Było prowadzenie i nadzieja na trzy punkty, a skończyło się porażką. Widzew Łódź przegrał w Radomiu 1:2 mecz 29 kolejki PKO BP Ekstraklasy co sprawiło,że sytuacja Łodzian w ligowej tabeli jest coraz trudniejsza.
Mecz w Radomiu drużyna z Województwa Łódzkiego rozpoczęła w identycznym składzie jak poprzednie, wygrane spotkanie u siebie z Bruk-Betem Termalicą. Przez pierwsze kilkanaście minut gry na boisku nic konkretnego się nie działo. W 15 minucie Fran Alvarez posłał długie podanie do Sebastiana Bergiera. Ten naciskany przez rywala oddał strzał na bramkę gospodarzy,który padł łupeem bramkarza gospodarzy – Filipa Majchrowicza.
Potem więcej z gry miała drużyna Radomiaka, co dało się odczuć zwłaszcza pod koniec pierwszej części spotkania, gdy miejscowi uzyskali przewagę i kilka razy zrobiło się groźnie pod bramką Bartłomieja Drągowskiego. Jak na przykład w 38. minucie, gdy Vasco Lopes strzelił gola, ale był na pozycji spalonej.
Również drugą połowę z większym impetem zaczęli gospodarze. Atakowali bramkę Widzewa i w 53. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Jan Grzesik, który oddał mocny strzał, ale Drągowski obronił go ręką. Chwilę później okazało się, że rywal był na minimalnym spalonym.
Gdy wydawało się, że to miejscowi zdominują grę, to Łodzianie zdobyli bramkę. Już w polu karnym Radomiaka Carlos Isaac odegrał do Bergiera. Napastnik nie opanował piłki, która odbita trafiła do Juljana Shehu. Albańczyk od razu podał znowu do Bergiera, a ten zmusił Christosa Donisa do interwencji, która zakończyła się samobójczym trafieniem.
To była 59. minuta spotkania. Widzewiacy objęli prowadzenie, a osiem minut później doszło do pierwszej zmiany w ich zespole. Za Shehu wszedł Lukas Lerager. Później doszło do kilku zmian w ekipie gospodarzy. Na boisku pojawił się m.in. Roberto Alves i to on dał się we znaki gościom. Najpierw strzałem zmusił Drągowskiego do interwencji, a w 83. minucie mocnym uderzenim z woleja po wrzutce z autu doprowadził do remisu.
Tuż po stracie gola przez Łodzian doszło do awantury przy linii bocznej po tym, gdy Mateusz Żyro próbował pomóc Mariuszowi Fornalczykowi, gdy ten doznał skurczów. Kilka minut później skrzydłowy zszedł z boiska i zastąpił go Osman Bukari.
Po zdobyciu bramki gospodarze przycisnęli i dopięli swego. Najpierw po zagraniu główką piłka trafiła w słupek bramki gości, a w czwartej minucie dodatkowego czasu gry, po kolejnej wrzutce z wolnego i zamieszaniu Luquinhas z bliska wpakował piłkę do bramki Łodzian.
Radomiak Radom – Widzew Łódź 2:1
0:1 – Christos Donis 59′ (samobójcze trafienie)
1:1 – Roberto Alves (Radomiak Radom) 83′
2:1 – Luquinhas (Radomiak Radom 90+4′
Drużyny rozpoczynały w takich składach:
Radomiak: Filip Majchrowicz – Zie Ouattara, Steve Kingue, Jeremy Blasco, Jan Grzesik – Vasco Lopes (Roberto Alves 70′), Luquinhas, Christos Donis, Rafał Wolski (Ibrahima Camara 90+6′), Elves Balde (Salifou Soumah 63′) – Abdoul Tapsoba (Maurides 70′).
Widzew: Bartłomiej Drągowski – Carlos Isaac (Mateusz Żyro 90+5′), Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi, Samuel Kozlovsky – Emil Kornvig, Fran Alvarez, Lindon Selahi, Juljan Shehu (Lukas Lerager 68′), Mariusz Fornalczyk – Sebastian Bergier.
Arbitrem spotkania był Jarosław Przybył.
Spotkanie z wysokości stadionowych trybun oglądało łącznie 12163 kibiców
Autor: Mikołaj Mazur


