Chorwacja – Portugalia, czyli absolutny hit 1/16 finału Mistrzostw Świata! [ZAPOWIEDŹ]

Już w nocy z czwartku na piątek o godzinie 1:00 naszego czasu zmierzą się ze sobą dwie uznane europejskie marki. Chorwacja i Portugalia staną naprzeciwko siebie w walce o awans do 1/8 finału. Przegrany odpada!

Lekko poturbowana, ale jakże naszpikowana gwiazdami Portugalia kontra nieco wiekowa Chorwacja, której gwiazdy wciąż potrafią oczarować kibiców. Starcie zapowiada się niezmiernie ciekawie.

Chorwacja lubi zaskakiwać

Chorwacja liczy niespełna cztery miliony mieszkańców. To stosunkowo małe państwo nie czuje jednak kompleksów w starciu z potęgami. Spośród triumfatorów mundialu nie ma drużyny, której „Ogniści” nie utarliby nosa. Jest to zresztą naród, który na podium Mistrzostw Świata od 1998 roku stawał aż trzy razy. To więcej od takich reprezentacji jak Argentyna, Włochy, Brazylia czy właśnie Portugalia. Choć mało kto wskazuje bałkańską drużynę wśród faworytów do triumfu, to w poprzednich latach było podobnie.

Sama Chorwacja weszła w turniej w swoim stylu, grając ofensywną piłkę. W pierwszym meczu jednak szczególnie się to nie opłaciło. Naszpikowani gwiazdami w ataku Anglicy zdołali wpakować swoim rywalom aż cztery bramki. Trzeba jednak zaznaczyć, że starcie jest określane jako jedno z najlepszych trwającego turnieju i „Ogniści” także swoje szanse wykreowali. Jasne po spotkaniu było, że do awansu z grupy będzie trzeba poprawić defensywę. Po 1. połowie spotkania z Panamą można było jeszcze mieć wątpliwości co do gry drużyny. Po przerwie natomiast, za sprawą powrotu do ustawienia z czwórką z tyłu, drużyna odzyskała swój blask. W ostatnim grupowym spotkaniu Chorwaci dwukrotnie zdołali przebić się przez ghański autobus, zajmując ostatecznie 2. miejsce w grupie.

2. miejsce w Grupie L w 1/16 finału Mistrzostw Świata trafiało na 2. drużynę grupy K, a tą okazała się Portugalia. „Ogniści” będą musieli więc wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, aby awansować do dalszej fazy turnieju. Selekcjoner Zlatko Dalić na konferencji prasowej zapowiedział, że nie planuje wielu zmian. Można spodziewać się więc, że znów ujrzymy zespół w ustawieniu 4-2-3-1. Nie ma wątpliwości, że to właśnie przy czterech defensorach zespół prezentuje się najlepiej. Oprócz tego 59-letni trener dodał:

„Myślę, że klucz będzie w środku pola. Tam rozstrzygnie się ten mecz.”

Największa siła rażenia jego podopiecznych od lat tkwiła właśnie w drugiej lini. Pytanie jednak, czy tak też będzie tym razem, gdyż jego przeciwnicy mają jedną z najlepszych pomocników na świecie.

Zmęczona Portugalia

Portugalia w przeciwieństwie do Chorwacji przed startem turnieju była typowana jako jeden z głównych kandydatów do końcowego triumfu na Mistrzostwach Świata 2026. Dopiero co reprezentacja ta świętowała zwycięstwo w Lidze Narodów, ale po rozpoczęciu walki o Puchar Świata drużyna znów zaczęła przypominać zespół z EURO 2024. Mowa tu o nużącej kadrze, która w trzech meczach z rzędu – przeciwko Gruzji, Słowenii i Francji – nie potrafiła zdobyć choćby jednej bramki i ostatecznie pożegnała się z turniejem na etapie ćwierćfinału.

To właśnie mecz z DR Konga przypomniał fanom z Półwyspu Iberyjskiego niemieckie boiska. 75% posiadania piłki przez podopiecznych Roberta Martineza przełożyło się jedynie na siedem strzałów i 0,65 xG. W obu tych statystykach lepiej wypadli Kongijczycy. Nadzieję co do dalszych występów drużyny rozpalił dopiero mecz z Uzbekistanem. Tam zobaczyliśmy Portugalię skuteczną, głodną kolejnych goli, co przełożyło się na wysokie zwycięstwo 5:0. Wielu fanów zastanawia się, czy rezultat ten świadczył bardziej o sile ich reprezentacji, czy bardziej o słabości rywali. W końcu w ostatnim grupowym spotkaniu, gdzie stawką było zwycięstwo w grupie i prostsza drabinka, „Nawigatorzy” znów nie zachwycili. To Kolumbia była w tym spotkaniu zespołem lepszym. Europejczyków uratował Diego Costa, a także za duży rozmiar buta Davinsona Sancheza. Sytuację po fazie grupowej selekcjoner kadry skomentował w następujący sposób:

„Trzy mecze fazy grupowej były dla nas przygotowaniem. Przeszliśmy trudne momenty, ale pokazaliśmy odporność i odpowiednią intensywność.”

Pytaniem pozostaje, czy te trudne momenty odbiją się na wyborach przy dobieraniu wyjściowej jedenastki. Ani z Uzbekistanem, ani z Kolumbią nie zachwycił Joao Felix. Impuls z ławki dał za to Rafael Leao. Media spekulują, że to właśnie zawodnik AC Milanu może przedostać się do pierwszego składu. Pod znakiem zapytania stoi też występ Joao Cancelo. Na Mistrzostwach Świata boczny obrońca dwukrotnie boisko opuszczał w przerwie meczu. Mówi się, że zastąpić 32-latka mógłby Diego Dalot.

Luka Modrić vs Cristiano Ronaldo – forma weteranów kluczem do zwycięstwa?

Na konferencjach przedmeczowych obaj selekcjonerzy dostali pytania o pojedynek tych dwóch piłkarzy. Choć trenerzy odwracali uwagę od porównań obu graczy, to to, jak zaprezentują się weterani w tym spotkaniu, może mieć znaczenie kluczowe. Nie wydaje się, by któryś z doświadczonych graczy rozpoczął mecz na ławce rezerwowych.

Pomocnik AC Milanu na Mistrzostwa Świata pojechał jeszcze nie do końca świeży po urazie, którego nabawił się na boiskach Serie A. Na przestrzeni trzech meczów fazy grupowej było jednak widać gołym okiem, jak Luka Modrić ze spotkania na spotkanie rośnie. Jeszcze w meczu z Anglią rozkojarzony kapitan nie tylko sprokurował rzut karny, ale boisko po średnim występie opuścił już w 58. minucie. Przeciwko Ghanie natomiast forma piłkarza wyglądała już zupełnie inaczej. 40-latek nie tylko zaliczył asystę, ale to, jak harował w defensywie, zrobiło wrażenie na kibicach z całego świata. Tylko Thomas Partey i Petar Sucic przebiegli w tym meczu więcej od kapitana „Ognistych”. Jeśli Zlatko Dalić na konferencji prasowej twierdzi, że o zwycięstwie zadecyduje środek pola, to znów może oznaczać, że los Chorwatów będzie zależny od formy swojego legendarnego zawodnika.

Wokół Cristiano Ronaldo panuje jeszcze większy szum. To, jak napastnik Al-Nassr jest oceniany, może przypominać trochę sinusoidę. Krytyka za mecz z DR Konga, wychwalanie pod niebiosa po starciu z Uzbekistanem i po spotkaniu z Kolumbią znów przedstawianie go w negatywnym świetle. Wiele się mówi o roli, jaką 41-letni kapitan wciąż sprawuje w kadrze. Na turnieju, gdzie minuty oszczędza się nie tylko innej legendzie, jak Leo Messiemu, ale i młodszym, jak Kylian Mbappe oraz Erling Haaland, Cristiano gra wszystko od deski do deski. Wiek i minuty oczywiście sprawiają, że odbija się to na postawie CR7 w defensywie. Jeśli więc Cristiano Ronaldo ma zamiar udowodnić, że faktycznie wrócił, jak mówił w trackie meczu z Uzbekistanem, będzie musiał być do bólu skuteczny. Nie jest to w tym momencie zawodnik, od którego można oczekiwać też dryblingów, bo takowego snajper nie zaliczył ani jednego. Można jednak wciąż od Ronaldo oczekiwać bramek i tego, że raz jeszcze udowodni swoją wartość. Dobrym występem przeciwko Chorwacji z pewnością uciszyłby głosy ludzi wysyłających piłkarską ikonę na emeryturę.

Chorwacja czy Portugalia? Historia mówi: Portugalia!

Nie ma drużyny, która triumfowałaby na Mistrzostwach Świata i w meczu z sobą Chorwaci nie utarliby jej nosa. Sęk w tym, że Portugalczycy miana najlepszej reprezentacji na globie nigdy nie wywalczyli, co sprawia, że reguła ta ich nie dotyczy. Podczas wielkich turniejów oba narody ścierały się ze sobą dwukrotnie. Mowa tu o Mistrzostwach Europy z 1996 roku, a także z roku 2016. Podczas EURO sprzed 30 lat było to pierwsze oficjalne starcie między Portugalią a Chorwacją. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego ograła wtedy „Ognistych” 3:0. Obie drużyny awansowały wtedy jednak do fazy pucharowej, gdzie odpadły już w ćwierćfinale.

Drugie starcie odbyło się 20 lat później, dekadę temu względem obecnych wydarzeń. Chorwacja na najlepiej wspominanym przez Polaków EURO pokazała się z naprawdę dobrej strony, wygrywając swoją grupę, przez co trafiła na 3. drużynę grupy F, którą okazała się… Portugalia. Po wyrównanym starciu, w którym przewagę mieli mimo wszystko Chorwaci, zwyciężyła oczywiście ekipa Cristiano Ronaldo, która później zwyciężyła całe rozgrywki. Bramkę na wagę awansu w 117. minucie zdobył wtedy Ricardo Quaresma. Oprócz CR7 spotkanie to z perspektywy murawy pamiętają Luka Modrić, Ivan Perisić oraz Andrej Kramarić.

Na mistrzostwach górowali więc Portugalczycy, a jak to wyglądało w Lidze Narodów? Tu także Chorwacja ani razu nie zdołała ograć „Nawigatorów”. W czterech spotkaniach rozgrywanych w ramach tego świeżo utworzonego turnieju trzykrotnie górą byli Cristiano Ronaldo i spółka. Jedynie raz „Ogniści” wyszarpali remis. Oznacza to, że poza meczami towarzyskimi (takowe przed EURO 2024 wygrała reprezentacja z Bałkanów), Portugalia ani razu z Chorwatami nie przegrała. Każda passa jednak kiedyś się kończy. Pozostaje poczekać, czy ta zakończy się teraz, czy chorwaccy fani będą musieli na to jeszcze poczekać.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze