La Furia Roja przez większość ekspertów uchodziła za głównego faworyta do wygrania mistrzostw świata. Wszyscy oczekiwali od Hiszpanów pewnego i wysokiego zwycięstwa nad reprezentacją Republiki Zielonego Przylądka, jednak zespół Luisa de la Fuente zawiódł na całej linii. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co bez dwóch zdań jest największą sensacją dotychczasowej fazy turnieju. Zapraszamy na analizę tego niebywałego spotkania w Atlancie.
Przebieg meczu
Mecz od samego początku wyglądał dokładnie tak, jak przewidywali kibice. Hiszpania miała przygniatającą przewagę optyczną i zmuszała rywali do głębokiej defensywy. Problem polegał jednak na tym, że z tej dominacji kompletnie nic nie wynikało.
Hiszpanie tradycyjnie wymieniali setki podań, ale rażąco brakowało w ich grze podań progresywnych, zdobywających przestrzeń. O bezradności środka pola La Furia Roja najlepiej świadczy fakt, że Pedri swoje pierwsze otwierające zagranie w ofensywną tercję, które przeszyło formacje rywala, wykonał dopiero w końcowej fazie meczu. Hiszpanom brakowało dziś kreatywności, błyskotliwości oraz jakiegokolwiek pomysłu na sforsowanie afrykańskiego muru.
Ten mecz obnażył poważne problemy z przodu, z jakimi boryka się drużyna trenera de la Fuente. Hiszpania nie posiada w kadrze nominalnej, klasycznej dziewiątki, która w takich momentach potrafiłaby przepchnąć obrońców i zagwarantować gole. Sztab szkoleniowy musi natychmiast znaleźć rozwiązanie tego problemu, bo inaczej marzenia o końcowym triumfie szybko legną w gruzach.
Piłkarz meczu – Vozinha
Na gigantyczne wyróżnienie zasłużyła dziś cała formacja obronna Republiki Zielonego Przylądka. Zachowanie czystego konta w starciu z tak klasowym i zaawansowanym technicznie rywalem to historyczne osiągnięcie dla debiutanta na mistrzostwach świata. Absolutnym bohaterem wieczoru został 40-letni bramkarz wyspiarzy – Vozinha.
Golkiper portugalskiego CD Chaves rozegrał prawdopodobnie najbardziej pamiętny mecz w swojej wieloletniej karierze. Beach obronił aż siedem strzałów rywali i niemal samodzielnie zniwelował zagrożenie, na co wskazują także statystyki goli oczekiwanych (xG), według których faworyci powinni skończyć ten mecz z przynajmniej dwoma trafieniami. To był jeden z najbardziej spektakularnych popisów bramkarskich na mundialach w ostatnich latach.
Co czeka oba zespoły w następnej kolejce?
Obie drużyny swoje kolejne mecze rozegrają w nocy z niedzieli na poniedziałek. Hiszpania podejmie Arabię Saudyjską, a Republika Zielonego Przylądka zmierzy się z Urugwajem.
La Furia Roja znalazła się pod gigantyczną presją. Niespodziewany remis z teoretycznie najsłabszym rywalem oznacza, że podopieczni de la Fuente muszą bezwzględnie wygrać dwa pozostałe spotkania, aby zachować realne szanse na wygranie grupy H.
Przed Republiką Zielonego Przylądka kolejne niezwykle trudne wyzwanie. Urugwaj to przeciwnik z najwyższej półki, grający niezwykle agresywnie. Jeśli jednak reprezentacja z Afryki zaprezentuje taką samą dyscyplinę i mądrą organizację w tyłach jak w starciu z Hiszpanią, jest w stanie sprawić kolejną niespodziankę i dopisać do swojego konta następny punkt.
Foto: Maddie Meyer/FIFA via Getty Images
Autor: Władysław Mioduszewski


