Zagłebie Lubin remisuje z Koroną Kielce! Tylko czy aż po punkcie?

Początek 3. kolejki Ekstraklasy to starcie, w którym naprzeciwko siebie stanęły Zagłębie Lubin i Korona Kielce. Oba zespoły podchodziły do meczu w celu zdobycia swoich pierwszych trzech punktów.

Zagłębie Lubin inaugurowało sezon przed własnymi kibicami w starciu z Koroną Kielce. Przed meczem oba zespoły wspólnie odśpiewały hymn państwowy, aby uczcić pamięć o powstańcach, którzy 81 lat temu stanęli do walki o wolną Polskę.

Na boisku jednak obie drużyny ruszyły po swoje pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. „Miedziowi” dotychczas zdobyli jeden punkt po remisie z GKS-em Katowice, podczas gdy bilans ich rywali to dwie porażki. Czas więc zacząć wygrywać, a dzisiaj miała być do tego dobra okazja.

Usypiająca 1. połowa

Jako pierwsi do głosu doszli przyjezdni. Martin Remacle uderzał piłkę wślizgiem, jednak na posterunku był Dominik Hładun. Chwilę później golkiper znowu musiał ratować swój zespół. Konrad Matuszewski zagrał futbolówkę do Dawida Błanika, a ten zmusił bramkarza do niełatwej interwencji. Swoją szansę na zdobycie bramki mieli także gospodarze. W 14. minucie, po dośrodkowaniu Adama Radwańskiego, piłkę nad poprzeczką posłał Marcel Reguła. Po tej sytuacji gra nieco się uspokoiła. Xavier Dziekoński musiał interweniować dopiero wtedy, gdy piłka odbiła się od jego kolegi z zespołu, Marcela Pięczaka.

W międzyczasie Zagłębie Lubin wykonało kilka rzutów rożnych, ale nic groźnego z ich nie wyniknęło. Raz niecelnie uderzał Michał Nalepa, innym razem piłkę przejmowali obrońcy Korony Kielce. W 43. minucie powtórzyła się sytuacja z pierwszych minut. Strzelał Martin Remacle, a Dominik Hładun z trudem interweniował.

Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem i śmiało można ją zaliczyć do jednej z najnudniejszych w tym sezonie Ekstraklasy. Działo się niewiele i kibice liczyli na lepsze widowisko po wznowieniu gry. Przed przerwą więcej konkretów było po stronie Korony Kielce, ale wynik nie zadowalał żadnej ze stron.

Korona Kielce strzela, Zagłębie Lubin odpowiada

Po przerwie wszyscy mieli nadzieję, że mecz wejdzie na wyższe obroty. W końcu zapowiadało nam się pierwsze 0:0 w tym sezonie. Zaczęli przyjezdni i tym razem rzut rożny, z którego wiele nie wyniknęło, wykonała Korona Kielce. W 59. minucie natomiast celny strzał oddali „Miedziowi”. Dobrze ułożył sobie piłkę Adam Radwański, jednak strzał powędrował w ręce Xaviera Dziekońskiego.

Leszek Ojrzyński nie był zadowolony z utrzymującego się remisowego wyniku i w 66. minucie zdecydował się na potrójną zmianę w ofensywie. Kamil Nowogoński, Michalis Kosidis i Jakub Sypek mieli wyprowadzić swój zespół na prowadzenie, a stało się dokładnie na odwrót. Goście otrzymali rzut wolny w okolicy 60. metra, po którym piłkę w polu karnym otrzymał Antonin i mocnym strzałem zamienił tę sytuację na bramkę. Michał Nalepa, który wcześniej nie dawał okazji na dojście do głosu Władimirowi Nikołowi, popełnił w tej sytuacji błąd. Kolejny raz „Miedziowi” tracą bramkę po stałym fragmencie gry i jest to aspekt, który z pewnością będzie trzeba poprawić. Spotkanie się rozkręciło i Zagłębie Lubin zdecydowało się na szybką odpowiedź. Miał nosa trener Leszek Ojrzyński ze swoimi zmianami. Jakub Sypek do Michalisa Kosidisa, ten przyjął, popatrzył i pokonał golkipera gości. Mecz w tym momencie zaczął się od nowa, z tą różnicą, że teraz działo się o wiele więcej.

W 76. minucie na ponowne prowadzenie swój zespół mógł wyprowadzić Konstantinos Sotiriou, ale jego strzał głową okazał się niecelny. Końcówka czasu regulaminowego to kolejna okazja Korony Kielce. Dwójkowa akcja Martina Remacle z Dawidem Błanikiem została zablokowana przez Michała Nalepę, ale piłka wylądowała pod nogami Antonina. Miał on okazję na dublet w tym spotkaniu, ale posłał futbolówkę nad poprzeczkę. Była to ostatnia groźna sytuacja w tym meczu. Obie drużyny dopisują więc do swojego dorobku po punkcie.

Złość, niesmak i niedosyt

Sam wynik nie jest zadowalający dla żadnej ze stron. Trener Jacek Zieliński mówił na konferencji, że choć szanują pierwszy punkt w sezonie, to wszyscy w szatni są zdenerwowani. Nie trudno zrozumieć nastroje w ekipie przyjezdnych. Korona Kielce mogła wyjechać z Dolnego Śląska z 3 oczkami. Bramka stracona chwilę po wyjściu na prowadzenie, a także zmarnowana doskonała okazja, aby wyjść na prowadzenie — mogło być więcej, ale trzeba szanować to, co jest.

Zagłebie Lubin także nie ma wielu powodów do uśmiechu. Trener Leszek Ojrzyński grzmiał na konferencji, że nie tego oczekiwał od zespołu, który nie zaprezentował się jak należy. Ofensywa zawidoła, stąd też potrójną zmiana w 66. minucie. „Miedziowi” rozpoczynają sezon od 2 remisów w 3 spotkaniach, co jest wynikiem gorszym niż przed rokiem. Jeśli w Lubinie chcą uniknąć gorącej sytuacji na finiszu sezonu, to trzeba zacząć wygrywać. W innym przypadku kolejnego pożaru może już nie udać się ugasić.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze