Chrobry Głogów vs Śląsk Wrocław – czas na kolejne derby! [ZAPOWIEDŹ]

Środowy wieczór przyniesie nam kolejne derbowe starcie. Tym razem Chrobry Głogów podejmie Śląsk Wrocław. Emocji na pewno nie zabraknie.

W 5. kolejce Betclic 1 Ligi Chrobry Głogów podejmował Miedź Legnica, podczas gdy Śląsk Wrocław mierzył się z Odrą Opole. Oba spotkania miały dla drużyn olbrzymie znaczenie, a teraz czekają nas kolejne derby. Przed spotkaniem, posiadając taką samą zdobycz punktową i równy bilans, obie drużyny zajmują 5. miejsce w ligowej tabeli.

Groźny Chrobry Głogów

W zeszłym sezonie Chrobry Głogów do końca walczył o utrzymanie, a teraz wydaje się, że jak za sprawą magicznej różdżki trener Łukasz Becella wszystko w zespole poukładał. Drużyna zdecydowanie poprawiła się praktycznie pod każdym względem. Efekt jest taki, iż w tym sezonie „Pomarańczowo-Czarni” przegrali tylko jeden mecz, kiedy to ich rywalem był beniaminek Polonia Bytom.

Po pięknej akcji w ostatnim meczu ligowym Chrobry Głogów uratował remis w samej końcówce derbowego starcia z Miedzią Legnica. Szkoleniowiec „Chagiery” mówił, że był to ich najtrudniejszy dotychczasowy przeciwnik, który naprawdę wysoko zawiesił poprzeczkę. Mimo to drużyna zdołała wyrwać punkt, i to po pięknej akcji w samej końcówce spotkania, którą wykończył Mateusz Ozimek.

Chrobry Głogów po raz kolejny udowodnił, że jest w stanie zaoferować widzom ciekawą i skuteczną piłkę. Kalechukwu Ibe-Torti, Szymon Bartlewicz i wspomniany Mateusz Ozimek jako ofensywni zawodnicy w formacji 4-2-3-1 tworzą naprawdę zgrany tercet. Czy przy kontratakach, czy przy dłuższym konstruowaniu akcji, znakomicie się uzupełniają. Dysponują szybkością, dryblingiem i dobrym strzałem, co sprawia, że wywierają ciągłą presję na defensorach rywali. Obrona musi się pilnować, żeby nie ustawić się za wysoko, ale też nie można dopuścić, aby przed polem karnym ci piłkarze mieli zbyt dużo miejsca, o czym przekonała się chociażby Odra Opole.

Odblokować Sebastiana Strózika

W zeszłym sezonie bramki dla „Pomarańczowo-Czarnych” zdobywał Mateusz Lewandowski. W 25 ligowych spotkaniach ustrzelił on osiem goli, a jego dyspozycja na finiszu rundy wiosennej pozwoliła „Chagierze” się utrzymać. Chrobry Głogów jednak nie zdołał na dłużej zatrzymać 26-latka, który ostatni rok spędził tutaj jedynie na wypożyczeniu. Z tego powodu trzeba było znaleźć jego następcę, a został nim Sebastian Strózik.

Jest to profil „dziewiątki”, która ma wygrywać starcia fizyczne z obrońcami, dawać się sfaulować, znajdować się w odpowiednim momencie w polu karnym i ściągać na siebie uwagę obrońców rywali, jednocześnie robiąc miejsce swoim partnerom z zespołu. Można by jego styl przyrównać do Luuka de Jonga z czasów jego gry w PSV. Z tym, że Polakowi brakuje liczb.

Sebastian Strózik dobrze wygląda w pojedynkach powietrznych lub gdy trzeba utrzymać piłkę pod presją atakujących rywali, jednak to wszystko ma miejsce z dala od pola karnego. Chrobry Głogów zdobył już w tym sezonie dziewięć bramek i ani razu na listę strzelców nie wpisał się były zawodnik Stali Stalowa Wola. Nie dołożył do tego też asysty. W ostatnich 3 meczach oddał zaledwie trzy strzały, z czego jeden był zablokowany, a drugi niecelny.

Nie można go oczywiście nazwać czarną owcą na tle dobrze wyglądającej drużyny. To właśnie Sebastian Strózik jest znaczącym powodem, dla którego więcej miejsca ma wspomniany grający za nim tercet, który może pokazać dzięki temu swój blask. Piłkarz dobrze wygląda, kiedy trzeba utrzymać się przy piłce przy piłce i ją rozegrać, posiadajac na plecach obrońców przeciwnika. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że po wykonanej pracy brakuje go w polu karnym. Nawet gdy gracz dojdzie już do sytuacji, jak na przykład z Polonią Bytom, to niekoniecznie zamienia ją na bramkę. W przypadku skuteczności i lepszego odnajdywania się w polu karnym można posłużyć się stwierdzeniem, iż jest tutaj pole do poprawy.

Śląsk Wrocław musi regularnie wygrywać

Śląsk Wrocław po spadku z Ekstraklasy miał być głównym faworytem do zajęcia miejsca gwarantującego powrót na szczyt. Tymczasem okazuje się, że najlepiej prezentują się kluby z Krakowa – Wisła oraz Wieczysta. Oba zespoły rozgromiły wczoraj swoich rywali. Patrząc na dotychczasową grę „Wojskowych”, wcale nie jest powiedziane, że zespół znajdzie się w TOP 2. Dla wrocławian 5. miejsce w tabeli z pewnością nie jest satysfakcjonujące. Klub swoje pierwsze spotkanie wygrał dopiero w 3. kolejce z Ruchem Chorzów. Po tym meczu wydawało się, że Śląsk Wrocław wraca na dobre tory. Te kolejne pokazały jednak, że ciągle są elementy, które Ante Simundza musi poprawić.

Po przekonującym zwycięstwie nad „Niebieskimi” wrocławski klub mierzył się z Miedzią Legnica, która dopiero co zatrudniła Janusza Niedźwiedzia. „Miedzianka” w pierwszych minutach przyparła wrocławian do muru. Inicjatywę „Wojskowi” przejęli dopiero po skutecznym kontrataku zakończonym trafieniem Piotra Samca-Talara. Co ciekawe, zespół gola na 1:1 stracił, gdy wydawało się, że legniczanie raczej już się nie podniosą. Nie wiadomo też, jak potoczyłyby się dalsze losy spotkania, gdyby nie czerwona kartka dla Bartosza Kwietnia. Grając 11 na 10 przez prawie całą 2. połowę, wrocławianie bez problemu już sobie poradzili, wygrywając ostatecznie 3:1.

Śląsk Wrocław ma to do siebie, że jeśli nie strzeli 3 bramek w jednym spotkaniu, to można być pewnym, że będzie gorąco. Za kadencji Ante Simundzy bowiem tylko raz zdarzyło się, żeby zespół ze stolicy Dolnego Śląska zachował czyste konto. Nawet kiedy to „Wojskowi” kontrolują mecz, nie można być spokojnym o końcowe losy pojedynku. Ruch Chorzów otrzymał dwa szybkie ciosy, a mimo to po kontaktowej bramce zaczął mocno naciskać. Wspomniana Miedź Legnica była w głębokiej defensywie, a mimo to znalazła sposób na powrót do meczu.

W ostatniej kolejce mogliśmy oglądać podobny obraz. Względna kontrola gry w 1. połowie starcia z Odrą Opole nie została zamieniona na bezpieczną zaliczkę. Koniec końców to rywale zdobyli bramkę, wychodząc na prowadzenie. Ostatecznie udało się wrocławianom urwać jeden punkt, ale jak na faworyta do awansu nie może to być satysfakcjonujący wynik. Ostatnie mecze pokazują, że przy problemach w grze obronnej duże kłopoty drużyna ma w przekuwaniu przewagi na boisku w odpowiednią zaliczkę.

Chrobry Głogów vs Śląsk Wrocław – 20 lat czekania

W zeszłym tygodniu sporo mówiło się o starciu „Wojskowych” z Odrą Opole, na które musieliśmy czekać 17 lat. Od ostatniego meczu Chrobry Głogów – Śląsk Wrocław minęło ich jeszcze więcej, bo aż 20. Co prawda ta rywalizacja nie ma tak pokaźnego podłoża historycznego, jak pojedynki wrocławian z „Oderką”, ale także budzi sporo emocji. Choć obędzie się bez kibiców odpowiadających za doping obu drużyn, to piłkarze będą chcieli udowodnić swoją wartość na Dolnym Śląsku.

Dotychczas kluby ścierały się ze sobą ośmiokrotnie. Cztery razy wygrywali wrocławianie, podczas gdy remisy i zwycięstwa Chrobrego widzieliśmy po dwa razy. Jeśli wziąć pod uwagę jedynie te mecze, gdzie gospodarzem byli „Pomarańczowo-Czarni”, to bilans jest korzystny dla „Chagier”. Ostatni raz pojedynek tych ekip odbył się wiosną 2005 roku, na stadionie przy ulicy Oporowskiej w ramach rozgrywek 3. ligi. Padł tam bezbramkowy remis, a niedługo po tym zdarzeniu „Wojskowi” awansowali do następnej klasy rozgrywkowej. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło.

fot. Chrobry Głogów / Facebook

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze