Zagłębie Lubin demoluje u siebie Lechię Gdańsk! Co teraz?

Zagłębie Lubin demoluje u siebie Lechię Gdańsk. „Miedziowi” zagrali najlepszy mecz od dawna, a u „Lechistów” atmosfera jest robi się coraz bardziej gorąca.

Przed spotkaniem można było oczekiwać wielu bramek. Lechia Gdańsk w końcu przyzwyczaiła nas do dobrej gry w ofensywie, a jednocześnie do dziurawej defensywy. Mecz sprostał oczekiwaniom, gdyż padło osiem bramek, a aż sześć z nich zdobyło Zagłębie Lubin.

Zagłębie Lubin rozbija przeciwnika

Nie będzie kontrowersyjnym stwierdzenie, że był to najlepszy mecz trenera Leszka Ojrzyńskiego na stanowisku szkoleniowca Zagłębia Lubin. Ostatni raz „Miedziowi” sześć goli strzelili w sezonie mistrzowskim, czyli już ponad 18 lat temu. Kibice mają więc co świętować.

Piątkowego wieczoru ekipa z Dolnego Śląska zagrała bardzo dobrze zarówno w defensywie, jak i w ofensywie. Lechia Gdańsk dwa gole strzeliła w zasadzie po dwóch sytuacjach. Były to bowiem jedyne celne uderzenia, na jakie defensorzy „Miedziowych” pozwolili rywalom. Jedyna chwila słabości przytrafiła się w ostatnim kwadransie 1. połowy, kiedy to gospodarze się cofnęli i zostawili przeciwnikom więcej miejsca przy konstruowaniu akcji. Na ostatnie 30 minut, po wejściu Luki Lucicia, mogliśmy zobaczyć też grę „Miedziowych” w ustawieniu z 5 obrońcami. Blokując próby przebicia tego muru przez napastników Lechii Gdańsk, lubinianie wciąż konstruowali kolejne akcje i podwyższali prowadzenie. W zależności od przeciwnika najpewniej częściej będziemy mogli spodziewać się teraz takiej formacji.

W tym starciu całe show zgarnęła jednak ofensywa. Leszek Ojrzyński, widząc problemy w grze obronnej Lechii Gdańsk, wystawił w składzie dwóch napastników. Decyzja się opłaciła, gdyż to ustawienie przełożyło się na wysoki wynik. Zarówno Kosidis, jak i Marcel Reguła wywierali presję na obrońcach rywali. Sprawiło to, że wynik 6:2 jest i tak niskim wymiarem kary, zważywszy, ile sytuacji stworzyło sobie Zagłębie Lubin.

Genialna ofensywa, co na to trener?

Szkoleniowiec dolnośląskiej drużyny posadził na ławce Kajetana Szmyta oraz Mateusza Wdowiaka. Swoje szanse wykorzystali zarówno Marcel Reguła, jak i Jakub Sypek. 18-latek uczestniczył w konstruowaniu akcji i zdołał wywalczyć nawet jedenastkę. Młodemu zawodnikowi brakło tylko skuteczności, gdyż powinien zakończyć to spotkanie z bramką. Były gracz Widzewa Łódź na lewej stronie boiska także narobił dużo szumu, stwarzając kolejne okazje swoim partnerom, a sam jedną z nich wykorzystał. Wspomniany Kajetan Szmyt po wejściu na boisko również prezentował się bardzo dobrze, co sprawia, że walka o skład zapowiada się wyjątkowo ciekawie.

W pomocy na pewno zarzuty o słabszą postawę w ataku odpędził od siebie Damian Dąbrowski. Kapitan zespołu zanotował dzisiaj trzy asysty i bardzo aktywnie uczestniczył w kolejnych akcjach „Miedziowych”. Inny zawodnik, który zasługuje na wyróżnienie, to Bartłomiej Kłudka. Josip Ćorulka nie będzie miał łatwo o powrót do wyjściowej jedenastki, gdyż Polak dał poważne argumenty, aby w składzie mógł pozostać na dłużej. Do dobrej gry dołożył bardzo ważne trafienie, otwierające wynik.

Oczywiście nie można wpadać w totalny zachwyt po jednym spotkaniu, jednak przy całej krytyce „Miedziowych” w ostatnich miesiącach trzeba docenić to spotkanie, tym bardziej że zapisze się ono na kartach historii. Może ono być przełomowe i dobra forma dolnośląskiemu klubowi może towarzyszyć dłużej. Wielu piłkarzy zaprezentowało się z bardzo dobrej strony, a samo Zagłębie Lubin pokazało, że potrafi zagrać dobrą dla oka, ofensywną piłkę. To zwycięstwo sprawia, że atmosfera wokół klubu nie będzie już tak gorąca, dzięki czemu drużyna może nabrać wiatru w żagle.

Lechia Gdańsk i jej wielkie problemy

Po 5 ligowych bataliach Lechia Gdańsk wciąż nie wygrała żadnego meczu. Jej bilans to dwa remisy i trzy porażki, a dzisiejsza demolka sprawia, że kibice biją na alarm. „Trójkolorowi” zdążyli już stracić 15 goli w tej rundzie. Niezależnie, czy mierzą się z Lechem Poznań, Motorem Lublin czy Zagłębiem Lubin – przeciwnicy za każdym razem zdobywają po kilka bramek. John Carver jak na razie nie ma najwidoczniej pomysłu, jak zażegnać ten kryzys, gdyż sytuacja powtarza się już od dłuższego czasu.

Dzisiaj Anglik zaskoczył ustawieniem w ofensywie. Na ławce rezerwowych znalazł się Tomas Bobcek, który miał nie być przygotowany do gry od 1. minuty. W jego miejsce szkoleniowiec wystawił Dawida Kurminowskiego. Napastnik ostatnimi czasy nie jest w najlepszej formie i dzisiaj także nie zagrał wedle oczekiwań. Świadczyć o tym może jego zmiana tuż po przerwie. Być może lepszym wyborem byłby tu Michał Głogowski.

Były piłkarz Zagłębia Lubin  to jednak nie jedyny zawodnik, którego John Carver zdjął po 45 minutach. Szkoleniowiec nie był zadowolony z wyniku 2:1 dla przeciwnika i zdecydował się na potrójną zmianę. Decyzja mogła jednak nie być najlepsza, bo gra gdańszczan posypała się zupełnie. Bramka wyrównująca to tak naprawdę jedyna groźna akcja „Lechistów” w 2. połowie. O ile w 1. części spotkania Lechia Gdańsk miała swoje minuty, tak później była już tylko tłem dla rozpędzonego Zagłębia Lubin.

Co teraz czeka oba zespoły?

Po tym spotkaniu Zagłębie Lubin czeka starcie z obecnym liderem Ekstraklasy. Piłkarze za tydzień udadzą się do Płocka, gdzie zmierzą się z tamtejszą Wisłą. Następnie „Miedziowych” czeka spotkanie przed własną publicznością z Piastem Gliwice. Drużyna będzie miała okazję udowodnić swoją dobrą formę, aby nie dopuścić do sytuacji z minionego sezonu, gdzie do końca klub musiał drżeć o utrzymanie.

O ile w Lubinie napięcie nieco zeszło, o tyle w Lechii Gdańsk jest naprawdę gorąco. Brak zwycięstwa w połowie sierpnia przy minusowych punktach nie napawa kibiców optymizmem. Sam John Carver nie odpowiedział już nawet na pomeczowe pytania dziennikarzy podczas konferencji. Kolejne spotkanie „Biało-Zielonych” będzie naprawdę istotne, gdyż mówimy tu o derbach Trójmiasta. W przypadku porażki klub może czekać szereg zmian.

fot. Zagłębie Lubin / Facebook

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze