Polscy piłkarze za granicą najliczniej wystąpili w niedzielę. Grali w USA, Włoszech, Francji, Grecji, Korei Południowej i wielu innych krajach. Nie zabrakło hat-tricka, kilku asyst i straconych szans. Kto zabłysnął, a kto zawiódł?
Lewandowski wciąż bez gola, popis Bogusza w MLS
Na początek Ameryka Północna i tamtejsza MLS, w której mamy kilku swoich przedstawicieli. Głównym ambasadorem polskiego futbolu jest tam rzecz jasna Robert Lewandowski. Tego weekendu Chicago Fire poległo na wyjeździe 1:2, notując przy tym drugą porażkę w ciągu trzech dni. Mimo to drużyna nie wypadła z grona najlepszych miejsc premiowanych grą w play-offach, a więc dalej czekają ją emocjonujące boje.
Martwić może jednak forma strzelecka Roberta Lewandowskiego. Było to jego szóste pod rząd spotkanie dla Chicago, w którym nie wpisał się na listę strzelców. 38-latek trzykrotnie szukał takiej możliwości, ale raz posłał piłkę ponad poprzeczką, raz jego strzał blokował obrońca, a najbliżej trafienia był w 69. minucie, kiedy to Matt Turner obronił jego strzał głową. Nie był to zatem występ, który kapitan reprezentacji Polski będzie wspominał latami. Inny rodak, Dawid Poręba, przesiedział mecz na ławce rezerwowych.
Drugie spotkanie z rzędu z golem zanotował za to Mateusz Bogusz. W derbach Teksasu pomiędzy Houston Dynamo a FC Dallas utrzymywał się remis 1:1 aż do 94. minuty. Wtedy to po zagraniu piłki ręką przez jednego z defensorów Dallas arbiter wskazał na wapno. Do rzutu karnego podszedł reprezentant Polski i pewnie zamienił go na bramkę. Co ciekawe, rywale zdążyli jeszcze odpowiedzieć siedem minut później, ustalając wynik na 2:2. Niemniej, jeśli chodzi o Bogusza, to był on motorem napędowym swojego zespołu, a wykorzystana jedenastka była „truskawką” na torcie jego występu. Ten derbowy gol to ósme trafienie Polaka w tym sezonie.
Bogusz converts from the spot to give @HoustonDynamo the laaaaate lead! pic.twitter.com/F8MGMMQsCn
— Major League Soccer (@MLS) October 18, 2026
Swoje minuty dostał też Dominik Marczuk z Real Salt Lake. W wygranym 3:1 meczu ze Sporting Kansas City 22-latek spędził na placu gry ponad godzinę, grając jako wahadłowy. Było to solidne spotkanie, ale niewiadomą pozostaje, czy zobaczymy byłego piłkarza Jagiellonii Białystok choćby w play-inach. Jego Salt Lake na cztery mecze przed końcem traci do 9. Colorado trzy oczka. Do 7. Seattle, czyli do lokaty gwarantującej play-offy, strata wynosi sześć punktów.
Przemysław Płacheta (Austin FC), Daniel Baran (FC Dallas) i Fabian Mrozek (FC Cincinnati) nie wystąpili ani przez chwilę. Dwóch ostatnich wymienionych nie znalazło się nawet w kadrze meczowej.
Asysta Zalewskiego na San Siro, powrót Piotrowskiego we Włoszech
Najważniejszym niedzielnym wydarzeniem we Włoszech były Małe Derby Lombardii, czyli pojedynek AC Milanu z Atalantą Bergamo. Choć to gospodarze zwyciężyli 3:2, to niewykluczone, że swoim występem Nicola Zalewski poprawił swoją sytuację u Maurizio Sarriego. Zameldował się na boisku w 59. minucie, kiedy rywale byli na trzybramkowym prowadzeniu. To Polak dał impuls, notując asystę już siedem minut po wejściu na plac gry. Sky Sport i Virgilio Sport zgodnie wystawiły mu notę 6,5 (skala 1–10). Marco Pieracci z TMW ocenił piłkarza tak samo, jednak pokusił się dodatkowo o pochwałę za wniesienie ożywienia na lewej stronie drużyny z Bergamo. Być może gorszy moment zespołu Maurizio Sarriego i odległe 10. miejsce w Serie A zmuszą szkoleniowca do skorzystania z usług Zalewskiego w większym wymiarze czasowym.
Na boisko wrócił też Jakub Piotrowski z Udinese. Pomocnik 6 września, podczas starcia z Lazio, nabawił się kontuzji, a niedzielne spotkanie z Lecce było jego pierwszym po powrocie. Jak sam zainteresowany ocenił po meczu – nie jest jeszcze w pełni formy. Mimo to rozegrał całą 2. połowę przegranego 0:3 domowego pojedynku. Goście prowadzili już dwiema bramkami, zanim rozpoczęła się przerwa. Polak w 59. minucie trafił do siatki, ale gol chwilę później został anulowany po wychwyceniu spalonego. Był on tak niewielki, że po powtórkach trudno stwierdzić, czy Piotrowski był wysunięty o pół centymetra, czy nawet mniej.
Oprócz tego, nasz reprezentant wyróżnił się w 86. minucie spotkania, kiedy to po jego stracie rywale podwyższyli prowadzenie. Kosta Runjaic zbiorczo podsumował występ całego zespołu, stwierdzając, że każdy zagrał poniżej oczekiwanego poziomu. TMW wystawił 29-latkowi piątkę:
– „Słaba druga połowa, ale jest we właściwym miejscu i strzela gola nadziei, anulowanego o milimetry. W końcówce podarował Siebertowi trzeciego gola”.
Bartosz Mrozek obejrzał całe to spotkanie z ławki rezerwowych. Podobnie jak Adrian Przyborek wygraną 3:0 Lazio na wyjeździe z Juventusem. W zespole „Starej Damy” z powodu kontuzji zabrakło Kamila Grabary i niezgłoszonego do rozgrywek Serie A Arkadiusza Milika.
Żukowski i Leszczyński – trudna niedziela w Niemczech
Za Odrą Polacy błyszczeli już wcześniej. W piątek świetnie bronił Marcel Lotka, a w sobotę popis umiejętności dał Kacper Potulski. Niedziela 18 października należała natomiast do Magdeburga z Mateuszem Żukowskim na szpicy. Drużyna nie dała rady sprostać trudnemu zadaniu, jakim było wyjazdowe starcie z Dynamem Drezno, i poległa 0:2. Nie był to łatwy mecz dla napastnika. Były zawodnik Śląska Wrocław zanotował 21 kontaktów z piłką, co praktycznie wcale nie przełożyło się na konkretne sytuacje. Wyjątkiem była ta z 19. sekundy, gdy otrzymał długie podanie od swojego bramkarza, Dominika Reimanna, ale minimalnie chybił. Poza tym futbolówka raczej omijała niespełna 25-latka. Kicker przyznał mu notę 4,5 (skala niemiecka). To najniższa ocena przyznana Żukowskiemu podczas trwającego sezonu.
⏹️ Schluss. Wir verlieren in Dresden. Danke Clubfans für eure Unterstützung 💙🤍
—————#SGDFCM#EINMALIMMER pic.twitter.com/3jZ6ssLecA— 1. FC Magdeburg (@1fc_magdeburg) October 18, 2026
W Bundeslidze tydzień wcześniej do wyjściowego składu Borussii Monchengladbach przebił się Jan Leszczyński. Pech chciał, że po tym meczu 19-letni obrońca nabawił się kontuzji, przez co nie wystąpił w przegranym 1:2 starciu z Hoffenheim. Trener Alexander Blessin na konferencji mówił o stłuczeniu, ale Bild przekazał później, że jest to uraz łąkotki. Przerwę od gry byłego defensora Legii Warszawa szacuje się na od 2 do nawet 8 miesięcy.
Na 3. szczeblu rozgrywek wystąpił jeszcze Eryk Grzywacz z TSV Havelse. Reprezentant kraju do lat 20 otrzymał od trenera 83 minuty w zremisowanym pojedynku z Meppen. Jego zespół znajduje się na ostatnim, 20. miejscu w lidze ze stratą 5 oczek do bezpiecznej 16. lokaty.
Szymański lepszy od Frankowskiego w szalonym meczu we Francji
Na zachód od Niemiec toczą się rozgrywki Ligue 1. Tam, jak co tydzień, oczy Polaków były zwrócone na Stade Rennais. Choć w Paryżu teraz innego rodzaju problemy, to nie wpłynęło to na terminarz francuskiej ligi. Paris FC na własnym podwórku ograł drużynę Sebastiana Szymańskiego i Przemysława Frankowskiego 4:3, a w całym spotkaniu odgwizdane zostały aż CZTERY rzuty karne, z czego trzy dla przegranego zespołu.
Jeśli chodzi o występy Polaków, to z lepszej strony zdecydowanie pokazał się Szymański, który zagrał pełne 90 minut. Na początku drugiej połowy, przy stanie 1:2, popisał się technicznym strzałem po ziemi sprzed pola karnego, ale po analizie VAR gol nie został uznany z powodu wcześniejszego faulu jego partnera z zespołu. Mimo to regionalny dziennik Ouest-France ocenił Polaka na 6, co dało mu drugą notę w zespole, tuż za autorem hat-tricka z rzutów karnych, Estebanem Lepaulem.
Frankowski dostał zaś tróję. Wystąpił w tym spotkaniu na lewej obronie, ale jedynie w 1. połowie, którą zakończył z żółtą kartką. Profilaktycznie trener Franck Haise zdjął go w przerwie z boiska, a po meczu krytykował całą formację defensywną.
Cisza w Beneluksie, Ede czeka na diagnozę, Slisz walczy w Danii – polscy piłkarze za granicą
Belgia nadal żyła krajowym pucharem, ale w niedzielę 18 października nie grał żaden klub z Polakiem w kadrze. Jeśli chodzi o Holandię, to tam nie było lepiej. Wszyscy znajdujący się w orbicie naszej reprezentacji przesiedzieli mecze na ławce rezerwowych. Mowa tu o Krzysztofie Kurowskim i Michale Rosiaku (FC Twente 1:2 FC Utrecht) oraz o Oskarze Zawadzie (Groningen 2:5 Ajax).
Półwysep Iberyjski także nie przyniósł niczego owocnego poza aktualizacją w sprawie piątkowej kontuzji Brighta Ede. W zasadzie to wiemy tyle, że prawie nic nie wiemy. Pewnym jest, że stoper opuści najbliższe spotkanie z Atletico. Pełne badania mają zostać przeprowadzone dopiero poniedziałkowego popołudnia ze względu na obrzęk. Wcześniej pauzę piłkarza szacowało się na kilka tygodni. Portugalia natomiast, tak jak i Belgia, rozgrywała krajowy puchar. FC Porto swój marsz po to trofeum rozpocznie od następnej rundy.
Działo się za to w Danii, gdzie kolejne całe spotkanie rozegrał Bartosz Slisz. Brondby uległo w wyjazdowym starciu z OB 1:2, co sprawia, że ich miejsce w rundzie mistrzowskiej jest coraz bardziej zagrożone. Do tego grona wchodzi sześć najlepszych zespołów, a „Chłopcy z Zachodnich Peryferii” zajmują 5. lokatę z zaledwie trzypunktową przewagą nad 7. miejscem.
To jednak nie Bartosz Slisz był winny porażki. Duńskie media głównie rozpisują się na temat pomyłek 17-letniego Raphaela Canuta. Trener Thomas Norgaard odpowiedział, że to on bierze odpowiedzialność za porażkę, a nie młody obrońca. W każdym razie, gdy przegrywa się już 0:2 w 30. minucie, niezwykle trudno odwrócić losy rywalizacji. Nasz reprezentant robił, co mógł, wcielił się w rolę rozgrywającego, ale nie wpłynęło to na dorobek punktowy. Na pocieszenie algorytm Sofascore wyliczył Sliszowi najlepszą ocenę w zespole.
Hat-trick Kurminowskiego w Grecji, gol i asysta Benedyczaka w Turcji – polski legion w akcji
Najlepszy występ spośród wszystkich Polaków zanotował zdecydowanie Dawid Kurminowski. Być może Grecja to miejsce, gdzie napastnik wreszcie ukaże pełnię własnego potencjału. Przed tygodniem wpisał się na listę strzelców przeciwko PAOK-owi, a tym razem popisał się hat-trickiem, prowadząc Kalamatę do wygranej 4:3 z grającą w Lidze Europy OFI Kretą. Polak trafiał tuż przed upływem pierwszego kwadransa na 1:0, cztery minuty później na 2:0, a po godzinie gry skompletował trzeciego gola trafieniem szczupakiem na 3:1. Wpływ byłego zawodnika takich klubów jak Zagłębie Lubin czy Lechia Gdańsk na zespół pokazuje też obraz meczu po jego zejściu z boiska. Trener Panagiotis Christofileas zdjął swojego asa w 63. minucie, a niedługo później przeciwnicy zdołali wyrównać. Zwycięski gol na 4:3 padł dopiero w 94. minucie, po czym Grek na ławce trenerskiej mógł odetchnąć z ulgą.
Kurminowski tym występem zapisał się w historii klubu. Był to bowiem dopiero drugi hat-trick w historii Kalamaty w greckiej ekstraklasie. Pierwszy też od 28 lat, kiedy to tej sztuki dokonał Szkot Lee Bullen. Gazzetta.gr wybrała Polaka rzecz jasna zawodnikiem meczu, a drużyna piłkarza dzięki temu zwycięstwu wdrapała się na wysokie 6. miejsce w ligowej tabeli.
Dawid Kurminowski z hat-trickiem w meczu z OFI Kretą! 🔥
Świetny występ polskiego napastnika. ⚽⚽⚽ pic.twitter.com/X3VPkVpF7K
— Tomek Hatta (@Fyordung) October 18, 2026
Polscy piłkarze za granicą zapewnili także show w sąsiadującej z Grecją Turcji. Kasimpasa pokonała Samsunspor 4:1, a Adrian Benedyczak w tym spotkaniu popisał się golem i asystą. Od początku sierpnia jego dorobek to pięć trafień i dwie asysty. Na ławce szkoleniowej gości debiutował natomiast nowy trener – dobrze znany w Poznaniu Nenad Bjelica. Chorwat nie skorzystał z usług Igora Drapińskiego.
Niedziela przyniosła również inny polski mecz, w którym Istanbul Basaksehir z Jakubem Kałuzińskim i Michałem Karbownikiem w składzie pokonał 2:1 Gaziantep FK z Kacprem Kozłowskim i Kacprem Tobiaszem. Wszyscy czterej wyszli od pierwszej minuty, a najbardziej zaznaczył się Kozłowski. Przy stanie 0:1 zanotował asystę po dośrodkowaniu. To jego pierwsza takowa w tym sezonie, oprócz której ma na swoim koncie już dwa gole. Swoje dołożył też Tobiasz, który dobrze interweniował w 56. minucie. Gospodarze dopięli jednak swego, gdy zwycięskiego gola (81′) zdobył Umut Gunes, który niespełna pół godziny wcześniej zmienił Kałuzińskiego.
Bliski trafienia jako prawy obrońca był też Karbownik. Gdyby nie blok obrońcy, to najpewniej jego nazwisko pojawiłoby się na liście strzelców. Trener gospodarzy Nuri Sahin przyznał po meczu, że jego zespół zasłużył na wygraną, choć powinien był szybciej strzelić drugiego gola, co może odnosić się do sytuacji Polaka.
Mazurek, Dynamo Kijów i Bejger – polscy piłkarze za granicą
Nie można zapominać o Austrii, gdzie swoje mecze rozegrało dwóch młodzieżowych reprezentantów. Po przerwie na kadrę i dublecie ze Szwecją U21 na kolejne dopiski w punktacji kanadyjskiej ciągle czeka Bartosz Mazurek. W ten weekend ta sztuka mu się nie udała, choć jego RB Salzburg zwyciężył 3:0 z przedostatnim w tabeli Altach. Nie świadczy to jednak o gorszych występach zawodnika, bo nie bez powodu pomocnik regularnie wychodzi od pierwszej minuty. Przeciwko Altach zagrał ponad godzinę.
Szymon Włodarczyk dostał o połowę krótszy czas na wykazanie się od trenera Fabio Ingolitscha w derbach Grazu pomiędzy Sturmem a GAK-iem (6:1). Wszedł on na ostatnie 30 minut, przy stanie 5:1. Niczym szczególnym nie zaznaczył swojej obecności.
Przenosząc się do słowiańskiej części Europy, warto wspomnieć o meczu Dynama Kijów. Klub ze stolicy przegrał wyjazdowe spotkanie z Polissią 1:3. Może nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie fakt, że bramkarz gospodarzy już w 3. minucie został ukarany czerwoną kartką. Kijowianie z Tomaszem Kędziorą w składzie na domiar złego najpierw prowadzili, by następnie wyłapać trzy ciosy od swoich przeciwników. Polak zawinił przy trzeciej straconej bramce, kiedy to złamał linię spalonego. Tym razem jednak nieszczęście jednego Polaka jest szczęściem drugiego. Zwolniony został bowiem Ihor Kostiuk, a tymczasowym trenerem został ogłoszony Maciej Kędziorek. Jest to olbrzymia szansa dla 46-letniego szkoleniowca, który, będąc asystentem, brał lekcje od Marka Papszuna, Macieja Skorży czy Johna van den Broma.
Warto zajrzeć na Słowację oraz do Słowenii, gdzie Polacy również zebrali swoje minuty. W lidze naszych sąsiadów dobrze spisał się Fabian Bzdyl. Mimo porażki 2:3 z DAC 1904 Polak miał swój udział przy golu. W 34. minucie huknął z wolnego, strzał z trudem obronił bramkarz rywali, ale pierwszy do piłki dopadł partner naszego pomocnika z zespołu, doprowadzając do remisu 1:1. Później losy spotkania potoczyły się mniej szczęśliwie i MSK Zlina zajmuje 3. miejsce w tabeli. Inny Polak na Słowacji, Tomasz Walczak (Michalovce 1:1 Košice), rozegrał jedynie 20 minut. 21-letni napastnik nie zdążył się niczym wyróżnić.
Więcej powodów do radości miał Łukasz Bejger. W starciu z uznaną marką w kraju – Mariborem, Celje zachowało czyste konto. Jest to kamyczek do ogródka polskiego stopera, który w 89. minucie, w kluczowym momencie, zablokował strzał napastnika rywali. Celje zajmuje jednak dopiero 6. miejsce ze stratą 8 punktów do liderującego Mariboru.
Soboczyński, Posiadała i goleador z Korei – reszta świata
Polskiego akcentu nie zabrakło także w Norwegii. 19-letni Maciej Soboczyński coraz śmielej puka do składu Rosenborga. Tego weekendu po raz pierwszy wybiegł od pierwszej minuty, a jego drużyna zwyciężyła 3:0 z Sarpsborgiem. Młody napastnik otrzymał od trenera Freyra Alexanderssona godzinę gry. Mało brakowało, a Soboczyński odpowiedziałby na zaufanie trafieniem. Tuż przed przerwą jego strzał z okolic szóstego metra cudem wybił obrońca. Uznany norweski dziennik Adresseavisen po meczu napisał, że Polak nie potrzebował gola, aby zaimponować trenerowi. Pozostaje więc czekać na kolejne szanse dla młodego snajpera. Inny rodak w Norwegii, bramkarz Molde Albert Posiadała, przy wygranej 6:1 z IK Start obronił karnego. Po meczu również zebrał pochwały.
W sąsiadującej Finlandii Piotr Parzyszek (KuPS 2:0 VPS) otrzymał 18 minut. Decyzja najprawdopodobniej była spowodowana napiętym grafikiem i rotacją. Jego drużyna gra bowiem w środku tygodnia w Lidze Konferencji. Na drugim krańcu Europy, czyli na Cyprze, dobrze zaprezentował się polski stoper Miłosz Matysik. Rozegrał całe spotkanie, w którym jego Aris Limassol zremisował 1:1 z będącym na szczycie tabeli przed rozpoczęciem kolejki AEK-iem Larnaka.
Na koniec spojrzymy na Koreę Południową, aby dopełnić pełen obrót globusa w naszym podsumowaniu. Kibice Śląska Wrocław zapewne będą przecierać oczy ze zdumienia, ale Patryk Klimala w tamtejszej lidze błyszczy. Ma on serię czterech meczów z rzędu zwieńczonych co najmniej jednym golem. W niedzielę popisał się dubletem podczas starcia FC Seulu z Gimcheon (2:2). We wrześniu został wybrany zawodnikiem miesiąca i pewnie tego samego tytułu Polak oczekuje w październiku. Zapowiada się też walka do samego końca o koronę króla strzelców, bo rywalizujący z 28-latkiem Yago ma tyle samo trafień (16). Co do samego FC Seulu, to jest on liderem koreańskiej ekstraklasy z 16-punktową przewagą nad wiceliderem.
[𝐅𝐈𝐍 𝐃𝐔 𝐌𝐀𝐓𝐂𝐇]
Résultat décevant. Klimala s'offre un doublé dans ce match très moyens de nos rouges et noirs.
2 buts concédés sur pénalty.
L'officialisation du titre repoussé…
Rendez-vous la semaine prochaine.#K리그 | #FC서울 | #Kleague pic.twitter.com/NeYJor1C8t
— FC Séoul FR (@fc_seoul_fr) October 18, 2026
Tak więc w niedzielę 18 października prezentowali się polscy piłkarze za granicą. Wielu z nich zaliczyło naprawdę udane występy, ale miano MVP od naszej redakcji ląduje przy nazwisku Dawida Kurminowskiego. Zwieńczenie piłkarskiego weekendu czeka nas w poniedziałek, gdzie okazję do gry będą mieli między innymi Jan Ziółkowski czy Radosław Majecki. Podsumowanie tego dnia także pojawi się na naszej stronie.


