Chrobry Głogów pokonuje u siebie Górnika Łęczna. Po bramkach Szymona Lewkota oraz Kacpra Laskowskiego trzy punkty zostają na Dolnym Śląsku.
Przed meczem to Chrobry Głogów był wskazywany jako faworyt w tym starciu. Drużyna pod wodzą Łukasza Becelli gra w tym sezonie ładny oraz skuteczny futbol. Górnik Łęczna natomiast do rywalizacji podchodził jako przedostatni zespół w ligowej tabeli.
Chrobry Głogów wciąż zaskakuje
Przed rokiem „Pomarańczowo-Czarni” niemalże do samego końca walczyli o utrzymanie. W tym sezonie sytuacja jest jednak zgoła inna i Chrobry Głogów po raz kolejny to udowadnia. Niedzielne zwycięstwo sprawia, że dolnośląska drużyna znajduje się już na 7. miejscu.
Trener Łukasz Becella miał spory kłopot. Urazy nie omijają drużyny, przez co szkoleniowiec nie mógł skorzystać chociażby z usług Kalechukwu Ibe-Tortiego. Nieobecni też byli Paweł Tupaj czy kapitan Robert Mandrysz. Zastępcy jednak spełnili swoje zadania. Szymon Lewkot zdobył zwycięską bramkę, Kacper Laskowski podwyższył wynik i wywalczył rzut karny, a Michał Kozajda pomógł w zachowaniu czystego konta.
Chrobry Głogów, podobnie jak w pucharowym starciu z ŁKS-em Łódź, był bardzo groźny podczas stałych fragmentów gry. Czy to bezpośrednie wrzutki z wolnych, czy różne rozegrane na krótko – „Chagiery” nieustannie zagrażały bramce Bronislava Pindrocha. Przy centrach szczególnie dobrze ułożoną nogę miał Mateusz Ozimek. Brakowało jednak kogoś, kto skutecznie zamieniłby jego podanie na bramkę.
Toteż Chrobry Głogów musiał zaskoczyć w inny sposób. Padło na strzały z dystansu. To właśnie po jednym z takich uderzeń na listę strzelców wpisał się wspomniany Szymon Lewkot. Górnik Łęczna naciskał w końcówce na rywali, co sprawiało gospodarzom pewne kłopoty. To jednak otworzyło szansę na kontrataki. Skutecznie takowy wykorzystał Kacper Laskowski, zamykając mecz. Ostatecznie udało się też zachować czyste konto i głogowscy piłkarze mogą dzisiaj spać spokojnie. Może prócz Myroslava Mazura. Ukraiński defensor zmarnował dwa rzuty karne w jednym spotkaniu, co nie zdarza się często.
𝐓𝐞𝐚𝐦 𝐂𝐡𝐆 🟠⚫ pic.twitter.com/uSlc0wYTd3
— Chrobry Głogów (@ChrobryGlogowSA) September 28, 2025
Quo vadis, Górniku Łęczna?
Lubelszczyzna dzisiaj nie do końca będzie wdzięczna, parafrazując słowa hymnu gości. Ostatnie spotkanie Górnik Łęczna wygrał właśnie z Chrobrym Głogów, tylko że miało to miejsce w kwietniu. Od tego czasu „Zielono-Czarni” ani razu nie wywalczyli kompletu oczek. Czarne chmury zbierają się nad drużyną Macieja Stolarczyka.
Szkoleniowiec gości także nie mógł dzisiaj liczyć na ważnych piłkarzy, jak Bartosz Śpiączka czy Mateusz Broda. Szczególnie widoczny był brak gwiazdora w ataku, gdyż drużynie trudno było poważnie zagrozić przeciwnikom. Dawid Arndt miał zdecydowanie mniej roboty w porównaniu do ostatnich ligowych starć. Przyjezdni przez całe spotkanie nie oddali bowiem ani jednego celnego uderzenia. Trener Maciej Stolarczyk zwracał uwagę, że zawiodło konstruowanie akcji.
Na swojej pozycji nie zagrał też dzisiaj Branislav Spacil, co także mogło wpłynąć na grę Górnika Łęczna w ofensywie. Słowak to w końcu jeden z bardziej utalentowanych zawodników drużyny z Lubelszczyzny. Na pochwałę zasługuje natomiast golkiper Branislav Pindroch. Nie dość, że wybronił jedną z jedenastek wykonywanych przez Myroslava Mazura, to na dodatek zapewniał swojej drużynie spokój z tyłu przez cały mecz. Przy bramkach Słowaka był bezradny.
Chrobry Głogów do baraży, Górnik Łęczna trochę waży
Jeśli „Pomarańczowo-Czarni” na wyjazdach punktowaliby podobnie jak w meczach domowych, to faktycznie stworzyłaby się drużyna z potencjałem na baraże. Chrobry Głogów nie ma może najbardziej wartościowej kadry w lidze, ale gra naprawdę przyjemny dla oka oraz skuteczny futbol. Teraz klub będzie podejmował przeciwników, którzy mierzą się ze swoimi problemami. Mowa tu o Stali Mielec, Polonii Warszawa i GKS-ie Tychy. W żadnym z tych spotkań „Chagiery” nie będą wskazywane na pożarcie, więc przed końcem października będą mogły jeszcze namieszać w ligowej tabeli.
Górnik Łęczna natomiast znajduje się w sytuacji zdecydowanie gorszej. Pozycja w lidze nie jest wygodna, a i terminarz nie wydaje się przyjemny. Miedź Legnica i Śląsk Wrocław łatwo punktów w końcu nie oddadzą. Podopieczni Macieja Stolarczyka bardzo ważne spotkanie rozegrają u siebie ze Zniczem Pruszków. Jeśli tam „Zielono-Czarni” nie sięgną po komplet oczek, to sytuacja wewnątrz zrobi się już wyjątkowo gorąca.
fot. Chrobry Głogów / Facebook
Mateusz Konsewicz


