Derby Trójmiasta na remis, Arka Gdynia roztrwoniła przewagę! [PODSUMOWANIE]

Derby Trójmiasta na remis. Arka Gdynia roztrwoniła dwubramkowe prowadzenie i jej zła passa w ekstraklasowych derbach trwa w najlepsze.

Arka Gdynia z pewnością może pluć sobie w brodę. Dwubramkowe prowadzenie roztrwoniła w zaledwie trzy minuty. Derby Trójmiasta w Ekstraklasie dotychczas szczęśliwe dla „Arkowców” nie były, tym bardziej niedosyt pozostanie, bo pechowa seria będzie trwać dalej.

Lechia Gdańsk w przypadku porażki niebezpiecznie zbliżyłaby się do strefy spadkowej. Uratowanie remisu jest więc bardzo cenne dla „Lechistów”, którzy na baczności muszą się mieć podwójnie ze względu na odjęte z początku sezonu punkty.

Ekstraklasowe Derby Trójmiasta znów nie dla Arki Gdynia

Dla Arki Gdynia do 54. minuty mecz układał się świetnie. Damian Węglarz wyglądał bardzo dobrze. Trójka w obronie w postaci Serafina Szoty, Dawida Gojnego oraz Kike Hermoso jeszcze lepiej i to mimo nieobecności Michała Marcjanika. Szczególnie jeśli mowa o Hiszpanie, który spektakularnie skierował piłkę głową po uderzeniu Tomasa Bobceka, pozwalając tym samym swojej drużynie zejść z zaliczką na przerwę. Dobre wrażenie jednak pękło po 10 minutach 2. połowy. Najpierw po odbijance w polu karnym, gdzie nikt nie zdołał oddalić zagrożenia, pozwolili na bramkę kontaktową. Chwilę później piłka odbiła się tym razem od Kamila Jakubczyka i nieszczęśliwie wylądowała w samo okienko bramki.

Na pochwałę jednak zasługuje dwójka wahadłowych. To Oskar Kubiak i Marc Navarro sprawili, że Arka Gdynia wywozi z tego spotkania punkt. Ten pierwszy dopiero co wrócił do klubu z wypożyczenia z drugoligowego Sokoła Kleczew. Tydzień wcześniej po raz pierwszy wystąpił w pierwszym składzie przy Olimpijskiej, a teraz popisał się prawdopodobnie bramką kolejki. Bardzo dobrze wyglądał też drugi z wymienionych strzelców. Marc Navarro nie dość, że zabezpieczał defensywę, to także wietnie napędzał ataki swojej drużyny. Jego piękny gol to tylko wisienka na torcie jego dobrego występu.

W ataku na pochwałę zasługuje również Nazariy Rusyn, który jeśli Arka Gdynia punktuje, to z reguły wiąże się to z jego udanym występem. Dzisiaj też zagrał bardzo dobrze. Ukrainiec może tylko żałować, że jego uderzenie z 52. minuty nie znalazło drogi do bramki, zamykając prawdopodnie Derby Trójmiasta. Problemem jednak ciągle jest napastnik. Ani Edu Espiau, ani Vladislavs Gutkovskis nie potrafią się w tym roku wstrzelić. Dzisiaj obaj panowie zostali przykryci przez defensorów przeciwnika. Łotysz, kiedy zdołał już im się urwać, to został złapany w pasie przez Bujara Pilanę. Zdaniem sędziów przepisowo, ale to ta sytuacja uchodzi za główną kontrowersję tego pojedynku.

Lechia Gdańsk w natarciu

Lechia Gdańsk przed meczem z Zagłębiem Lubin mogła pochwalić się 7 kolejnymi ligowymi meczami bez porażki. Odjęte punkty i spłaszczona w tym sezonie tabela spowodowały, że po porażce z „Miedziowymi” klub niebezpiecznie zbliżył się do strefy spadkowej. Z tego powodu ważne dla „Zielono-Białych” było, aby nie pozwolić na „mijankę” ze swoimi nielubianymi sąsiadami.

Udało się to między innymi za sprawą Kacpra Sezonienki. Polak pod wodzą Johna Carvera wszedł na zdecydowanie wyższy poziom i pokazał to także podczas tego wyjątkowego piątkowego wieczoru. To 22-latek zdobył bramkę kontaktową, a spośród ofensywnej czwórki gości był głównym zagrożeniem. To też z powodu kolejnego słabego występu Tomasa Bobceka. Słowak po podpisaniu nowej umowy po raz kolejny nie mógł się wstrzelić, mimo naprawdę dobrych sytuacji.

Skutecznie zatrzymany przez przeciwnika był również Carlos Mena, ale mimo tego do wyrównania Lechia Gdańsk zdołała doprowadzić. To za sprawą Ivana Zhelizko, który w 57. minucie popisał się odważną próbą uderzenia z dystansu. Oprócz tego podopieczny angielskiego szkoleniowca wykonał powierzone mu zadania w środku pola i po meczu mógł zejść do szatni z podniesioną głową. Co do defensywy, to z pewnością gra duetu stoperów Rodin–Pilana pozostawiła wiele do życzenia. Lechia Gdańsk jednak słynie ze świetnego ataku i elektrycznej defensywy.

Derby Trójmiasta nie pozwalają na ucieczkę

Remisowe Derby Trójmiasta nie są niczym dobrym dla Arki Gdynia. Przy zwycięstwach Legii Warszawa i Widzewa Łódź drużyna Dawida Szwargi może spaść na przedostatnie miejsce w tabeli. Taka pozycja, kiedy kolejne dwa mecze odbędą się na wyjazdach, nie zwiastuje niczego dobrego. W tym sezonie poza własnym boiskiem „Żółto-Niebiescy” zdobyli zaledwie jeden punkt. O przedłużenie niechlubnej serii postarają się Radomiak Radom i Wisła Płock. W przypadku porażek sytuacja pomorskiego klubu mocno się skomplikuje.

Na kryzys pozwolić sobie nie może też Lechia Gdańsk. W tym momencie „Lechiści” mają cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Tu kibice jednak mogą spać spokojniej niż ich sąsiedzi, gdyż ich drużyna przyzwyczaiła do regularnego punktowania. W przyszłym tygodniu zmierzą się u siebie z liderującą Jagiellonią Białystok, a kolejkę później klub czeka wyjazd do Katowic. W obu tych przypadkach mecz z pewnością będzie rozgrywany na lepszej murawie niż miało to miejsce w piątek.

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze