Miedź Legnica przegrywa na własnym stadionie z przedostatnim Górnikiem Łęczna 0:2. Stylu brak, punktów brak i Ekstraklasy być może też brak. Tymczasem goście wciąż walczą o utrzymanie.
Deszczowy, poniedziałkowy wieczór na Dolnym Śląsku, a Miedź Legnica w ten nastrój wpisała się idealnie. Można się pokusić o stwierdzenie, że był to najgorszy mecz gospodarzy podczas trwającej rundy, o czym mówił sam Janusz Niedźwiedź. Zadowoleni mogą być natomiast goście, którzy wciąż walczą o utrzymanie w Betclic 1 Lidze.
Bezbarwna Miedź Legnica i oddalające się marzenia o Ekstraklasie
Miedź Legnica przed meczem była wskazywana jako bezwzględny faworyt. Przed tygodniem podopieczni Janusza Niedźwiedzia wywieźli trzy cenne punkty z Pruszkowa, gdzie warunki nie były łatwe, a własne boisko miało pozwolić Legniczanom na granie swojego futbolu. Jeśli jednak tak ma wyglądać ich futbol, to o Ekstraklasę łatwo nie będzie.
Gra „Miedzianki” nie układała się praktycznie od początku. Można rzec, że bramka Górnika Łęczna w 3. minucie ustawiła ten mecz. Co prawda gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce, która była przerzucana z lewej na prawą stronę, ale konkretów z tego nie było żadnych. W 1. połowie trudno przypomnieć sobie jedną składną akcję gospodarzy. Dominowały próby dośrodkowań oraz uderzenia z dystansu. Dokładności jednak nie było. Wymowne pozostaje uderzenie Karola Antonika, po którym piłka wylądowała poza stadionem.
Po przerwie także nie wyglądało to tak, jak powinno. Rywale całkiem się cofnęli, a piłka znów wędrowała z jednej strony na drugą. W tej części spotkania jednak swoją okazję miał Kamil Antonik, a a także groźnym strzałem popisał się Mateusz Grudziński. Piłka po jego uderzeniu odbiła się od słupka. To było jednak za mało, a z każdą minutą zespół coraz bardziej narażał się na kontrataki ekipy gości. Po jednym z nich podwyższyli oni prowadzenie, co tak naprawdę zamknęło mecz. Wraz z końcowym gwizdkiem sędziego po stadionie rozległy się głośne gwizdy, co w Legnicy dotychczas się nie zdarzało. Choć jest to pierwsza porażka od meczu z Wisłą Kraków, to w takich okolicznościach zespół nie mógł sobie na nią pozwolić.
Górnik Łęczna daje radę
Górnik Łęczna zdecydowanie jest na fali wznoszącej. Drugie zwycięstwo z rzędu pokazuje, że drużyna Yuriyego Shatalova ciągle się liczy. Zarówno przed tygodniem, jak i teraz ekipa z Lubelszczyzny wciągnęła rywali w swoją wersję piłkarskich szachów. Swoją siłę na własnym terenie „Zielono-Czarni” ukazali już kilkukrotnie w rundzie wiosennej, a teraz jeszcze nadeszło przełamanie na wyjeździe.
Drużyna gości wielu okazji sobie nie stwarza, ale daje kibicom radość po pięknych golach. Dopiero co można było podziwiać trafienie Adama Deji z rzutu wolnego, a teraz świetnym uderzeniem popisał się Dawid Tkacz. Swoją pracę dobrze wykonywał też dzisiaj Kamil Nowogoński, wypożyczony z Zagłębia Lubin. Poza wykończeniem kontrataku, dającego względny spokój w końcówce, bardzo dobrze radził sobie w defensywie, skutecznie blokując ataki gospodarzy.
Minusów w grze drużyny trudno szukać. Górnik Łęczna gra tak, jak się powinno w walce o utrzymanie. Najważniejsze — nie stracić bramki i czekać cierpliwie na odpowiedni moment. Wart uwagi jest fakt, że bramka z początku spotkania padła po celnym wykopie Łukasza Budziłka i wygraniu walki w powietrzu przez Patryka Paryzka. Golkiper w dodatku zatrzymał jedyny groźny strzał z pola karnego Miedzi Legnica, kiedy to nie dał się pokonać z bliskiej odległości Kamilowi Antonikowi. Niepokój wśród kibiców może jedynie budzić kontuzja asystującego przy pierwszym golu Kamila Orlika. Pozostaje czekać na komunikat klubu, jak długa przerwa czeka 26-latka.
Miedź Legnica musi się poprawić, Górnik Łęczna idzie po swoje
Tą porażką Miedź Legnica wypadła poza TOP 6, które zapewnia grę w barażach o Ekstraklasę. Wyżej znajdujący się Ruch Chorzów ma jednak taki sam dorobek punktowy, co Dolnoślązacy, więc walka o awans będzie toczyć się do samego końca. Teraz jednak był odpowiedni moment, aby odskoczyć rywalom. Z 5 meczów pod rząd z drużynami z dolnej części tabeli drużyna Janusza Niedźwiedzia rozegrała już trzy i wygrała tylko jeden. W sobotę „Miedziankę” czeka wyjazd do Siedlec, a tydzień później zagra u siebie ze Stalą Mielec. Później będzie już tylko trudniej, bo następni przeciwnicy to Ruch Chorzów oraz Wieczysta Kraków. Na zakończenie sezonu Legniczan czeka starcie z Puszczą Niepołomice.
Walka o utrzymanie w ostatnich kolejkach zapowiada się również ciekawie, co walka o awans. Górnik Łęczna z dorobkiem 26 punktów zajmuje 16. lokatę. Do znajdującej się tuż nad bezpieczną strefą Stali Mielec „Duma Lubelszczyzny” traci jedynie trzy oczka, a to wszystko po dwóch remisach w starciu z tym klubem w meczach bezpośrednich. Na konferencji prasowej trener Yuriy Shatalov, odpowiadając na nasze pytanie, wylał żale na terminarz rozgrywek. Po dalekim poniedziałkowym wyjeździe „Zielono-Czarni” kolejne spotkanie rozegrają już w piątek ze Zniczem Pruszków, na dodatek znów w roli gości. Drużyna będzie miała więc tylko jeden dzień treningowy przed kolejnym „finałem”. W następnych meczach Górnik Łęczna zmierzy się jeszcze ze Śląskiem Wrocław, Polonią Warszawa, Odrą Opole oraz ŁKS-em Łódź.
fot. A. Wiśniewski/miedzlegnica.eu


