Z Pireusu bez punktów – Olympiakos 2:1 Jagiellonia

Jagiellonia Białystok rozpoczęła zmagania w fazie ligowej Ligi Europy 2026/27 od wyjazdowej porażki. Podopieczni Adriana Siemieńca długo byli bardzo blisko wywiezienia z Pireusu cennego punktu, a nawet przez pewien czas prowadzili z Olympiakosem. Ostatecznie gospodarze odwrócili jednak losy spotkania i zwyciężyli 2:1. Gole dla greckiego zespołu zdobyli Armando González oraz Roman Jaremczuk, natomiast po stronie Jagiellonii na listę strzelców wpisał się Kajetan Szmyt.
Europejski wieczór w Pireusie
Dla Jagiellonii był to wyjątkowy wieczór. Białostoczanie po raz pierwszy w swojej historii rozpoczęli rywalizację w fazie ligowej Ligi Europy, a na inaugurację czekało ich niezwykle wymagające zadanie. Rywalem był Olympiakos, czyli klub z ogromnym doświadczeniem na europejskiej arenie.
Spotkanie zostało rozegrane na słynnym stadionie Georgiosa Karaiskakisa w Pireusie. Atmosfera od pierwszych minut była niezwykle intensywna, a gospodarze szybko przejęli inicjatywę. Jagiellonia nie zamierzała jednak ograniczać się wyłącznie do defensywy. Białostoczanie próbowali wykorzystywać przestrzeń za linią obrony Olympiakosu i szukać swoich szans po szybkich przejściach do ataku.
Pierwsze minuty pokazały, że mistrzowie Polski muszą być niezwykle skoncentrowani. Olympiakos częściej utrzymywał się przy piłce i stopniowo przesuwał ciężar gry pod pole karne Sławomira Abramowicza.
Jagiellonia mogła prowadzić już wcześniej
W 16. minucie gospodarze byli blisko objęcia prowadzenia. Manolis Saliakas znalazł się w dogodnej sytuacji po akcji przeprowadzonej lewą stroną, ale z kilku metrów nie zdołał skierować piłki do siatki. Chwilę później odpowiedziała Jagiellonia.
W 19. minucie Nik Prelec otrzymał piłkę w polu karnym i oddał strzał, po którym futbolówka zatrzymała się na słupku. Dobitka Rodrigo Conceição została natomiast obroniona przez Stefana Ortegę. Białostoczanie pokazali tym samym, że nie przyjechali do Grecji wyłącznie po to, aby przetrwać.
Kajetan Szmyt daje prowadzenie!
I właśnie po jednej z takich akcji Jagiellonia objęła prowadzenie.
W 20. minucie Stefan Ortega popełnił błąd przy rozegraniu. Piłka trafiła do Rodrigo Conceição, który zagrał do Nika Prelca. Napastnik Jagiellonii dostrzegł Kajetana Szmyta, a ten zachował zimną krew i precyzyjnym strzałem pod poprzeczkę pokonał niemieckiego bramkarza.
Białostoczanie mogli więc świętować pierwszego gola w historii swoich występów w fazie ligowej Ligi Europy. Autorem historycznego trafienia został Kajetan Szmyt.
Prowadzenie nie zmieniło jednak obrazu spotkania. Olympiakos ruszył do zdecydowanych ataków, a Jagiellonia coraz głębiej cofała się pod własne pole karne.
Olympiakos doprowadza do wyrównania
Grecy długo szukali sposobu na sforsowanie defensywy Jagiellonii. Białostoczanie skutecznie blokowali kolejne próby i przez długi czas wydawało się, że uda im się zejść do szatni z prowadzeniem.Tak się jednak nie stało.
W 43. minucie Armando González doprowadził do wyrównania. Olympiakos wykorzystał kolejną sytuację w polu karnym Jagiellonii i tuż przed przerwą zdobył niezwykle ważnego gola.
Do przerwy był więc remis, choć gospodarze mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki i liczbie kreowanych sytuacji.
Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych ataków Olympiakosu. Jagiellonia przede wszystkim musiała bronić dostępu do własnego pola karnego i liczyć na możliwość przeprowadzenia szybkiej kontry.
Statystyki bardzo dobrze pokazują obraz drugiej części spotkania. Olympiakos zakończył mecz z 58% posiadania piłki, oddał 25 strzałów przy zaledwie czterech próbach Jagiellonii i wykonywał aż 13 rzutów rożnych, podczas gdy białostoczanie nie mieli ani jednego.
Jagiellonia miała jednak w bramce Sławomira Abramowicza. Bramkarz białostoczan kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola i długo utrzymywał wynik remisowy.
Adrian Siemieniec próbował również reagować zmianami. Na boisku pojawiali się między innymi Eryk Kozłowski, Youssuf Sylla oraz Sergio Lozano. Po stronie Olympiakosu ważną zmianą okazało się natomiast wejście Romana Jaremczuka.
Jaremczuk bohaterem Olympiakosu
Decydujący moment spotkania nadszedł w 84. minucie.
Olympiakos po raz kolejny zaatakował prawą stroną, a piłka została dośrodkowana w pole karne. Tam najlepiej zachował się Roman Jaremczuk.
Ukraiński napastnik pojawił się w odpowiednim miejscu i uderzeniem głową pokonał Sławomira Abramowicza.
Gospodarze dokonali więc pełnego comebacku. Najpierw González wyrównał jeszcze przed przerwą, a w końcówce Jaremczuk zdobył bramkę, która zapewniła Olympiakosowi trzy punkty.
Jagiellonia nie zdołała odpowiedzieć
Białostoczanie mieli jeszcze kilka minut na odwrócenie losów spotkania, jednak nie byli w stanie stworzyć wystarczającego zagrożenia pod bramką Ortegii.
Co więcej, w doliczonym czasie gry Olympiakos był bardzo blisko trzeciego trafienia. Panagiotis Retsos uderzył w poprzeczkę w 92. minucie. Ostatecznie wynik już się jednak nie zmienił. Olympiakos pokonał Jagiellonię 2:1.
Liczby pokazują przewagę Olympiakosu
Choć Jagiellonia przez długi czas pozostawała w grze o korzystny rezultat, statystyki wskazują na wyraźną przewagę gospodarzy.
Olympiakos oddał 25 strzałów, z czego sześć było celnych. Jagiellonia odpowiedziała czterema próbami, z których trzy zmierzały w światło bramki.
Grecy mieli również zdecydowaną przewagę w liczbie rzutów rożnych — 13:0. Posiadanie piłki wyniosło 58% do 42% na korzyść Olympiakosu.
Według danych Sofascore gospodarze mieli również zdecydowanie wyższy współczynnik oczekiwanych goli — 2,53 xG przy 0,52 xG Jagiellonii.
To pokazuje, że mimo prowadzenia Jagiellonia miała ogromne problemy z utrzymaniem kontroli nad spotkaniem.
Kajetan Szmyt z ważnym momentem
Na szczególne wyróżnienie zasługuje Kajetan Szmyt.
To właśnie on zdobył pierwszą bramkę Jagiellonii w tych rozgrywkach i przez długi czas był jednym z najaktywniejszych zawodników zespołu Adriana Siemieńca.
Według danych Sofascore Szmyt otrzymał najwyższą ocenę spośród wszystkich zawodników w meczu — 8,2. Poza golem zanotował między innymi 13 celnych podań na 15 prób, trzy dośrodkowania oraz kilka udanych pojedynków.
Dla 24-letniego zawodnika był to zatem bardzo ważny europejski wieczór, choć indywidualny sukces nie przełożył się na zdobycz punktową całej drużyny.
Bez zwycięstwa,ale z doświadczeniem 
Porażka 1:2 oznacza, że Jagiellonia rozpoczyna fazę ligową Ligi Europy bez punktu. Jednocześnie rezultat z Pireusu pokazuje, że białostoczanie potrafili nawiązać walkę z zespołem o dużym doświadczeniu międzynarodowym.
Mistrzowie Polski objęli prowadzenie na trudnym terenie i przez pewien czas mieli korzystny wynik. Ostatecznie przewaga Olympiakosu w posiadaniu piłki, liczbie sytuacji oraz stałych fragmentach gry znalazła odzwierciedlenie w końcowym rezultacie.
Trener Olympiakosu Imanol Alguacil po spotkaniu podkreślał, że jego drużyna zasłużyła na zwycięstwo, wskazując na presję, liczbę stworzonych okazji i przebieg spotkania.
Dla Jagiellonii najważniejsze będzie teraz szybkie wyciągnięcie wniosków. W europejskich pucharach każda minuta ma ogromne znaczenie, a spotkanie w Pireusie pokazało, że nawet prowadzenie na wyjeździe nie gwarantuje zdobyczy punktowej.
Czas na domowy debiut
Jagiellonia nie będzie musiała długo czekać na kolejną okazję do zdobycia pierwszych punktów.
W 2. kolejce fazy ligowej Ligi Europy, 15 października, białostoczanie podejmą na własnym stadionie Ararat-Armenia Erywań.
Po wyjazdowej porażce w Pireusie Jagiellonia będzie więc chciała odpowiedzieć przed własną publicznością.
Na inaugurację było blisko sprawienia niespodzianki. Kajetan Szmyt dał Jagiellonii prowadzenie, Armando González wyrównał jeszcze przed przerwą, a Roman Jaremczuk w 84. minucie przechylił szalę zwycięstwa na stronę Olympiakosu.
Jagiellonia wraca z Pireusu bez punktów, ale europejska przygoda dopiero się rozpoczęła.

 

Fot. Getty Images

Autor: Mikołaj Mazur

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze