Czy Real Madryt został oszukany w derbach Madrytu ? Analiza kontrowersji z tego spotkania

Wczoraj, 20 września 2026 roku, odbył się mecz w ramach 7. kolejki hiszpańskiej Primera Division pomiędzy Atletico Madryt a Realem Madryt. W spotkaniu tym nie zabrakło wielu kontrowersji. W tym artykule dowiesz się, czy drużyna „Los Blancos” została oszukana. 

Kontrowersja nr 1, 35. minuta meczu

Cristian Romero faulował Jude’a Bellinghama. Obrońca Atletico nadepnął korkami na kolano Anglika. Sędzia najpierw ukarał… pomocnika „Królewskich”, ale po interwencji VAR i obejrzeniu powtórki anulował tę decyzję. Pokazał Romero jedynie żółtą kartkę. Real stoi na stanowisku, że było to wejście na bezpośrednią czerwoną kartkę.

Wydaje się, że w tej sytuacji arbiter faktycznie powinien wysłać Argentyńczyka do szatni. Przepisy IFAB jasno wskazują, że zaatakowanie przeciwnika korkami na wysokości kolana lub powyżej stawu skokowego, z użyciem nadmiernej siły, zagraża zdrowiu zawodnika i powinno skutkować wykluczeniem z gry. Romero trafił Bellinghama w kolano, co przy pełnym impecie mogło zakończyć się ciężką kontuzją. Stąd wściekłość obozu Realu Madryt, który uważa, że VAR powinien nakazać sędziemu głównemu pokazanie czerwonej, a nie żółtej kartki.

Kontrowersja nr 2, 44. minuta

Chwilę przed przerwą Kang-in Lee faulował Federico Valverde. Koreańczyk ostro zaatakował urugwajskiego pomocnika, trafiając korkami w okolice stawu skokowego. Arbiter, mimo że stał blisko, nie pokazał zawodnikowi gospodarzy nawet żółtej kartki, a VAR w ogóle nie interweniował. 

W tej sytuacji nie ma żadnych wątpliwości. Zawodnik „Rojiblancos” powinien wylecieć z boiska. Zawodnik Atleti zaatakował Urugwajczyka wyprostowaną nogą i trafił go korkami bezpośrednio w lewą kostkę/staw skokowy. Zgodnie z wytycznymi IFAB, wejścia korkami na tej wysokości z użyciem dużej siły automatycznie kwalifikują się jako brutalne i skutkują wykluczeniem z gry. Pamiętajmy także, że atak Lee był tak groźny, że Federico Valverde doznał urazu stawu skokowego i czeka go około 2–3 tygodni przerwy w grze.

Kontrowersja nr 3, 51. minuta

Na początku drugiej połowy Dean Huijsen sfaulował w polu karnym Giuliano Simeone. Sędzia najpierw podyktował rzut karny i pokazał Huijsenowi żółtą kartkę, ale po ponownej analizie VAR zmienił zdanie i wyrzucił go z boiska. Dla Realu był to dowód na nierówne traktowanie (brak bezwzględności wobec graczy Atlético i maksymalna surowość dla Realu).

Sytuacja z 51. minuty idealnie podchodzi pod przepis o tzw. DOGSO (Denial of an Obvious Goal-Scoring Opportunity), czyli pozbawieniu przeciwnika realnej szansy na zdobycie bramki. Giuliano Simeone urwał się obrońcom i wbiegał w pole karne samotnie, mając piłkę pod pełną kontrolą. Gdyby nie faul, oddałby strzał w stuprocentowej sytuacji. 21-letni defensor nie próbował czysto wybić piłki (nie miał do niej dostępu), lecz wyraźnie złapał i pociągnął Simeone za rękę, zatrzymując jego bieg. Przepisy mówią, że jeśli zawodnik fauluje w polu karnym, ratując sytuację bramkową, ale walczy o piłkę, sędzia dyktuje rzut karny i daje tylko żółtą kartkę. Jeżeli jednak faul polega na trzymaniu, popychaniu lub ciągnięciu (czyli nie ma tam intencji gry piłką), zasada ta nie obowiązuje. W takim przypadku sędzia ma obowiązek zastosować podwójną karę: rzut karny + czerwona kartka. Możemy zatem wnioskować, że to była zasłużona kara dla „Los Galacticos”.

Reakcja Jose Mourinho

Trener Realu przyszedł na spotkanie z mediami z wydrukowanymi kadrami wideo przedstawiającymi faule Romero i Lee Kang-ina. Portugalczyk ironizował, że zamiast rozmawiać, wystarczy spojrzeć na zdjęcia, dodając, że przy sprawiedliwym sędziowaniu ekipa z Bernabeu grałaby 11 na 9 przez ponad 50 minut. Skrytykował też obsadę sędziowską, wytykając arbitrowi brak doświadczenia międzynarodowego.

Autor: Jakub Lemański

Foto: Quality Sport Images/ Contributor via Getty Images

 

 

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze