Zagłębie Lubin ‐ Wisła Płock, czyli gradka dla kibiców Ekstraklasy [ZAPOWIEDŹ]

Zagłębie Lubin ‐ Wisła Płock to starcie drużyn, które miały walczyć o utrzymanie, a tymczasem walczą o puchary. Kto wygra tym razem?

Ekstraklasa zaserwowała nam pojedynek Zagłębie Lubin – Wisła Płock na zakończenie 23. kolejki ligowych zmagać. Mecz, w którym oba kluby miały ze sobą powalczyć o pozostanie na najwyższym szczeblu rozgrywek, okazuje się rywalizacją na szczycie.

Zagłębie Lubin w drodze po puchary

Zagłębie Lubin jak na razie jest rewelacją trwającego sezonu Ekstraklasy. Jeszcze przed tą kolejką było wiceliderem, a ten mecz to okazja, żeby na tę pozycję powrócić. Mało tego, „Miedziowi” w przypadku zwycięstwa wypracują sobie czteropunktową przewagę nad 5. Rakowem Częstochowa. Z meczu na mecz drużyna udowadnia, że jest poważnym kandydatem do europejskich pucharów. Choć o tym piłkarze starają się nie myśleć, o czym podczas wywiadu z naszą redakcją mówił Michał Nalepa:

– Nie zaprzątamy sobie głowy tabelą, bo jest ona tak spłaszczona, że ledwie dwie kolejki mogą ją odwrócić do góry nogami. Koncentrujemy się na każdym kolejnym spotkaniu. Wiemy, że patrzenie dalej może nam tylko zaszkodzić.

Jak na razie pełna koncentracja na każdym kolejnym meczu się sprawdza, szczególnie jeśli mowa o defensywie, której zawodnik jest liderem. Stracone zaledwie 27 bramek to 4. najlepszy wynik w lidze, a warto też spojrzeć, jak często drużyna zachowuje czyste konta. W ostatnich 10 bataliach ta sztuka udawała się im aż siedem razy. Jest to nie tylko zasługa bardzo dobrej postawy obrońców, ale i rewelacyjnego ostatnimi czasy Jasmina Buricia. W starciach z Lechią Gdańsk oraz Rakowem Częstochowa 39-latek obronił łącznie 14 strzałów i według wielu portali mógł liczyć na jedną z najwyższych not w zespole.

Zachowanie balansu między defensywą a ofensywą to sztuka, którą udało się opanować Leszkowi Ojrzyńskiemu. 35 strzelonych bramek to 5. najlepszy wynik w lidze. Atak nie rozpadł się po stracie Leonardo Rochy, którego klub nie zdecydował się wykupić. Jego następca Levante Szobo także wnosi do gry zespołu bardzo wiele. Ciężko pracuje na przestrzeni całego boiska niezależnie od tego, kto w danym momencie utrzymuje się przy piłce. Jako napastnik jest wspierany przez Marcela Regułę. 19-latek po powrocie po kontuzji nie przestaje zaskakiwać i był jednym z bohaterów ostatniego zwycięstwa z Pomorzanami. Warto też wspomnieć o Luisie Diazie. Kolumbijczykowi długo zajęło wkupienie się w łaski Leszka Ojrzyńskiego, ale gdy już to nastąpiło, to w 2026 roku jest wielkim zagrożeniem dla rywali.

Świetna Wisła Płock z problemami

Jeśli mowa o rewelacjach tego sezonu, to taką niewątpliwie jest też Wisła Płock. „Nafciarze” to w końcu mistrzowie jesieni, a 6. miejsce, które obecnie zajmują, to wciąż świetny wynik. A przecież poniedziałkowego wieczoru staną przed szansą wdrapania się na 3. pozycję. Tu jednak potrzebne byłoby przełamanie, gdyż ostatnie wyniki mazowieckiej drużyny już tak nie zachwycają, jak było to na początku. Trzy porażki z rzędu i to przeciwko klubom z dolnej części tabeli, jak Piast Gliwice, Widzew Łódź i Legia Warszawa, ukazują głębszy problem, którego Mariuszowi Misiurze nie udało się rozwiązać.

Do defensywy w tym sezonie pretensji dotychczas nikt mieć nie mógł. Choć i ta sporo straciła na jakości, gdy z klubem pożegnał się Andrias Edmundsson, który zdecydował się na transfer do Hellasu Verona. To spowodowało, że najsolidniejsza obrona nieco się zachwiała, a wciąż mowa o formacji, która straciła jedynie 18 bramek na przestrzeni całego sezonu. Farerczyk przecież doskonale się uzupełniał z Marcinem Kamińskim i Haglindem Sangrem. Na domiar złego spadek formy zaliczył Rafał Leszczyński, którego ostatnie występy nie pomogły w zdobywaniu punktów.

Tym głębszym problemem jest jednak fakt, że minionej rundzie bramki dla „Nafciarzy” zdobywał praktycznie tylko Łukasz Sekulski. Regularności u innych zawodników zwyczajnie brakowało. Drugi najlepszy strzelec jesienią miał jedynie na swoim koncie dwa trafienia. Niektórzy bili na alarm, że taka sytuacja w końcu klubowi może odbić się czkawką. I stało się, 35-latek w 2026 roku nie strzelił jeszcze bramki, a Wisła Płock zanotowała tylko jedno trafienie w trzech ostatnich ligowych bojach.

Zagłębie Lubin – Wisła Płock, będzie rewanż?

Ostatni mecz Zagłębie Lubin – Wisła Płock odbył się w 6. kolejce Ekstraklasy, jeszcze w sierpniu. Wtedy to drużyna Mariusza Misiury była liderem, który nie przegrał jeszcze żadnego meczu. Ówcześni gospodarze byli drużyną lepszą i ostatecznie wygrali to starcie po golu Ibama Salvadora w doliczonym czasie gry. „Miedziowi”, choć w 1. połowie grali naprawdę dobrze, tak po przerwie postanowili się cofnąć i bronić korzystnego wyniku. Schodząc do szatni bowiem, Dolnoślązacy prowadzili po golu Marcela Reguły.

W ostatnich Wisła Płock na ogół częściej wygrywała bezpośrednie starcia ze swoim poniedziałkowym przeciwnikiem. Na ostatnie osiem pojedynków klub z Mazowsza wygrał aż sześć, przegrywając dwukrotnie. Warto jednak przypomnieć jedną z głośniejszych rywalizacji między tymi ekipami, kiedy to „Miedziowi” zwyciężyli przed własną publicznością aż 5:0 w 2019 roku. Co ciekawe, ostatni raz oba zespoły podzieliły się punktami ponad sześć lat temu.

Podwójnie zmotywowani do zwycięstwa na pewno będą gospodarze. Zagłębie Lubin obchodzi bowiem podczas tego spotkania 80-lecie, więc jest to dla klubu moment ikoniczny. Historia jednak wiele razy widziała już przypadki, kiedy świętowanie rywalom lubili psuć rywale i o to powalczy dzisiaj drużyna Mariusza Misiury.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze