Curling kobiet — czas na finał! Szwecja czy Szwajcaria? [Igrzyska Olimpijskie 2026]

Curling kobiet także dobiega końca, podobnie jak całe Igrzyska Olimpijskie. W ostatnim dniu czeka nas jeszcze jednak walka o złoty medal. Naprzeciwko siebie stanie Szwecja oraz Szwajcaria.

Zarówno Szwedki, jak i Szwajcarki były typowane na kandydatki do medalu. Curling kobiet w tych krajach jest elementem kultury, więc oczekiwania kibiców były spore. Po długim szykowaniu formy na turniej czterolecia nastał czas na ostateczną weryfikację.

Złota Szwecja

Szwecja stoi przed wielką szansą, aby przynieść dwa złote medale z Włoch, jeśli chodzi o curling. Rodzeństwo Wrana wygrało turniej par mieszanych, a teraz w świetnej formie jest kobieca drużyna. Anna Hasselborg, Sara McManus, Agnes Knochenhauer oraz Sofia Mabergs są najbardziej stabilną drużyną podczas tegorocznych Igrzysk Olimpijskich.

W fazie grupowej Szwedki jako pierwsze zakwalifikowały się do półfinałów. Tam, mimo wygrania round-robin, trafiły na faworytki do triumfu sprzed turnieju — Kanadę. Mimo że kilka dni wcześniej lepsze okazały się curlerki z Ameryki Północnej, teraz Europejki spokojnie przeszły przez całą partię. Dwie porażki, które natrafiły się ekipie w pierwszej fazie turnieju, były raczej skutkiem zbytniego rozluźnienia po genialnym otwarciu rozgrywek. Oglądając półfinałowy pojedynek, można było odnieść wrażenie, że Anna Hasselborg kompletnie nie odczuwa presji. Każdy najmniejszy błąd Team Homan był surowo rozliczany przez 36-latkę. Kapitanka ma najlepszą skuteczność przy ostatnich rzutach, a te decydują o wyniku. Jest to owoc doświadczenia, które zebrała, wygrywając trzykrotnie Mistrzostwa Europy czy złoto olimpijskie przed ośmioma laty.

Szwedki popełniają więc bardzo mało błędów (ok. 1,5–1,8 na mecz). Ich styl gry trudno określić mianem ofensywnego lub defensywnego, gdyż Team Hasselborg można przyrównać do kameleona, który swoją barwę przybiera w zależności od otoczenia. Skandynawki starają się układać swoje kamienie tak, aby wymuszać błąd na przeciwniczkach. Jednocześnie zazwyczaj spokojnie budują swoją przewagę, biorąc bezpieczne do zdobycia punkty i korzystając z wysokiej skuteczności przy drawach swojej kapitanki.

Curling kobiet, Szwajcaria i złoty medal — przełamać złą passę

Choć Szwajcaria od lat jest jedną z potęg, jeśli chodzi o curling, to na Igrzyskach Olimpijskich ten kraj jakby dotknęła pewna klątwa. Ostatni złoty medal olimpijczycy tej dyscypliny przywieźli do swojego alpejskiego kraju w 1998 roku. Przez ostatnie 28 lat, choć srebra i brązy były, do ostatecznego triumfu zawsze czegoś brakowało. W tym roku złej passy nie przerwali mężczyźni. Będąc niepokonanym w fazie grupowej, nieoczekiwanie polegli w półfinale. Wszystkie oczy obywateli Szwajcarii będą więc skierowane teraz na kobiecą drużynę. Tę natomiast tworzą Silvana Tirinzoni, Alina Patz, Carole Howald oraz Selina Witschonke.

W fazie grupowej Szwajcarki poległy trzy razy — przeciwko Szwecji, Japonii, a także Amerykankom, na których mogły wziąć rewanż w półfinale. Bardzo dobrze prezentuje się nie tylko skip drużyny, ale także „trójka” Alina Patz. 35-latka ma bardzo dobrą skuteczność przy rzutach, przez co zawodniczka występuje jako ostatnia. Jej specjalnością są freezy, czyli doklejanie się do stojącego już przy środku kamienia. Między innymi dzięki temu wariantowi ofensywnie grające Kanadyjki nie dały im rady.

Sama skuteczność rzutów Szwajcarek w fazie grupowej była najwyższa. Wynika to też z ich stylu gry. Team Tirinzoni gra cierpliwie, unikając zbędnego ryzyka, jeśli tylko to możliwe. Często zbierają punkt po punkcie. Bardzo dobrze też kontrolują środek. Aby utrzymać prowadzenie i zagrać wokół Hammera, w półfinale z Amerykankami trzy razy pod rząd wyzerowały enda. Wysoki procent skuteczności, który oscyluje w okolicach 85%, świadczy też o doskonałej precyzji drużyny. W ostatnim meczu round-robin, jeszcze w 10. endzie, zdołały zdobyć trzy punkty, dzięki czemu doprowadziły do dogrywki.

Curling kobiet i starcie ostateczne — kto będzie górą?

Szalenie trudno wskazać faworyta w tym starciu. Podczas meczu w fazie grupowej lepsze okazały się Szwedki, i to sprawia, że można im dawać nieco więcej szans. Starcie było stosunkowo wyrównane, jednak po 3. endzie Skandynawki przejęły inicjatywę i raczej to one prowadziły grę. Bardzo istotne było też wygranie partii, gdy to Szwajcarki posiadały prawo ostatniego rzutu. Team Hasselborg ostatecznie zwyciężył to starcie 6:4, dzięki czemu zajął 1. miejsce w tabeli.

Szwedki po raz kolejny będą chciały sprawować kontrolę nad partią, odciągając Szwajcarki od ich spokojnej gry. Otwarta partia z pewnością będzie sprzyjać zawodniczkom z północy Europy. Jeśli jednak precyzja Szwajcarek przy pierwszych rzutach pozwoli im zdobyć wczesną przewagę, stworzyłoby to pole do prowadzenia bardziej zamkniętego meczu i kontroli przez nie środka, co postawiłoby Szwedki w kłopotliwej sytuacji.

W głowach Skandynawek na pewno siedzi fakt, że kiedy ostatnimi razy rywalizowały ze Szwajcarkami w finałach, to ich rywalki cieszyły się ze złotych medali. Tak było w 2023 oraz 2024 roku. Ogólny bilans w starciu między oboma teamami także jest na korzyść Alpejek. W ostatnim starciu to jednak Anna Hasselborg ze swoją ekipą cieszyła się ze zwycięstwa. To tylko pokazuje, że w tym pojedynku może wydarzyć się naprawdę wszystko. Curling w końcu nie od dziś rządzi się swoimi prawami. Początek tej nieprzewidywalnej rywalizacji będzie miał miejsce w niedzielę o godzinie 11:05.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze