– Akceptowałem te przedłużenia kontraktów, wydarzyły się one przy mojej pozytywnej opinii. Podstawą było ostatnie pół roku pracy z tymi chłopakami – sprawdzili się. Pomogli nam zrealizować cel, jakim było utrzymanie. Nie oszukujmy się, widmo spadku zaglądało nam głęboko w oczy i m.in. dzięki tym zawodnikom uniknęliśmy katastrofy. Zdali ten egzamin. Negocjując nowe umowy, pokazali, że naprawdę chcą grać w Legii. Nie jest tajemnicą, że sytuacja finansowa klubu nie jest prosta, a oni wykazali się dużym zrozumieniem. Postawili klub i swoją obecność tutaj ponad inne kwestie. To, że dali sobie i nam kolejną szansę na lepsze wyniki i budowę lepszego wizerunku swoich postaci w klubie, było bardzo istotne – przyznał Papszun na piątkowej konferencji prasowej.
Lista zawodników, którym wygasają kontrakty wciąż jest długa. Z Warszawą pożegnają się między innymi Ermal Krasniqi oraz Kacper Tobiasz, a wolną rękę w poszukiwaniu klubu ma dostać Antonio Colak, który był bohaterem Wojskowych w dzisiejszym starciu w Gdańsku.
Z listy płac zniknie także prawdopodobnie kolejne nazwisko. Wśród zawodników, którzy nie otrzymali propozycji nowego kontraktu jest też Patryk Kun. Lewy wahadłowy był wiosną ważną postacią w ekipie Papszuna, ale do Gdańska nie pojechał.
– Zgłosił niedyspozycję, nie wyszedł wczoraj na trening i nie pojechał na mecz. Tak naprawdę trzeba zapytać jego, co się stało, bo jeszcze przedwczoraj normalnie trenował – przyznał trener Legii na pomeczowej konferencji prasowej (cytat za Legionisci.com).
Te słowa Papszuna wskazują, że przyszłość Kuna jest praktycznie przesądzona. Jeśli nie wydarzy się nic nieprzewidzianego w najbliższych dniach, 31-latek po trzech latach pożegna się z Warszawą.
Fot. Getty Images
Autor: Mikołaj Mazur


