Premierowe zwycięstwo FC Porto w fazie ligowej UEFA Champions League stało się faktem. Drużyna mistrza Portugalii pokonała SSC Napoli 4:1 i zdobyła pierwsze punkty w tej edycji Ligi Mistrzów. Ponadto świetny występ zanotowali reprezentanci Polski. Zarówno Jan Bednarek, jak i Jakub Kiwior wpisali się na listę strzelców. Natomiast trener Napoli, Massimiliano Allegri może drżeć o posadę.
Mocny początek
Gospodarze od samego początku emanowali dużą pewnością siebie w szybkim rozgrywaniu piłki. Piłkarze szybko operowali futbolówką, dzięki czemu tworzyli sobie wolne przestrzenie na połowie rywala. Już w 4. minucie zdołali posłać piłkę do siatki, jednak Pepe znajdował się na pozycji spalonej.
Kilka minut później gospodarze strzelili już jednak w pełni legalną bramkę. Gabri Veiga dośrodkował piłkę z rzutu rożnego w pole karne, natomiast Jan Bednarek wyskoczył najwyżej i skierował ją do bramki. Wobec tego po 11 minutach gry gospodarze objęli prowadzenie. Natomiast postawy gości w aspekcie obrony własnego pola karnego lepiej nie komentować.
Po zdobyciu pierwszej bramki w meczu, Porto nie stwarzało większego zagrożenia pod bramką drużyny z południa Włoch. Napoli także nie imponowało kreatywnością w rozegraniu.
Choć warto wspomnieć, że przed szansą na wyrównanie stanął Rasmus Hojlund. Duńczyk przeprowadził indywidualną akcję zakończoną groźnym strzałem na bramkę Diogo Costy.
Odpowiedź Napoli
W ostatnich fragmentach pierwszej połowy przyszedł jednak okres dominacji Napoli. Zespół Massimiliano Alegriego wykorzystał swoją przewagę i doprowadził do wyrównania w 43. minucie.
Matteo Politano uderzył piłkę w kierunku dalszego słupka bramki gospodarzy i dobrą interwencją popisał się Costa. Piłka jednak wróciła do gry i oblężenie pola karnego wciąż trwało. Kevin De Bruyne dograł piłkę z bocznego sektora boiska w pole karne. Rasmus Hojlund zdołał uderzyć ją w światło bramki, jednak wspaniałą paradą popisał się Costa.
Piłka sparowana przez bramkarza Smoków trafiła jednak pod nogi Scotta McTominaya, który zwieńczył akcję golem.
Dominacja Porto w drugiej odsłonie
Drugie 45 minut tego pojedynku przebiegło pod znakiem dominacji Porto. Gospodarze stwarzali sobie dużo sytuacji i szybko rozgrywali piłkę w środku pola. Z całą pewnością nie można tego powiedzieć o Napoli.
Trzeba jednak przyznać, że pomimo sporej liczby sytuacji Porto czekało na kolejną bramkę relatywnie długo. Trafienie na 2:1 padło w 71. minucie gry. Gol został zdobyty po szybkiej i dynamicznej akcji gospodarzy. Bramkę zdobył Gabri Veiga, który był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku.
Polak ponownie katem Napoli
Bramkę otwierającą wynik meczu zdobył Jan Bednarek, z kolei gola odbierającego nadzieje Napoli na choćby jeden punkt zdobył Jakub Kiwior. Drugi ze stoperów Porto także zaaplikował bramkę, uderzając głową przy okazji stałego fragmentu gry.
Natomiast stwiedzenie, że defensywa Napoli była niezorganizowana przy rzutach rożnych Porto, to bardzo duży eufemizm.
Samu ustalił wynik
Na kilka minut przed końcem meczu, Porto przeprowadziło szybki kontratak. Kiedy Samu Omorodion miał wykonać wyrok na defensywie gości został sfaulowany.
Sędzia podyktował jedenastkę, którą hiszpański napastnik zamienił na gola.
Podsumowanie meczu
FC Porto zdobyło pierwsze punkty w tej edycji Ligi Mistrzów, odnosząc jednocześnie pierwsze zwycięstwo. W pierwszych fragmentach spotkania piłkarze mistrza Portugalii potrafili kreować zagrożenie pod bramką rywali, jednak po zdobyciu gola zdjęli nogę z gazu.
To spowodowało utratę bramki do szatni. Jednak w drugiej połowie totalnie zdominowali rywala i zasłużenie zdobyli komplet punktów. Zespół z Portugalii plasuje się na 26. miejscu w tabeli.
Natomiast nie można powiedzieć tyle ciepłych słów na temat Napoli. Zespół Massimiliano Alegriego zdołał odpowiedzieć na utratę bramki w pierwszej połowie, natomiast w drugiej części meczu prezentował się katastrofalnie. Obrona własnego pola karnego przy stałych fragmentach gry nie istniała. Wobec tego Napoli wraca do domu w minorowych nastrojach.
Massimiliano Allegri ma racjonalne powody, aby móc bać się o utratę posady. Napoli zajmuje odległe 27. miejsce w tabeli. W obecnej edycji Champions League pokonało jedynie Bodo Glimt.
FOT: AI
Autor: Nikodem Majchrzak


