Reprezentacja Polski rozczarowała kibiców po bardzo dobrym występie z Holandią. Kadra Jana Urbana wysoko zawiesiła sobie poprzeczkę i fani liczyli na przekonujące zwycięstwo nad Maltą. Polacy wygrali 3:2, jednak ten mecz pozostawił wiele znaków zapytania. Zapraszam na wnioski po piątkowym spotkaniu.
Polacy popełniali zbyt dużo błędów
Mecze z rywalami pokroju Malty wymagają od drużyny narodowej pewności, kontroli i spokojnego zwycięstwa. Tymczasem kibice musieli przeżyć sporo nerwów.
Reprezentanci Polski popełniali wiele prostych błędów po obu stronach boiska. W ofensywie brakowało płynności, w defensywie – koncentracji. Pozwoliliśmy Malcie na zdecydowanie za dużo, a przebieg meczu był niepokojąco chaotyczny.
Ten występ obudził stare demony i dał paliwo tym, którzy uważają, że świetna forma z ostatnich miesięcy mogła być chwilowym błyskiem. Kadra ma jeszcze szansę odzyskać pełne zaufanie kibiców — pod warunkiem, że w barażach zagra pewnie, dojrzale i skutecznie.
Dobre decyzje selekcjonera w zakresie zmian
Jan Urban po raz kolejny pokazał, że ma dobre wyczucie w kwestii zmian. Zawodnicy, którzy pojawili się na boisku po przerwie, wyraźnie podnieśli jakość gry reprezentacji.
Weszli z energią, kreatywnością i sygnałem, że w drużynie jest prawdziwa rywalizacja. To ważna informacja dla selekcjonera: w przypadku braków kadrowych ma do dyspozycji wartościowe zastępstwa.
Nicola Zalewski zawiódł podczas listopadowego zgrupowania
Nicola Zalewski przyzwyczaił kibiców do wysokiej jakości w reprezentacji, a wielu widziało w nim kandydata na nowego lidera kadry. Tym bardziej zaskakująco wyglądał jego słaby listopad.
Zalewski zarówno przeciwko Holandii, jak i Malcie był jednym z najsłabszych zawodników na boisku. Wnosił niewiele do ofensywy, popełniał wiele błędów, grał nerwowo i chaotycznie. Dodatkowo żółta kartka w meczu z Maltą eliminuje go z półfinału baraży.
Zawodnik Atalanty będzie miał dużo do udowodnienia podczas kolejnego zgrupowania. To, co pokazał w listopadzie, musi być dla niego tylko wypadkiem przy pracy.
Kadra pokazała dwa oblicza
Reprezentacja Polski zaprezentowała w tym spotkaniu dwa skrajnie różne oblicza.
Pierwsza połowa była bardzo słaba — bez dynamiki, bez pomysłu, bez intensywności. Jak powiedział Jacek Laskowski: „Byliśmy bezbarwni jak woda w kranie”. Polacy pozwolili Malcie na zbyt wiele i popełnili serię błędów zakończoną utratą gola.
W drugiej połowie gra wyglądała nieco lepiej. Nadal zdarzały się błędy w obronie, ale w ofensywie pojawiło się więcej zaangażowania. Dzięki temu udało się zdobyć zwycięską bramkę i dowieźć korzystny wynik.
Polska bardzo blisko 1. koszyka baraży
Choć styl pozostawił wiele do życzenia, zwycięstwo ma ogromne znaczenie. Dzięki trzem punktom Polska znacząco zwiększyła swoje szanse na miejsce w pierwszym koszyku baraży.
Możemy je stracić jedynie w dwóch scenariuszach:
-
zwycięstwo Szkocji nad Danią,
-
zwycięstwo Bośni i Hercegowiny nad Austrią.
Oba wyniki są mało prawdopodobne, choć w piłce nożnej wszystko może się wydarzyć. Jeśli jednak utrzymamy 1. koszyk, droga na mundial w Kanadzie, USA i Meksyku stanie się wyraźnie prostsza.
Podsumowanie
Polacy pokonali Maltę, ale styl gry pozostawił duży niedosyt. Zagraliśmy wyraźnie słabiej niż przeciwko Holandii, popełniliśmy mnóstwo prostych błędów i straciliśmy dwa gole z przeciwnikiem, z którym takie rzeczy nie powinny się zdarzać.
W skali szkolnej oceniam ten występ na 3.
Mecz był chaotyczny, niedokładny i kompletnie różny od tego, co pokazaliśmy kilka dni wcześniej. Patrząc jednak szerzej – to zwycięstwo może okazać się kluczowe w kontekście losowania baraży.
Foto: Maciej Rogowski/Eurasia Sport Images via Getty Images
Autor: Władysław Mioduszewski


