Arsenal wygrywa z Nottingham Forest. Trzy punkty bez zachwytów! [PODSUMOWANIE]

Mecz, który nie chciał się rozkręcić

Arsenal przyjechał na City Ground po trzy punkty. I ostatecznie je zdobył. Tyle że kibice Kanonierów raczej nie będą wspominać tego spotkania jako piłkarskiego widowiska, które można oglądać z zapartym tchem. Nottingham Forest postawił trudne warunki, a goście długo nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie defensywy gospodarzy.

Od pierwszych minut było jasne, że łatwo nie będzie. Forest grał ambitnie, szukał swoich okazji i nie zamierzał oddawać pola bez walki. Arsenal częściej utrzymywał się przy piłce, ale z samego posiadania niewiele wynikało. Brakowało konkretów, przyspieszenia i pomysłu na ostatnie podanie.

Forest nie zamierzał się poddać

Gospodarze mieli powody, by wierzyć w korzystny wynik. Ich organizacja w defensywie sprawiała londyńczykom sporo problemów. Forest potrafił zamykać przestrzenie i zmuszał rywali do szukania innych rozwiązań niż te, które zwykle przynoszą Arsenalowi sukces.

Nie oznacza to jednak, że gospodarze byli bezradni w ofensywie. Liam Delap dawał się we znaki obrońcom, a Nottingham próbował wykorzystać każdą okazję do wyprowadzenia ataku. Zabrakło jednak najważniejszego elementu: skutecznego wykończenia. Przy tak wyrównanym spotkaniu każda zmarnowana szansa mogła później boleć podwójnie.

Madueke wszedł i zrobił swoje

Kiedy mecz zaczął przypominać typowe spotkanie, w którym jeden gol może rozstrzygnąć wszystko, Mikel Arteta sięgnął po zmiany. Jedną z nich było wprowadzenie Noni Madueke. I właśnie ten ruch okazał się kluczowy.

W 80. minucie Anglik otrzymał podanie od Declana Rice’a, ruszył z piłką i zdecydował się na strzał. Uderzenie odbiło się jeszcze od Jair Cunhy, zmyliło bramkarza Matz Selsa i wylądowało w siatce. 1:0 dla Arsenalu.

Nie był to gol, po którym można mówić o perfekcyjnie rozegranej akcji. Czasem jednak szczęściu trzeba pomóc, a Madueke podjął próbę. W końcówce to właśnie jego trafienie uratowało londyńczyków od utraty punktów.

Końcówka trzymała w napięciu

Po stracie bramki Forest nie miał już czego bronić. Gospodarze ruszyli do przodu, a Arsenal musiał skupić się na utrzymaniu skromnego prowadzenia. Nagle spotkanie, które przez długi czas nie rozpieszczało kibiców, nabrało rumieńców.

Nottingham szukał wyrównania, a kolejne akcje mogły jeszcze zmienić losy meczu. Londyńczycy przetrwali jednak napór rywali. W doliczonym czasie gry defensywa Arsenalu musiała jeszcze wykazać się czujnością, by nie wypuścić zwycięstwa z rąk. Tym razem udało się dowieźć wynik do końca.

Autor: Emanuel Rozwadowski

Fot. : Ezri Konsa w pojedynku z Liamem Delapem. Getty Images

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze