Antyfutbol w Lubinie i zwycięski Płock. Piątek bez fajerwerków w Ekstraklasie!

Wisła Płock kontynuuje zwycięski marsz, a Zagłębie i Korona rozczarowują w piłkarskim antywidowisku. Piątek rozpoczął kolejkę bez większych emocji.

Trzecią kolejkę PKO BP Ekstraklasy rozpoczęły dwa piątkowe spotkania. Niestety, otwarcie weekendu z ligową piłką trudno uznać za udane – szczególnie dla tych, którzy liczyli na widowiskowe akcje, emocje i solidny poziom sportowy. Jedynie Wisła Płock nie zawiodła i podtrzymała swoją znakomitą serię zwycięstw. Reszta? Do zapomnienia.

Zagłębie Lubin – Korona Kielce 1:1

Jeśli ktoś liczył, że spotkanie Zagłębia Lubin z Koroną Kielce przyniesie solidną dawkę ligowego grania, mógł poczuć się rozczarowany już po pierwszym kwadransie. Mecz w Lubinie był dokładnie tym, czego w Ekstraklasie chcielibyśmy oglądać jak najmniej – bez wyrazu, bez tempa, bez jakości.

Drużyny wyglądały, jakby w piątkowe popołudnie miały ważniejsze sprawy niż walka o ligowe punkty. Brakowało nie tylko klarownych sytuacji, ale wręcz jakiegokolwiek pomysłu na rozegranie akcji ofensywnej. Gdyby nie trzy minuty nieuwagi w defensywie obu zespołów, można byłoby spokojnie mówić o meczu bez historii zakończonym 0:0.

fot. Przemysław Karolczuk / PAP

Najpierw katastrofalny błąd obrońców Zagłębia wykorzystał Antonin, który dał prowadzenie Koronie w 68. minucie. Chwilę później – równie fatalnie zachował się Jakub Budnicki, co pozwoliło Michalisowi Kosidisowi doprowadzić do wyrównania. I… to byłoby na tyle. Choć Korona miała jeszcze znakomitą szansę w samej końcówce – znów po akcji Antonina – to nie potrafiła jej wykorzystać. Obie drużyny rozeszły się z punktem, który nie cieszy właściwie nikogo. Zagłębie było bezzębne, Korona nieskuteczna, a kibice – myślę, że rozczarowani.

Wisła Płock – Piast Gliwice 2:0

Dużo lepiej wyglądało to w Płocku, gdzie nasz beniaminek pokazuje, że ma zamiar i realne argumenty, by walczyć o jak najwyższą pozycję w tabeli. Wisła Płock wygrała trzeci mecz z rzędu i z kompletem dziewięciu punktów zameldowała się na szczycie ligowej tabeli (przynajmniej tymczasowo).

Początkowo więcej z gry miał Piast Gliwice, ale zespół prowadzony przez Maxa Moldera ponownie rozczarował pod bramką rywala. Gliwiczanie byli statyczni, przewidywalni i zupełnie nieskuteczni – pierwszy celny strzał oddali dopiero w 49. minucie.

fot. Wisła Płock / Instagram

Wisła natomiast nie forsowała tempa, ale gdy trzeba było, potrafiła zaatakować. Tuż przed przerwą Dominik Kun popisał się świetnym rajdem i precyzyjnym dograniem, a Jorge Jimenez głową otworzył wynik. W drugiej połowie ponownie Kun był w centrum wydarzeń – jego strzał z dystansu został pechowo dla Piasta sparowany przez Frantiska Placha do własnej bramki.

Piast miał jeszcze dwie szanse – m.in. po przypadkowym odbiciu piłki od Marcina Kamińskiego, która zatrzymała się na słupku – ale ogólny obraz był wyraźny: goście byli bezradni. Trzeci mecz, trzecia porażka i zero punktów – taki start sezonu musi niepokoić.

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze