Arsenal o przełamanie klątwy w meczu z Newcastle! [ZAPOWIEDŹ]

Niedzielne popołudnie na St James’ Park zapowiada się niezwykle ciekawie. Już o 17:30 Newcastle United i Arsenal staną naprzeciwko siebie w starciu, które od lat niesie ze sobą ogromne emocje. W ostatnich trzech wizytach w północno-wschodniej Anglii „Kanonierzy” nie zdobyli ani jednego gola i za każdym razem schodzili z boiska pokonani. Dla Mikela Artety to stadion wyjątkowo niewdzięczny – częściej przegrywał tylko na Etihad. Newcastle może zapisać kolejną kartę historii, bo czwarta z rzędu wygrana z Arsenalem u siebie byłaby pierwszą taką serią od ponad pół wieku.

Sroki wciąż szukają skuteczności

Mimo atutów własnego stadionu i fantastycznej atmosfery, Newcastle wciąż nie może odnaleźć pełni formy w ataku. Strata Alexandra Isaka odbiła się na całej drużynie, która w pięciu kolejkach ligowych zdobyła zaledwie trzy bramki – to druga najgorsza ofensywa w całej Premier League. Anthony Gordon oddał już dziesięć strzałów, a wciąż nie zdołał się wpisać na listę strzelców. Harvey Barnes także nie może przełamać swojej niemocy przeciwko Arsenalowi – w dwunastu ligowych starciach ani razu nie pokonał bramkarza Kanonierów. W tygodniu drużyna Howe’a „przypomniała” sobie jednak o skuteczności, pewnie wygrywając 4:1 w Pucharze Ligi z Bradford City, co mimo niewielkiej trudności spotkania mogło dać potrzebny zastrzyk pewności siebie.

fot. Serena Taylor / Getty Images

Arsenal pod presją oczekiwań

W obozie londyńczyków nastroje są dalekie od optymizmu. Choć remis z Manchesterem City można uznać za wartościowy, to sam przebieg spotkania pozostawił sporo rozczarowania – niektórzy mówili, że Guardiola niemal oddał Arsenalowi piłkę, a mimo to gospodarze nie potrafili tego wykorzystać. Oglądając ostatnio Kanonierów, można odnieść wrażenie, że ich gra to bardziej taktyczne szachy, niż kreatywnym widowiskiem, więc to może być właśnie ich problem. Co prawda Arsenal zwyciężył w Pucharze Ligi Angielskiej z Port Vale, lecz z uwagi na poziom drużyny przeciwnej, można by uznać, że było to „tylko” 2:0. Co jak co, ale chyba ten mecz nie przekonał kibiców Arsenalu. Jednocześnie są powody do optymizmu. Po kontuzji barku do gry wraca Martin Ødegaard, którego obecność w środku pola jest kluczowa. Do zdrowia wrócił również Bukayo Saka, a dla niego ten mecz może być szczególny – Anglik stoi przed szansą na setny bezpośredni udział przy golach w Premier League.

fot. Clive Mason / Getty Images

Starcie charakterów w Newcastle!

Niedzielny pojedynek zapowiada się na konfrontację cierpliwości z determinacją. Newcastle będzie chciało zmusić rywala do błędów i liczyć na własną siłę fizyczną oraz żelazną obronę. Arsenal z kolei musi udowodnić, że potrafi zagrać odważniej. Kluczem do sukcesu dla Kanonierów będzie przełamanie psychicznej bariery, jaką stał się dla nich St James’ Park. Jeśli to się uda, londyńczycy znów będą mogli poczuć, że walka o najwyższe cele jest w ich zasięgu.

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze