Środowa noc i poranek przyniosą inaugurację rywalizacji w grupie J. Po spotkaniu Argentyna – Algieria, w którym do gry wkroczy także nasz eksportowy arbiter Szymon Marciniak, na stadionie w San Francisco zmierzą się reprezentacje Austrii i Jordanii. Pytanie brzmi: czy po tym meczu będzie raczej „ściernisko”, czy jednak „San Francisco” — cytując dobrze znany utwór.
Dla reprezentacji Austrii będzie to pierwszy występ na mundialu w XXI wieku. Zespół prowadzony przez Ralfa Rangnicka ma za sobą udane kwalifikacje, które zakończył na pierwszym miejscu w swojej grupie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że rywale pokroju Cypru, Rumunii czy San Marino nie byli w stanie poważnie zagrozić Austriakom. Warto natomiast podkreślić, że w eliminacyjnej grupie mierzyli się także z Bośnią i Hercegowiną, a więc z drużyną, która również wystąpi na mundialu. Z tego dwumeczu Austria wyszła obronną ręką — wygrała 2:1 i zremisowała 1:1.
Jordania z kolei należy do grona czterech debiutantów tegorocznych mistrzostw świata. To reprezentacja, o której wielu kibiców powie dziś: „wiemy, że nic nie wiemy”. Trudno więc jednoznacznie ocenić jej potencjał, choć wszystko wskazuje na to, że w starciu z Austrią nie będzie jej łatwo o sprawienie niespodzianki. Z drugiej strony po poniedziałkowym remisie Hiszpanii z Republiką Zielonego Przylądka wiadomo już, że na tym turnieju możliwe jest niemal wszystko.
Warto dodać, że będzie to pierwsze bezpośrednie spotkanie obu reprezentacji w historii.
Były kapitan reprezentacji Austrii Andreas Ivanschitz zwrócił uwagę na taktykę Jordanii: „Wiele drużyn potrafi bronić się w głębokim bloku i Jordania również to potrafi. Jednak nie będą tylko stać z tyłu i się bronić. Gdy przechodzą do ataku, ustawiają się w systemie 3-4-3. Trener przywiązuje dużą wagę do dyscypliny taktycznej, a Mousa Al-Tamari z Stade Rennais FC jest ich najgroźniejszym zawodnikiem”.
Austriacy jadą na mundial w bardzo dobrych nastrojach. Wygrywają mecz za meczem i wyglądają na zespół pewny siebie oraz dobrze poukładany. Ich ostatnie wyniki potwierdzają wysoką formę:
01.06.2026 – Austria – Tunezja 1:0
31.03.2026 – Austria – Korea Południowa 1:0
27.03.2026 – Austria – Ghana 5:1
18.11.2025 – Austria – Bośnia i Hercegowina 1:1
15.11.2025 – Cypr – Austria 0:2
Jordania natomiast nie odniosła jeszcze zwycięstwa w sparingach w 2026 roku. Jej przygotowania wyglądały znacznie skromniej niż w przypadku Austrii:
07.06.2026 – Kolumbia – Jordania 2:0
31.05.2026 – Szwajcaria – Jordania 4:1
27.03.2026 – Jordania – Kostaryka 2:2
18.12.2025 – Jordania – Maroko 2:3
15.12.2025 – Arabia Saudyjska – Jordania 0:1
Na papierze faworytem są więc Austriacy. Jordania może postawić trudne warunki i próbować zaskoczyć rywala dyscypliną taktyczną oraz szybkim przejściem do ataku, ale doświadczenie, organizacja gry i ostatnia forma przemawiają za ekipą Ralfa Rangnicka. Czy rzeczywiście potwierdzi ona swoją przewagę już w pierwszym meczu turnieju? Odpowiedź poznamy w San Francisco.


