W niedzielne popołudnie ŁKS Łódź podejmował u siebie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dla Łodzian był to mecz o przerwanie serii porażek po spotkaniach z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Ruchem Chorzów. Natomiast Górale dzięki trzem punktom w tym spotkaniu mogli by odskoczyć dołu tabeli. Łodzianie po groźnych ostatnich minutach w ich wykonaniu. Wyszarpali komplet punktów w doliczonym czasie gry.
Pierwsze minuty bez wielkich emocji na stadionie im. Władysława Króla.
Ełkaesiacy po rozpoczęciu spotkania od razu zaatakowali Podbeskidzie. Łodzianie chcieli zmusić rywali do błędu przy wyprowadzaniu piłki i udało im się to kilkukrotnie. Jednak te sytuacje nie przyniosły bramek.
Z minuty na minuty to Górale czuli się coraz pewniej. Wyprowadzili oni dwa dobre kontrataki które przyniosły trochę stresu kibicom na stadionie. W 30. minucie Andreau Aras był bliski strzelenia bramki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, lecz piłka przeleciała obok prawego słupka.
Kolejne minuty obie drużyny szły cios za cios, lecz bez wielkich fajerwerków. Obie drużyny atakowały ale też obie nieskutecznie.
Arbiter tego spotkania Filip Kaliszewski doliczył do pierwszej połowy 2 minuty. Nie przyniosło to jednak żadnych bramek i pierwsza połowa zakończyła się remisem bezbramkowym.
Bojowy start drugiej połowy.
Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza, pod naciskiem ŁKS-u. A zaczęło się gdy Lenard Szczygieł pewnie wszedł w pole karne Podbeskidzia. Dograł on wtedy do kolegi z drużyny którego strzał został zablokowany.
Minute później blisko strzelenia bramki był zawodnik Łodzian który popisał się strzałem z dystansu. Piłka natomiast odbiła się od rywala i poleciała nad poprzeczką. Górale nie chcieli być gorsi i parę minut później zrobiło się bardzo gorąco pod bramką Ełkaesiaków.
Zaledwie 10 minut później znów bardzo blisko zdobycia pierwszej bramki był ŁKS. Gdzie to Łodzianie popisali się groźną kontrą która w kluczowym momencie została przecięta przez obrońce Podbeskidzia. Chwila później miała miejsce podobna sytuacja ale na drugim skrzydle, tym razem po strzale Arasa musiał interweniować Szymon Brańczyk bramkarz gości.
ŁKS Łódź przejmuje kontrolę nad spotkaniem.
Kolejne minuty były pod kontrolą gospodarzy. Dominowali oni Podbeskidzie na boisku i konsekwentnie budowali kolejne ataki.
W 90. minucie kolejny rzut rożny wykonywał ŁKS. Po którym do piłki dopadł Karol Podoliński piłka po jego strzale odbiła się od dalszego słupka i wpadła do bramki. Zawodnik ten zameldował się na boisku 20 minut wcześniej gdzie to zmienił Lenarda Szczygieła.
Po tym goście próbowali jeszcze zagrozić bramce rywali ale nieskutecznie i to Ełkaesiacy zgarnęli komplet punktów sprzed nosa Podbeskidzia.
Wiktor Garsztka


