wyciąć kadr z tej chwili i oprawić w ramkę. Ukłony należą się także jej koleżankom za kapitalne wybicia, które pozwoliły na zwycięstwo w ostatniej partii. Powinny mieć one swoje miejsce w najlepszych zagraniach turnieju. Szwedki wykonały też kapitalną pracę w 8. endzie, kiedy to zdobyły punkt, nie posiadając Hammera. Wydaje się, że to był moment kulminacyjny całego spotkania.
Co do Szwajcarek, to ich precyzja i spokojny styl gry z początku wydawały się sprawdzać. Dwukrotnie Team Tirinzoni zerował partię, kiedy było to mu na rękę. Nienajlepiej jednak rozgrywane otwarcia ostatnich partii pozwoliły rywalkom na przejęcie inicjatywy. We wspomnianym kluczowym, ósmym endzie też była nawet szansa na dopisanie dwóch oczek. Alina Patz nie dała jednak rady stawić czoła temu trudnemu do realizacji zagraniu. Szwajcarki jednak też z tego turnieju mogą być zadowolone. Silvana Tirinzoni w końcu wraca z Igrzysk Olimpijskich z medalem, a to również jest wielkie osiągnięcie.
Curling i Kanada znowu razem
Kanada dopięła swego. Brad Jacobs, Marc Kennedy, Brett Gallant oraz Ben Hebert, grając swoje, ograli Wielką Brytanię 9:6. Tym samym skip tej drużyny sięgnął po swoje drugie olimpijskie złoto. Po meczu nie milkną echa skandalu, który wybuchł podczas spotkania triumfatorów ze Szwecją Niklasa Edina. Kapitan zespołu odniósł się jednak do tej fali krytyki w jednej z pomeczowych wypowiedzi:
– „Gwarantuję, że to nas jeszcze bardziej zmotywowało, żeby wyjść tam i udowodnić wszystkim, że jesteśmy najlepszą drużyną… Kanada i curling w Kanadzie są dla nas czymś wyjątkowym”.
Sama drużyna zrobiła to, do czego kibiców przyzwyczaiła już wcześniej. Kilka błędów na początku spotkania, gonienie wyniku i odwrócenie losów finału za sprawą jednego wielopunktowania. W 9. partii doszło do tego, na co liczył doświadczony i lubiący ryzyko Brad Jacobs. Kanada słynie z agresywnej gry i jeśli ma okazję do zgarnięcia kilku punktów naraz, to chętnie z tej okazji skorzysta. Wariant ten od lat jest znakiem rozpoznawczym tej reprezentacji.
Wcześniej to Bruce Mouat i jego team prowadzili grę, byli na dobrej drodze do zwycięstwa. Szczególnie dobrym zagraniem szkocki skip popisał się w 6. endzie. To właśnie wtedy wydawało się, że opanowanie Europejczyków pozwoli im na końcowy sukces. Jednak wspomniana końcówka partii to już seria błędów Granta Hardiego oraz Bruce’a Mouata. Pomyłki te były o tyle bolesne, że smak przegranego finału Igrzysk Olimpijskich drużyna poznała już przed czterema laty w Chinach. Jak przyznawali curlerzy, dopiero co pozbierali się po ostatniej porażce, a teraz czeka ich kolejne kilka lat myślenia „co by było, gdyby?”.
Szwajcarzy i Kanadyjki nie wracają z niczym
Dla uzupełnienia trzeba też wspomnieć o brązowych medalistach turnieju, czyli tych najszczęśliwszych spośród przegranych. Curling kobiet okazał się łaskawy dla Kanadyjek, które i tak tego turnieju do udanych nie zaliczą. Przed jego startem uchodziły za faworytki, ale po jego rozpoczęciu Rachel Homan i jej ekipa kompletnie nie pokazały, że na to miano zasługują. Samo starcie o brąz jednak udało się zespołowi wygrać dosyć pewnie, wykorzystując niedoświadczenie Amerykanek, które sensacyjnie wdarły się do fazy play-off. W 6. i 8. endzie Kanadyjki poszły na całość i przy chwilowym kryzysie Tabithy Peterson sięgnęły łącznie po sześć punktów. To praktycznie zakończyło spotkanie, którego ostateczny rezultat wyniósł 10:7.
Kanadyjki znowu bez olimpijskiego złota 😉 Świetny występ Anny Hasselborg i Szwecja powalczy o swoje drugie złoto w curlingu. Finał ze Szwajcarkami będzie można obejrzeć z przyjemnością, obie drużyny na swój medal po prostu zasłużyły 🙂#Curling #MilanoCortinaOlympics2026 pic.twitter.com/zFcwA7M1qY
— Mateusz Konsewicz (@MatiKonsewicz) February 20, 2026
W nieco innej sytuacji znaleźli się Szwajcarzy. O ile Kanadyjki były nieregularne i w poszczególnych meczach rozczarowywały, tak Europejczycy w całym turnieju przegrali tylko jeden mecz. W fazie grupowej drużyna Yannicka Schwallera była niepokonana, ale pech sprawił, że to mocna Wielka Brytania zajęła 4. miejsce w tabeli, przez co została ich kolejnym rywalem. W finale końcówkę Szkoci przegrali, ale tutaj było odwrotnie. Szwajcarzy, których skuteczność na poziomie niespełna 89% okazała się najlepsza na Igrzyskach Olimpijskich, musieli powalczyć jedynie o brązowy medal. Tam już pewnie rozgromili Norwegów 9:1, co nieco poprawi im humory podczas przygotowań do nadchodzących mistrzostw świata.
Mateusz Konsewicz


