Największe rozczarowania Mistrzostw Świata 2026. 11 piłkarzy, którzy zawiedli w Ameryce!

Mistrzostwa Świata 2026 dobiegły końca. Jedni piłkarze tegoroczny mundial będą wspominać latami, inni marzą, aby jak najszybciej o nim zapomnieć. Oto jedenastka złożona z tych drugich, czyli rozczarowań turnieju.

Formacją bazową dla jedenastki rozczarowań turnieju było 4-3-3. Pod uwagę brani byli piłkarze, którzy zwyczajnie zawiedli, choć liczyły się też oczekiwania co do danych zawodników i to, jak im sprostali.

Defensywa niczym ser (nie)szwajcarski

Bramkarza i obrońców z tejże jedenastki można przyrównać do sera szwajcarskiego, choć trzeba zaznaczyć, że piłkarza „Helwetów” tutaj nie ujrzymy. Ci zaliczyli udany turniej, czego nie można powiedzieć chociażby o Urugwaju. Jednym z powodów porażki dwukrotnych zwycięzców mundialu był brak pewnego punktu między słupkami. Fernando Muslera, choć zawsze był szanowany przez kibiców z całego świata, to plama w postaci wpadek na mundialach pozostanie z nim na długo. O jego formie na amerykańskich boiskach sporo mówi fakt, iż 40-latek w przerwie meczu z Hiszpanią sam poprosił o zmianę.

Miejsce lewego obrońcy w tym zestawieniu zajął Theo Hernandez. Defensor po transferze do Arabii Saudyjskiej został nieco zapomniany przez europejskich kibiców. Przypomnieć o sobie miał za sprawą mundialu w Ameryce Północnej. Już po pierwszym meczu z Senegalem Didier Deschamps zdecydował się odsunąć 28-latka od wyjściowej jedenastki. W niej wystąpił już tylko dwa razy, podczas rotacji z Norwegią i Anglią. Tam jednak defensor także nie błysnął, a w boju o 3. miejsce został zmieniony już po 1. połowie, kiedy tablica z wynikiem wskazywała na 4:0 dla „Synów Albionu”. Na prawej stronie zaś umieściliśmy Joao Cancelo. Roberto Martinez ufał swojemu podopiecznemu, jednak jego cierpliwość zazwyczaj wyczerpywała się wraz z przebiegiem meczu. Aż dziwne, że regularnie będąc wcześnie zmienianym, elektryczny Cancelo nie stracił miejsca w wyjściowym składzie.

Jeśli chodzi o środek obrony, Josko Gvardiol jako pierwszy trafił do grona nieszczęśliwców. Wydawało się, że w starzejącej się Chorwacji gwiazdor Manchesteru City powinien wieść prym. Tymczasem po fatalnych błędach z Anglią i elektrycznej 1. części spotkania przeciwko Panamie najwyżej wyceniany zawodnik Chorwacji stracił miejsce w wyjściowej jedenastce. Jego najlepszy moment na tej imprezie to nieuznany gol w końcówce meczu z Portugalią. Podobną drogę przeszedł też drugi stoper, czyli Kalidou Koulibaly. Ten przystępował do turnieju jako kapitan i lider drużyny, a został twarzą kiepskiej defensywy Senegalu. Niech najlepiej o jego występie świadczy to, że jego reprezentacja najlepsze chwile przeżywała, gdy dawny gwiazdor Napoli znajdował się poza boiskiem.

Pomoc nie pomogła – moc została na papierze

Kevin De Bruyne otwiera grono rozczarowań w drugiej linii. Belgia od 2018 roku czekała na turniej, z którego piłkarze wróciliby z podniesionymi głowami. Ostatecznie tak się stało, bo ćwierćfinał „Czerwonych Diabłów” na Mistrzostwach Świata 2026, biorąc pod uwagę szereg czynników, jest pewnym sukcesem. Ojcem tego sukcesu nie można jednak nazwać Kevina De Bruyne. Poza meczem z Nową Zelandią szwendający się magik nie ukazał kibicom swojego repertuaru. Swoje najpiękniejsze chwile Belgowie przeżyli w starciu ze Stanami Zjednoczonymi, a także podczas dramatycznej końcówki spotkania z Senegalem. W obu przypadkach selekcjoner Rudi Garcia nie zdecydował się na skorzystanie z usług piłkarza Napoli.

Pomoc uzupełnić musi pewien duet, który miał poprowadzić Portugalię do pierwszego w jej historii triumfu na mundialu, a okazał się największym przegranym Mistrzostw Świata 2026. Zarówno Bruno Fernandes, jak i Vitinha nie przełożyli swojej klubowej formy na amerykańskie boiska. Swoją moc pomocnicy zaprezentowali jedynie na tle Uzbekistanu. Najbardziej wymowny co do ich formy był występ przeciwko Chorwacji. Choć Portugalia to spotkanie wygrała, to zaskakujące było, jak 40-letni Luka Modrić wraz z wracającym po ciężkiej kontuzji Kovaciciem zdominowali w 2. połowie środek pola.

Rozczarowania w ataku

Tworzenie ofensywnego trio należy rozpocząć od Leroya Sane. Wokół występu skrzydłowego i jego relacji z Julianem Nagelsmannem powstały setki memów i przeróbek. Sane był zawodnikiem niewnoszącym nic pozytywnego. Miał dać impuls zawodnika, który swoimi dryblingami otworzy przestrzeń, ale jego próby wymijania przeciwników kończyły się jedynie prostymi stratami. Przy dośrodkowaniach także nie wyglądało to najlepiej. Nawet kiedy „Die Mannschaft” błyszczeli na tle Curacao, to ulubieniec selekcjonera był ciałem obcym. To on jest jedną z twarzy kompromitującej przygody Niemiec.

Największym rozczarowaniem z prawej strony boiska został wybrany, może i nieco sensacyjnie, Omar Marmoush. Senacyjnie, bo w końcu jego drużyna dokonała historycznego sukcesu, jakim był awans do 1/8 finału Mistrzostw Świata, a w dodatku była o krok od ćwierćfinału. Niemniej to nie strzelec Manchesteru City do tego doprowadził. Nieskuteczność napastnika mogła „Faraonów” wiele kosztować w spotkaniu z Australią. Nie może nikogo dziwić, że selekcjoner Hossam Hassan w meczach z Iranem oraz Argentyną zdecydował się posadzić 27-latka na ławce rezerwowych. Biorąc pod uwagę to, że Marmoush był typowany na lidera swojej drużyny, to wybór padł właśnie na niego.

Napastnikiem, który zarazem uzupełni największe rozczarowania Mistrzostw Świata 2026 jest też Patrik Schick. Czesi rozegrali kompromitujące Mistrzostwa Świata i pożegnali się z turniejem już po fazie grupowej. Trudno całą winą obarczać gwiazdora drużyny. Trzeba jednak przyznać, że ten nie był szczególnie aktywny. Mundial zakończył bez ani jednego trafienia czy choćby asysty. Czara goryczy u snajper przelała się po przegranym 3:0 meczu z Meksykiem. Wtedy to snajper Bayeru Leverkusen zdecydował się na zakończenie kariery reprezentacyjnej. Cóż, szkoda, że tak ważna postać czeskiej piłki żegna się z tamtejszą reprezentacją w tak przykry sposób.

Cała jedenastka rozczarowań Mistrzostw Świata 2026 prezentuje się na poniższym obrazku. Na menedżera drużyny wskazany został Julian Nagelsmann.

Jedenastka rozczarowań Mistrzostw Świata

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze