Szkocja wkroczy w Mistrzostwa Świata zwycięską ścieżką. W ostatnim sparingu poprzedzającym mundial Boliwia uległa Brytyjczykom 0:4.
Jeszcze nigdy w historii Szkocja nie zagrała w fazie pucharowej Mistrzostw Świata. W tym roku także nie będzie o to łatwo, gdyż reprezentacja ta trafiła do grupy z Brazylią, Marokiem i Haiti. Końcówka czerwcowego szlifowania formy daje jednak kibicom nadzieję na historyczny wynik.
Podopieczni Steve’a Clarke’a zakończyli przygotowania do mundialu drugim zwycięstwem z rzędu. Pokonali oni Boliwię, która wcześniej nie zdołała wywalczyć biletu do Ameryki. W tym starciu szczególnie dobrze zaprezentował się pierwszy garnitur europejskiej reprezentacji, gdyż wszystkie cztery bramki padły jeszcze przed końcem 1. połowy.
Zawodnikiem spotkania niewątpliwie był Che Adams. Na zakończenie sezonu Serie A napastnik zdobył bramkę w Derbach Turynu, a teraz dostał szansę na grę od 1. minuty w drużynie narodowej. Piłkarz popisał się dubletem i niewątpliwie wspiął się w hierarchii napastników.
Szkocja w tym spotkaniu była prowadzona też przez swoją gwiazdę, Scotta McTominaya. Pomocnik wzorowo odegrał rolę serca drużyny, a do tego także zanotował trafienie. Na liście strzelców znajdziemy jeszcze nazwisko Lawrence’a Shanklanda, który był kluczowym zawodnikiem Hearts w zakończonym już sezonie.
Brytyjczycy w 1. połowie byli wyraźnie lepsi. Boliwia aż siedmiokrotnie pozwoliła rywalom oddać celne uderzenie. Obraz gry, a także jej tempo, zmieniły się z korzyścią dla kraju z Ameryki Południowej dopiero po przerwie. Steve Clarke zdecydował się na wymianę łącznie aż 9 zawodników, co oczywiście odbiło się na efektywności jego drużyny.
Szkocja zakończyła przygotowania do Mistrzostw Świata z przytupem. Entuzjazmu dodaje też zwycięstwo 4:1 z Curacao. Wcześniej, po wyszarpaniu awansu na mundial z Duńczykami, Brytyjczycy zaliczyli nieudane zgrupowanie w marcu. Wtedy to okazali się gorsi w domowych meczach od Japonii i Wybrzeża Kości Słoniowej. Oprócz wyników kibiców nie zadowalał też styl. Teraz jednak fani dostali to, czego oczekiwali.
Podopieczni Steve’a Clarke’a swoje zmagania na amerykańskim turnieju rozpoczną 14 czerwca. Ich rywalem będzie Haiti, które w sobotę uległo 1:2 reprezentacji Peru.


