Grupa G zapowiada się jak stary, rozklekotany rollercoaster. Belgia jedzie na ostatnich oparach swojego złotego pokolenia. Egipt wreszcie ma realną szansę przełamać swoją straszną klątwę. Iran gra o honor i przetrwanie w politycznej zawierusze. Nowa Zelandia tylko czeka, żeby kogoś zaskoczyć.
Belgia – rdzewiejący diament. Pamiętacie ich z 2018? Teraz to już tylko wspomnienie. De Bruyne wciąż jest geniuszem, ale genialność nie wygrywa meczów, gdy wokół ciebie biegają młodzi gniewni. W obronie katastrofa – Vertonghen dawno na emeryturze, a nowi nie umieją ustawić się do wiatru. Lukaku? Cztery lata temu w Katarze zmarnował takie sytuacje, że szwagier by nie darował. Garcia ściągnął kilku młodych, ale to nie jest rewolucja. To plaster na tętnicę. Awans? Ledwo, ale jeszcze mogą.
Egipt – klątwa trwa? Dla Faraonów mundial to zawsze koniec na fazie grupowej. Zero zwycięstw. Zero. Salah ma 33 lata. Z Liverpoolu odszedł po awanturze ze Slotem – rozwiązał kontrakt, pożegnał Anfield i teraz jest wolny jak ptak. Przed mundialem negocjuje z Al-Ittihad, Juventusem i Fenerbahce. Dobra wiadomość: jest Omar Marmoush, który w Manchesterze City zmienia mecze. Zła: reszta drużyny to liga arabska. Ale największa zmiana jest na ławce. Po klęsce na AFCON wylali Rui Vitorię, a w jego miejsce wsadzili Hossama Hassana. Nie żaden tam zagraniczny specjalista. Tylko własna legenda, najskuteczniejszy snajper w historii kadry. I facet, który ma jedną zasadę: najpierw nie puścić gola, potem jakoś to będzie. Brzydkie? Skuteczne? W tej grupie może wystarczyć na Nową Zelandię i wkurzonego Iranu.
Iran. Bez hymnu, bez balu.
Wylądowali w Ameryce, która ich nie chciała. Wizy w ostatniej chwili. Baza treningowa zamiast Arizony? Meksyk. Władze bały się ich jak ognia. Ghalenoei zbiera to, co zostało. Liga w Iranie od miesięcy nie gra. Taremi w Olympiakosie jeszcze strzela, ale wokół niego pustynia. Azmouna nie ma – wyleciał za politykę. Pierwszy mecz z Nową Zelandią. Muszą wygrać. Potem Belgia i Egipt. Nigdy nie wyszli z grupy. Może teraz, w tym amerykańskim piekiełku – właśnie teraz.Albo nie. I wrócą do domu z podartymi paszportami. W tej drużynie nawet porażka ma drugie dno.


