W Płocku 31 października o godzinie 12:15 rozpoczęło się spotkanie w ramach 13. kolejki Ekstraklasy. Gdzie to tutejsza Wisła podejmowała Piast Gliwice na stadionie im. Kazimierza Górskiego. Sam mecz przyniósł wiele emocji a gospodarze zdołali odrobić straty z pierwszej połowy efektem tego drużyny zremisowały to spotkanie.
Początek spotkania w Płocku.
Zapowiadało się spokojne rozpoczęcie spotkania, lecz gospodarze mieli inne plany. Już po niespełna 6 minutach wyprowadzili 2 naprawdę groźne kontrataki. Które skończyły się nie powodzeniem.
Kolejne minuty nie były zbytnio emocjonujące. Obie drużyny stwarzały sobie sytuację, tym razem w większej ilości robili to goście głównie z błędów defensywy rywali.
Pierwszą z takich sytuacji była strata Nafciarzy w prawym sektorze boiska, wtedy to piłka trafiła w puste pole karne do Andreasa Katsantonisa. Rafał Leszczyński zdecydował się wyjść do piłki dlatego napastnik podał do wbiegającego obok Ivana Limy. Ten miał przed sobą pustą bramkę w której stał tylko obrońca, Wisły, Portugalczyk jednak nie wykorzystał tak świetnej okazji i stan spotkania pozostał bezbramkowy.
W 24 minucie doświadczony obrońca gospodarzy-Marcin Kamiński dostał niewygodną do przyjęcia piłkę. Sytuację tą próbował wykorzystać wcześniej wspomniany Lima. Doprowadził on do tego że Kamiński popełnił błąd a on ukradł mu piłkę spod nóg, Intensywnie wbiegł z nią w pole bramkarza i odegrał do napastnika który otworzył nam wynik spotkania.
Piast podwyższa prowadzenie.
Po tej bramce przyjezdni stali się bardziej niebezpieczni, efektem tego było wejście Hugo Vallejo w Pole karne rywali. Próbował on swoim dryblingiem zmylić rywali. Zdecydował się jednak na wystawienie piłki na 18. metr. Tam przygotowany był Oskar Leśniak który w 37. minucie strzałem z dystansu trafił do siatki.
Konkretne rozpoczęcie drugiej połowy przez Wisłę.
Nafciarze po słabej pierwszej części na drugą wyszli z nastawieniem. Celem było jak najszybsze zdobycie bramki i im to świetnie wyszło. Znaleźli oni sporo przestrzeni w środkowej części boiska a wtedy jeden z pomocników umiejętnie to wykorzystał. Zagrał on za linie obrońców gdzie wbiegał Olaf Kobacki. Lewy skrzydłowy gospodarzy zachował zimną krew i pokonał bramkarza rywali. Tym sposobem po niespełna minucie od rozpoczęcia drugiej połowy różnica bramkowa uległa zmianie.
Gospodarze odrabiają straty.
Kolejna dobra okazja z ich strony pojawiła się w 68. minucie kiedy to Afonso Silva zagrał do Kapitana Nafciarzy-Łukasza Sekulskiego. Piłkarz ten świetnie odnalazł się w polu karnym i popisał się pięknym strzałem z okolic 12. metra. Takim sposobem Domen Gril został pokonany po raz drugi przez co Wisłą doprowadziła do wyrównania.
Po tym trafieniu Wisła dawała wrażenie drużyny zmotywowanej do strzelenia następnej bramki. Wyprowadzili oni kilka dobrych sytuacji przy tym goście też próbowali zmienić wynik na ich korzyść. Jednak nie przyniosło to żadnych efektów i spotkanie w Płocku zakończyło się wynikiem 2:2.
Wiktor Garsztka


