Jak się miewa Górnik Wałbrzych? I Memoriał Mieczysława Młynarskiego dobiegł końca!

Przygotowania do sezonu trwają w najlepsze. W czwartek dobiegł końca I Memoriał Mieczysława Młynarskiego, czyli towarzyski turniej zorganizowany przez Górnika Wałbrzych. Jak po wielu zmianach kadrowych ma się forma gospodarzy?

W minionym sezonie Górnik Wałbrzych zakończył zmagania w Orlen Basket Lidze na 11. miejscu. Zważywszy na wynik z sezonu poprzedzającego, był to wynik poniżej oczekiwań. Jak będzie teraz? Choć mecze towarzyskie rządzą się swoimi prawami i nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, tak pewien obraz formy drużyny mogą nam nakreślić.

Górnik Wałbrzych z nie najlepszym startem 

Do udziału w I Memoriale Mieczysława Młynarskiego gospodarze zaprosili jeszcze trzy drużyny. Były to: Zastal Zielona Góra, Stal Ostrów Wielkopolski oraz BC Prievidza. Wałbrzyszanie w pierwszy dzień zmagań zmierzyli się ze „Stalówką”, która okazała się lepsza. Goście do przerwy prowadzili 38:29, a ostatecznie zwyciężyli 79:62. Ostrowianie skutecznie przekładali swoją przewagę na punkty przez całe spotkanie. Była to druga porażka Wałbrzyszan podczas przygotowań do sezonu.

Drużyna Stali skutecznie się broniła, co stwarzało Wałbrzyszanom sporo problemów. Podopieczni Andrzeja Adamka wygrali tylko ostatnią kwartę. To, co w tym spotkaniu mogło martwić najbardziej, to skuteczność rzutów za trzy punkty. Jeszcze przed rozpoczęciem I Memoriału Mieczysława Młynarskiego kierownik drużyny, Rafał Glapiński, mówił, że ma nadzieję zobaczyć zespół rażący z dystansu, a skuteczność miała być lepsza niż w zeszłym sezonie. Tymczasem wałbrzyscy koszykarze trafili jedynie trzy trójki, których autorami byli Trey Diggs, Leemet Böckler i Maciej Bojanowski, każdy po jednej. Przy dziewięciu udanych próbach Ostrowian wyglądało to zwyczajnie blado.

Był to inny mecz w wykonaniu Dolnoślązaków od tego, co prezentowali wcześniej. Rafał Glapiński, opierając się na wcześniejszych sparingach, spokojnie mógł wysunąć wniosek o skutecznych trójkach. Podczas zwycięstw z Srinsim Pisek, Zastalem Zielona Góra, a nawet w przegranym meczu z BK Pardubicami to właśnie rzuty z dystansu były główną siłą Wałbrzyszan. Problemem jednak może być to, że przy niemocy podczas rzutów za trzy punkty nie ma alternatywy.

Sam Memoriał miał też być sparingiem premium. Było nieco wyższe tempo, także z ligową atmosferą, bo na hali licznie zasiedli fani „Biało-Niebieskich”. To, czy gorszy mecz był związany z zaostrzonymi przygotowaniami do sezonu, czy była to szersza perspektywa problemu przy określonym schemacie, a może był to zwyczajny wypadek przy pracy, przekonamy się dopiero po starcie sezonu. Pewne wątpliwości mógł też rozwiać bój z BC Prievidzą. W każdym razie w pierwszym spotkaniu podopieczni Andrzeja Adamka punktowali następująco:

Diggs 12, Böckler 11, Wyka 10, Rohosy 10, Goins 8, Bojanowski 7, Szelążek 2, Puchalski 1, Nowakowski 1, Scott 0, Karwik 0, Drzazga 0.

Górnik Wałbrzych wraca na zwycięską ścieżkę

Starcie z BC Prievidzą było zupełnie inne niż to przeciwko Stali Ostrów Wielkopolski. Górnik Wałbrzych zaczął świetnie, zdobywając pierwsze 10 punktów meczu. Cała 1. kwarta należała do gospodarzy, którzy pewnie zdobywali punkty. Andrzej Adamek nie odpuścił zaleceń rzucania za trzy punkty. Z upływem czasu pojawiło się jednak też kilka problemów. „Górnicy” przed przerwą zaczęli wyglądać gorzej od swoich rywali pod kątem fizycznym, przegrywali pojedynki, a do tego wdarło się mnóstwo niedokładności, nawet przy swobodnym rozgrywaniu piłki w okolicach połowy boiska. Po upływie połowy spotkania na tablicy był już wynik 36:36.

Początki w tym meczu należały jednak do gospodarzy, bo po wyjściu z szatni znów wyglądało to świetnie. Wróciła skuteczność i większa częstotliwość prób za trzy. Górnik Wałbrzych szybko powrócił na prowadzenie, którego już nie oddał, bo ostatecznie zwyciężył 86:75. Spora w tym zasługa Mike’a Scotta i Treya Diggsa. Mierzący 197 centymetrów Amerykanin miał świetnie ułożone dłonie w tym spotkaniu i był najskuteczniejszym zawodnikiem „Biało-Niebieskich”, zdobywając w tym spotkaniu 24 punkty. Najczęściej dogrywał mu Mike Scott. O tym, jaki wpływ ma ten duet na drużynę, mogliśmy przekonać się w 3. kwarcie, kiedy Andrzej Adamek zdecydował się na zmiany. Słowacy przejęli wtedy natychmiastowo inicjatywę, a przewaga polskiego zespołu błyskawicznie zaczęła topnieć. Po powrocie graczy w ostatnim akcie spotkania wszystko wróciło do normy.

W tych dwóch pojedynkach zobaczyliśmy więc dwie twarze wałbrzyskiej ekipy. Z jednej strony fatalny mecz ze Stalą, a z drugiej kontynuacja tego, co „Górnicy” pokazali we wcześniejszych sparingach, czyli pewne pokonanie słowackiej BC Prievidzy. Niewątpliwie w biało-niebieskiej koszulce będzie miał kto rzucać. Problemem może być jednak potencjalny brak alternatywy oraz głębia składu. W każdym razie w drugim spotkaniu wyglądało to następująco:

Diggs 24, Rohosy 13, Scott 12, Goins 10, Bojanowski 7, Szelążek 6, Böckler 6, Wyka 4, Puchalski 2, Karwik 0, Nowakowski 0, Drzazga 0.

Wszystkie wyniki I Memoriału Mieczysława Młynarskiego prezentują się następująco:

Zastal Zielona Góra 93:95 BC Prievidza

Górnik Wałbrzych 62:79 Stal Ostrów Wielkopolski

Zastal Zielona Góra 101:79 Stal Ostrów Wielkopolski

Górnik Wałbrzych 86:75 BC Prievidza

Każda z ekip wygrała po jednym spotkaniu. Biorąc jednak pod uwagę najlepszy bilans zdobytych i straconych punktów, najlepszy był Zastal Zielona Góra z wynikiem +20.

Jak zmieniła się kadra?

Trzeba zwrócić uwagę na to, jak zmienił się zespół Andrzeja Adamka względem poprzedniego sezonu. Dwa dni przed rozpoczęciem I Memoriału Mieczysława Młynarskiego koszykarze i sztab zostali dumnie zaprezentowani na dziedzińcu Zamku Książ. Tylko czterech zawodników ostało się z zeszłorocznej prezentacji. Jest więc sporo nowych twarzy, a co za tym idzie, jest też inna taktyka. Czy jednak będzie lepiej niż w zeszłym sezonie?

Z pewnością jest inaczej, a forma ekipy Andrzeja Adamka może być sporą niewiadomą. Miejsce Jogeli zajęli Goins i Nowakowski, od których oczekuje się większej liczby trójek, a rzadziej gry pod koszem. Rolę Cabbila przejął natomiast Mike Scott. Wiąże się to też z tym, że Wałbrzyszanie rzadziej będą szukać pod koszem centra. Akcje mają być krótsze, bardziej dynamiczne, ale rodzi to też pewne ryzyko. Brak skuteczności przy rzutach z dystansu będzie oznaczał spore problemy, bo kadra jest skonstruowana pod jeden konkretny wariant, co było widoczne przeciwko Stali Ostrów Wielkopolski. Nie ma trójek, nie ma korytarza dla rozgrywającego i w ostatecznym rozrachunku nie ma też punktów.

Może być więc to siła, a może być i słabość – w zależności od dnia i dyspozycji. Model byłby świetny, gdyby tylko kadra była nieco szersza. Z Zastalem Zielona Góra czy teraz z BC Prievidzą zagrało to świetnie. Andrzej Adamek ma jednak do dyspozycji 11 zawodników pierwszego zespołu, w tym kontuzjowanego Smitha. Szybko więc na pozycjach mogą pojawić się braki – wraz z przebiegiem sezonu nadejdą przecież urazy, zmęczenie czy zwyczajne spadki formy. Z zastąpieniem Mike’a Scotta, świetnie rzucającego Treya Diggsa czy podkoszowego także będą spore problemy.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze