Zagłębie Lubin znów miesza na rynku — czas na łatanie dziur

Zagłębie Lubin przyzwyczaiło fanów do niemałego bałaganu podczas okienek transferowych. Choć styczeń kibice spędzili na wyczekiwaniu transferu Leonarda Rochy, to będą musieli zadowolić się innymi świeżymi nabytkami.

Na ostatnie chwile przed rozpoczęciem rundy wiosennej Zagłębie Lubin zdecydowało się sięgnąć po nowego napastnika, którym został Levente Szabo. Tamtejszą ofensywę wzmocni również Sebastian Kowalczyk, którego polscy kibice mogą pamiętać z czasów jego występów dla Pogoni Szczecin.

Leonardo Rocha rozgrzewa sytuację

Leonardo Rocha w Lubinie nie spędził wiele czasu, bowiem z tamtejszą publicznością przyszło mu się już pożegnać po pół roku gry. Ten krótki okres wystarczył jednak, aby skraść serca kibiców. W zeszłym sezonie Zagłębie Lubin ledwo uniknęło spadku, a najlepszym strzelcem zespołu okazał się Tomasz Pieńko z dorobkiem siedmiu goli na koncie. Było wiadome, że sam Michalis Kosidis nie rozwiąże wszystkich problemów ekipy Leszka Ojrzyńskiego w ofensywie. Z tego powodu skorzystano z okazji i problemów 28-letniego napastnika w Rakowie Częstochowa, dzięki czemu doświadczony już na polskich boiskach zawodnik zasilił szeregi dolnośląskiej drużyny.

Już po kilku miesiącach Portugalczyk przebił wynik Pieńki z zeszłego sezonu, a drużyna, która miała walczyć o utrzymanie, znalazła się na wysokim, bo 5. miejscu po rundzie jesiennej. Bramki Leonardo Rochy dawały punkty chociażby z Legią Warszawa, Widzewem Łódź czy Górnikiem Zabrze, czyli w jakże kluczowych meczach. Szczególnie imponująca była też seria 5 meczów z rzędu z kolejnymi trafieniami na przełomie września i października. Wszystko szło w dobrą stronę, aż napastnik został zimą wystawiony do wiatru.

Wypożyczenie miało pierwotnie trwać pół roku, ale pozostawiona opcja wykupu za 900 tysięcy euro sprawiała, że wszyscy oczekiwali tylko potwierdzenia wykupu. Tym bardziej nadzieję rozbudzał fakt, że snajper pojechał z „Miedziowymi” na obóz przygotowawczy. W dodatku media obiegła informacja, że warunki kontraktu zostały dogadane. W połowie stycznia, przed samym deadlinem wpłacenia klauzuli, Zagłębie Lubin postanowiło się nieoczekiwanie wycofać. Decyzja rozwścieczyła chyba wszystkich — od kibiców, przez piłkarza, po trenera Leszka Ojrzyńskiego i jego sztab. Rada Nadzorcza rozmyśliła się jednak co do planu wykupu zawodnika i zrobił się kłopot. Na parę dni przed rozpoczęciem rundy wiosennej trzeba było zacząć szukać opcji awaryjnej i uruchomić ku temu pracujących w klubie skautów.

Zagłębie Lubin sięga po Levente Szabo

Jeszcze w trakcie jesiennych zmagań trener Leszek Ojrzyński wspominał o braku w kadrze trzeciego napastnika o innym profilu aniżeli Michalis Kosidis i Leonardo Rocha. Zważywszy jednak, że wyjęto z kadry Portugalczyka, zdecydowano się na zastąpienie go tym samym elementem. Mowa tu o silnym, wysokim i groźnym w powietrzu zawodniku, czyli Levente Szabo. Choć profil nowego zawodnika jest stosunkowo podobny do jego poprzednika, to wątpliwości może budzić pytanie, czy jego skuteczność także okaże się podobna.

Levente Szabo to 26-letni piłkarz, który ma już za sobą spory bagaż doświadczeń. Swoje nastoletnie lata spędził w młodzieżowych drużynach Atalanty i Genoi, jednak nie udało mu się podbić słonecznej Italii. Z tego powodu Węgier wrócił do swojej ojczyzny, gdzie z różnym skutkiem radził sobie na tamtejszych boiskach. Zazwyczaj sezon kończył z dorobkiem w okolicy pięciu goli. Jego występy w Diosgyori VTK docenili jednak w Niemczech. W ten sposób późniejszy piłkarz Zagłębia Lubin znalazł się w Eintrachcie Brunszwik. Napastnik został nawet dwukrotnie powołany do kadry, gdzie zaliczył dwa występy po wejściu z ławki. Przez półtora roku spędzonego na zapleczu Bundesligi 26-latek pięciokrotnie pokonywał golkipera rywali, co nie pozwoliło na zrobienie wielkiej kariery u naszego zachodniego sąsiada.

Leonardo Rocha był już sprawdzony na polskich boiskach, gwarantował gole i był w dobrym dla siebie momencie kariery. Przez pół roku zdobył osiem ligowych bramek, czego Węgier w swojej seniorskiej karierze jeszcze nie dokonał. To budzi pewne wątpliwości. Tym bardziej że wymagania wobec nowego nabytku będą spore. Leonardo Rocha był ulubieńcem kibiców, podczas gdy Levente Szabo jest na świeczniku po niezrozumiałych decyzjach klubu. Do tego jest to transfer last minute, co nie pomoże w aklimatyzacji zawodnika w nowym kraju. Jest to jednak na pewno gracz z określonym potencjałem i niewykluczone, że Leszek Ojrzyński wyciągnie z niego to, co najlepsze.

Sebastian Kowalczyk kolejnym wzmocnieniem

W ramach całej sagi związanej z Leonardem Rochą nieco z boku przebiegła informacja o odejściu Mateusza Wdowiaka do GKS-u Katowice. Aby uniknąć zauważalnego zwężenia kadry, władze klubu zdecydowały się sięgnąć po Sebastiana Kowalczyka. Przyjście Polaka nie wiązało się z żadną opłatą dla jego poprzedniego pracodawcy, czyli Houston Dynamo.

W Ekstraklasie 27-latek może pochwalić się 169 występami, zwykle na naprawdę dobrym poziomie. Piłkarz najlepiej czuje się na pozycji numer 10, ale z powodzeniem radzi też sobie na skrzydle. Warto przypomnieć, że jego dobre występy w barwach Pogoni Szczecin zaowocowały powołaniem do reprezentacji Polski. W 2021 roku, choć finalnie w narodowych barwach piłkarz nie zadebiutował, to Paulo Sousa znalazł dla niego miejsce w kadrze na mecz z Anglią na Wembley. Podczas swojej przygody w Houston Dynamo pomocnik był przez większość czasu pierwszym wyborem trenera. Nie jest to jednak klub walczący o najwyższe cele. W zeszłym sezonie ekipa Bena Olsena nie znalazła się nawet w play-offach. Ostatni sezon piłkarza to dwa gole i jedna asysta. Nadszedł więc czas na powrót do kraju i nawiązanie formą do najlepszych sezonów w Pogoni Szczecin.

W Lubinie Sebastian Kowalczyk z pewnością wzmocni kadrę. Jego głównym rywalem do gry najpewniej będzie Adam Radwański, który zaliczył naprawdę udaną rundę jesienną. Niejasna jest jednak przyszłość tego piłkarza, gdyż w czerwcu dobiega końca jego kontrakt, a media informowały o zainteresowaniu Wisły Kraków. Choć umowa nowego nabytku także została podpisana do końca tego sezonu, to pozostaje opcja przedłużenia o kolejny rok. Patrząc jednak na ostatnie poczynania rady nadzorczej, to niezależnie od prezentowanej przez pomocnika formy niewiadomym jest, czy ta klauzula zostanie aktywowana.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze