Dziś kibiców czeka zaległe spotkanie 6. kolejki PKO Ekstraklasy, w którym zmierzą się Legia – Jagiellonia. Oba zespoły mają zupełnie inne cele, ale jedno je łączy – ogromna motywacja do zdobycia kompletu punktów. Legia, obecnie na 7. miejscu z 11 punktami, walczy o zbliżenie się do czołówki, natomiast Jagiellonia, zajmująca 4. lokatę (16 pkt), może w przypadku zwycięstwa zostać liderem tabeli.
Warszawianie w ostatnim meczu z Rakowem wywalczyli remis po kontrowersyjnym rzucie karnym, a teraz chcą przełamać się na własnym stadionie. Warto przypomnieć, że w dwóch poprzednich spotkaniach przy Łazienkowskiej zdobyli aż siedem bramek, co pokazuje ich ofensywny potencjał. Jagiellonia z kolei imponuje regularnością – wygrała dwa z czterech ostatnich starć z Legią i wciąż pozostaje w grze o fotel lidera. Co ciekawe, w poprzednim sezonie strzelała gola w 10 z 11 meczów wyjazdowych, co czyni ją niezwykle groźnym rywalem.
Statystyki także zwiastują emocje – Raków ma aż pięć trafień po 75. minucie, a Jagiellonia to druga drużyna ligi pod względem bramek zdobywanych w końcówkach. Dla Legii oznacza to konieczność pełnej koncentracji do ostatniego gwizdka.
Nie brakuje również historycznych smaczków. W sezonie 2008/2009 obie drużyny mierzyły się aż pięć razy, a pamiętny finał Pucharu Polski z 1989 roku zakończył się zwycięstwem Legii 5:2. Co więcej, obie ekipy mają wojskowe korzenie – Jagiellonia wywodzi się z 42. Pułku Piechoty, a swoją obecną nazwę nosi od 2003 roku.
Zapowiada się więc starcie, w którym historia spotka się z teraźniejszością, a wynik może mieć ogromny wpływ na układ czołówki Ekstraklasy.
Autor: Karolina Przybylska


