W czwartkowy wieczór FC Noah w ramach rozgrywek Ligi Konferencji Europy podejmie Legię Warszawa. Czy pogrążeni w kryzysie „Wojskowi” poradzą sobie na niesprzyjającym terenie?
Noah w Lidze Konferencji Europy – co to za klub?
Ormiański zespół Noah powstał dopiero w 2017 roku pod nazwą Arcach FC. Swoją drogę rozpoczęli od drugiej ligi armeńskiej, a w swoim pierwszym sezonie udało im się awansować na najwyższy poziom rozgrywkowy w tym kraju. Erywańczycy szybko zadomowili się w czołówce armeńskiej ekstraklasy. Zdobycie Mistrzostwa w poprzednim sezonie otwarło im drogę do gry w europejskich pucharach.
Podopieczni Sandro Perkovicia odpadli z eliminacji do Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy, lecz te do Ligi Konferencji Europy przeszli pomyślnie. W samych rozgrywkach uwzględniając ich możliwości, radzą sobie naprawdę obiecująco. Obecnie zajmują 23. pozycję w tabeli z dorobkiem 5 „oczek” po 4 rozegranych spotkaniach. Dotychczas mieli okazję zmierzyć się z Rijeką, Universitateą Craiovą, Sigmą Ołomuniec oraz Aberdeen. Natomiast w swoich narodowych rozgrywkach nie idzie już im tak „kolorowo”. Aktualnie okupują 5. miejsce w tabeli z 23 punktami na koncie. Wydawałoby się, że nie jest to zły wynik, lecz najwyższy poziom rozgrywkowy w Armenii obejmuje zaledwie 10 drużyn.
Polscy kibice z Noah mogą kojarzyć Takuto Oshimę, który do niedawna występował na naszych boiskach. Japończyk przez dwa sezony reprezentował barwy Cracovii, którą opuścił po sezonie 2023/2024. Dla „Pasów” rozegrał 65 meczów, w których 2-krotnie trafiał do siatki oraz 4-krotnie asystował kolegom z drużyny.
Legia Warszawa w dużym kryzysie, przerwą kiepską serię na tle teoretycznie gorszego rywala?
Kryzys Legii Warszawa trwa dalej, a „Wojskowi” zawodzą swoich kibiców na całej linii. Trener Edward Iordanescu został zwolniony, a jego zastępcy nadal brak. Aktualnie pieczę nad stołeczną drużyną sprawuje Inak Astiz, lecz istnieje duże prawdopodobieństwo, że to się zmieni. „Ugasić pożar” postara się Marek Papszun, który jest bliski zatrudnienia w szeregach „Legionistów”.
Aktualnie Legia zajmuje 16. pozycję w tabeli PKO BP Ekstraklasy, co w tym momencie oznaczałoby spadek na niższy poziom rozgrywkowy. Podopieczni trenera Inakiego Astiza nie wygrali od 9 spotkań, co zdecydowanie jest rozczarowaniem dla wszystkich kibiców klubu z Łazienkowskiej. Sytuacja w Lidze Konferencji Europy też nie wygląda ciekawie. Po 4 rozegranych starciach mają na swoim koncie 3 „oczka”, które zdobyli w meczu z Szachtarem Donieck. Przed nimi jeszcze mecz z FC Noah oraz gibraltarskim Lincolnem.
Ulec poprawie powinna gra całego zespołu, lecz obojętnie nie możemy przejść obok postaci Milety Rajovicia. Duńczyk latem dołączył do stołecznej drużyny za kwotę aż 3 milionów euro, a sam transfer mógł wydawać się nieco dziwny. Ekstraklasowe boiska szybko zweryfikowały realny poziom tego napastnika, który nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Zadaniem „strikera” jest przede wszystkim strzelanie bramek, co niespecjalnie udaje się byłemu graczowi Watfordu. Mileta do tej pory w barwach Legii rozegrał 25 spotkań, w których pięć razy trafiał do siatki. 26-latek od 28 września nie zanotował trafienia, choć miał do tego wiele okazji.
Absencje, czyli kto nie wystąpi w tym pojedynku
Inaki Astiz czwartkowego wieczoru nie będzie mógł skorzystać z usług takich zawodników jak: Artur Jędrzejczyk, Radovan Pankov i Noah Weisshaupt. Dodatkowo przez proces rehabilitacji przechodzą Juergen Elitim oraz Jean-Pierre Nsame, co naturalnie wyklucza ich z gry.
Fot. Legia Warszawa


