Już jutro, 14 stycznia o 21:00, w ramach 1/8 finału Pucharu Króla Albacete podejmie u siebie Real Madryt. Na papierze faworyt jest jeden, ale puchar rządzi się swoimi prawami i takie mecze już nie raz to udowadniały.
W jakiej sytuacji jest Albacete
Gospodarze zajmują obecnie 17. miejsce w tabeli ligowej. Po 21 rozegranych spotkaniach mają na koncie 24 punkty, na co składa się 6 zwycięstw, 6 remisów i 9 porażek. Bilans bramkowy też nie wygląda najlepiej, 26 goli strzelonych i aż 34 stracone, co daje minus osiem. To drużyna, która w lidze walczy raczej o spokojne utrzymanie niż o coś więcej, ale Puchar Króla to zupełnie inna historia.
Albacete u siebie potrafi być niewygodne, szczególnie gdy mierzy się z wielkim rywalem. Dla wielu piłkarzy to mecz sezonu, okazja, żeby się pokazać i zapisać w historii klubu. Presji praktycznie nie ma, bo wszystko jest po stronie Realu.
Real Madryt w nowej rzeczywistości
Real Madryt przyjeżdża do Albacete jako druga drużyna LaLigi. Po 19 spotkaniach ligowych „Królewscy” mają 45 punktów, 14 zwycięstw, 3 remisy i 2 porażki. Bilans bramkowy robi wrażenie, 41 goli strzelonych i tylko 17 straconych. Sportowo wszystko się zgadza, ale ostatnie dni w Madrycie były bardzo burzliwe.
Real niedawno przegrał finał Superpucharu Hiszpanii z FC Barceloną 2:3 i to spotkanie okazało się przełomowe. Xabi Alonso, który prowadził zespół, rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Nowym trenerem Realu został Álvaro Arbeloa, dla którego będzie to bardzo szybki i trudny debiut w oficjalnym meczu o stawkę.
Zmiana trenera tuż przed fazą pucharową zawsze niesie ze sobą znak zapytania. Z jednej strony efekt nowej miotły, z drugiej brak czasu na poukładanie zespołu po swojemu. Real ma jakość, doświadczenie i głębię składu, ale Puchar Króla nie raz już pokazywał, że to nie zawsze wystarcza.
Mateusz Rzeszutko
PHOTO: (Photo by Angel Martinez/Getty Images)


