Jagiellonia rozpoczęła swoje boje w Europie od zwycięstwa z Novim Pazarem. Ćwierćfinalista ubiegłej edycji Ligi Konferencji wygrał swoje spotkanie i wraca do Polski z zaliczką przed meczem rewanżowym.
Pierwsza połowa na remis
Artur Siemieniec zaskoczył, podając wyjściową jedenastkę. Na ławce znaleźli się Pululu, Wdowik i Stojinović. Rallis, Polak i Vital mieli zastąpić wspomnianą trójkę. Zmiany spowodował oczywiście fatalny mecz z Termalicą na inaugurację sezonu. W europejskich pucharach nie ma już miejsca na pomyłki.
Jagiellonia dobrze rozpoczęła spotkanie. Od pierwszego gwizdka arbitra to polska drużyna utrzymywała się częściej przy piłce. Początek był spokojny w wykonaniu obu ekip, aż do 9. minuty. Wtedy to Dimitris Rallis otrzymał bardzo dobre podanie od Jesusa Imaza. Grecki napastnik fantastycznie wykończył akcję, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla Białostoczan. Zawodnik kolejną okazję miał już po paru minutach, jednak strzał głową napastnika z bliskiej odległości obronił bramkarz gospodarzy. Norbert Wojtuszek natomiast popisał się bardzo dobrym dośrodkowaniem i trzeba to docenić.
Sytuacja niestety się zemściła i bramkę wyrównującą zdobył Ejike Opara. Nigeryjczyk uciekł naszym obrońcom i fantastycznie obsłużył go Omoregbe. Kolejne minuty to okazje dla obu drużyn. Raz z dystansu groźnie uderzał Leon Flach, by parę minut później odpowiedział asystent przy pierwszej bramce dla gospodarzy – Omoregbe. Ostatni groźny cios w pierwszej części spotkania należał do polskiej drużyny, ale niestety zabrakło precyzji Jesusowi Imazowi.
Jagiellonia wygrywa, Pululu robi swoje
Kolejną niespodziewaną decyzję Artur Siemieniec podjął w szatni, decydując się na zmianę Oskara Pietruszowskiego. Swoją szansę dostał inny nowy nabytek Białostoczan – Alex Cantero. Od razu pokazał swoje umiejętności dryblowania, jednak Hiszpan musi jeszcze zregulować swój celownik. W kolejnych minutach Jagiellonia osłabła i to jej rywale mieli więcej z gry.
W 71. minucie na boisku zameldowali się Pululu i Stojinović, którzy mieli przechylić losy spotkania na korzyść „Jagi”. Niewiele później kolejną sytuację miał Alex Cantero. Tym razem uderzał niecelnie z rzutu wolnego. Odpowiedział dobrze znany kibicom Serie A Adem Ljajić, ale tak samo jak Hiszpan – niecelnie. Cezary Polak, choć wcześniej popisał się kilkoma dobrymi zagraniami, tak w końcówce spotkania noga nie układała mu się tak dobrze. Najpierw niecelnie dorzucił „z akcji”, a później zaprzepaścił groźny rzut wolny, praktycznie oddając piłkę golkiperowi za darmo. Gospodarze mecz kończyli w 10. Drugą żółtą kartką w 90. minucie ukarany został Ivan Davidović, musząc tym samym przedwcześnie opuścić plac gry. Podopieczni Artura Siemieńca to wykorzystali i Pululu po świetnej dwójkowej akcji z Jesusem Imazem dał Jagiellonii upragnione zwycięstwo. Najlepszy strzelec Ligi Konferencji z minionego sezonu został bohaterem polskiej drużyny. Czy w wyjściowym składzie, czy też na ławce – on zawsze udowadnia, że to są jego rozgrywki.
Jest zaliczka, jest impreza
Zwycięstwo w Serbii to bardzo dobry wynik. Novi Pazar to drużyna znacznie groźniejsza, kiedy gra u siebie. Klimat, jaki panował tego wieczoru, także sprzyjał gospodarzom. Tym bardziej trzeba docenić wynik, iż po zmianie stron Jagiellonia nie prezentowała się najlepiej. Z przebiegu meczu Novi Pazar także mógł zapewnić sobie zaliczkę przed rewanżem na Podlasiu.
Wygrana to także punkty do europejskiego rankingu. Polska walczy o obronę 13. miejsca i każde zwycięstwo jest na wagę złota. Jagiellonia, choć nie może lekceważyć serbskiej drużyny, będzie faworytem w spotkaniu rewanżowym. Zaliczka, przewaga swojego boiska, Białostoczanie na trybunach i nasza piękna polska pogoda dają podlaskiej ekipie sporą przewagę.
Mateusz Konsewicz


