Zagłębie Lubin – Lech Poznań — na pozycji lidera bez zmiany! [PODSUMOWANIE]

Hit Zagłębie Lubin – Lech Poznań dla przyjezdnych. Mimo porażki „Miedziowi” utrzymują się na pozycji lidera.

Choć w przypadku meczu Zagłębie Lubin – Lech Poznań to ci drudzy od początku sezonu byli faworytem do mistrzostwa, to jednak podopieczni Leszka Ojrzyńskiego pozostawali niepokonani od 5 spotkań.

„Kolejorz” do meczu podchodził w nie najlepszym swoim momencie tego sezonu. Dopiero co odpadł z Pucharu Polski, sprawy w Lidze Konferencji także mocno się skomplikowały, więc klub nie mógł sobie pozwolić na kolejną stratę punktów w lidze.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań, dwie twarze gospodarzy

W 1. części spotkania nie było widać u Dolnoślązaków tych atutów, które pozwoliły im się wspiąć na pozycję lidera. Po pierwszych 5 minutach Zagłębie Lubin ustało z pressingiem i przez całe 45 minut zaliczyło jedynie cztery kontakty w polu karnym przeciwnika. Choć przy stracie bramki można mówić o pewnym pechu, gdyż piłka niefortunnie, po odbiciu się od poprzeczki, spadła pod nogi rywala, tak drużyna na korzystny wynik szczególnie nie zasłużyła. Brakło spokoju przy wyprowadzaniu akcji, wyjścia z kontratakiem, a w zasadzie jak Leszek Ojrzyński stwierdził na konferencji pomeczowej — brakło zwyczajnie wszystkiego.

2. połowa to jednak zupełnie inna sprawa. Szkoleniowiec gospodarzy dokonał potrójnej zmiany. Na boisku zameldowali się Sebastian Kowalczyk, Levante Szabo oraz Luka Lucic i gra od razu się rozruszała. Można powiedzieć, że role zupełnie się odwróciły. „Miedziowi” przejęli inicjatywę i kreowali sobie kolejne sytuacje. Były strzały z dystansu, wrzutki, piękna próba strzału przewrotką Marcela Reguły, ale brakowało w tym wszystkim trochę ładu. Mimo znaczącej przewagi Zagłębie Lubin oddało tylko jeden celny strzał, przez co nie udało się im doprowadzić do wyrównania.

Na szczególną uwagę spośród indywidualnych występów piłkarzy zasługuje ten Sebastiana Kowalczyka. Mimo że były zawodnik Pogoni Szczecin nie zagrał od trzech spotkań, to dzisiaj jego gra dała spory impuls drużynie. Bardzo dobrze wyglądał też Josip Corluka, który był mocnym punktem zespołu. Problemem jednak może być lista absencji, która po tym spotkaniu może się poszerzyć. Nie wiadomo, jak do końca ma się sytuacja zdrowotna Igora Orlikowskiego, a także Mateusza Grzybka. W dodatku za zgromadzoną liczbę żółtych kartek zawieszony został Michał Nalepa.

Lech Poznań w końcu zwycięski

Mecz Zagłębie Lubin – Lech Poznań był wyjątkowo ważny dla zespołu gości. Po trzech przegranych z rzędu nie mogli sobie pozwolić na to, by odjechała im jeszcze liga. W stolicy Wielkopolski mogą być zadowoleni. Nawet mimo nieprzekonującego stylu, który był podobny do tego prezentowanego przez Dolnoślązaków. „Kolejorz” bowiem również zaliczył dwie zupełnie różne połowy. Z tą różnicą, że tu akurat zmiennicy osłabili zespół w ofensywie zamiast go napędzić. Trener Niels Frederiksen jest jednak zadowolony z pracy, jaką ci wykonywali bez piłki.

Lech Poznań nie chciał pójść po drugą bramkę, która pozwoliłaby wyprzedzić Zagłębie Lubin w tabeli. W rundzie jesiennej przegrali bowiem 2:1, a bilans bramek lepszy mają obecnie podopieczni Leszka Ojrzyńskiego. Choć trzeba przyznać, że były ku temu okazje. Gdy w końcówce meczu rywale mocno się odsłonili, to dwa wypady, które powinny zakończyć się golem, zaliczył Yannick Angero. Iworyjczyk jednak musi popracować nad skutecznością.

Odpowiednio zadziałała defensywa. Po raz kolejny kibice mieli okazję przekonać się, że to duet stoperów Mońka-Milić jest najlepszą opcją w tym sezonie. Drużynie udało się też uniknąć urazów. Choć poobijany może być nieco Mikael Ishak, to na Szachtar Donieck nie powinno być ubytków w kadrze. Pytanie, ile energii zawodnikom pozostało i czy starczy to na walkę o awans w Krakowie.

Zagłębie Lubin – Lech Poznań za nami, co dalej?

Zagłębie Lubin czekają teraz dwa wyjazdy. Kolejny mecz odbędzie się w piątkowy wieczór w Lublinie z tamtejszym Motorem. Następnie zaś „Miedziowi” pojadą zmierzyć się z Arką Gdynia. W tym roku jednak podopieczni Leszka Ojrzyńskiego wygrali każdy z trzech meczów rozgrywanych w roli gości. Ponadto, jak na razie, z zespołami z Pomorza klub może pochwalić się trzema zwycięstwami z bilansem 12:2.

Lech Poznań w czwartek czeka wspomniany rewanż z Szachtarem Donieck. Niezwykle trudno będzie o awans do dalszej fazy rozgrywek, jednak dwubramkowa strata nie jest nie do odrobienia. Później zawodnicy Nielsa Frederiksena będą mogli złapać trochę oddechu. Niedziela to starcie przy Bułgarskiej z ostatnią w tabeli Termalicą Nieciecza, choć nie można jej oczywiście lekceważyć. Następnie „Kolejorza” czeka kolejny mecz na szczycie — na Podlasiu przeciwko Jagiellonii Białystok.

 

Mateusz Konsewicz

czytaj dalej...

udostępnij na:

REKLAMA

najnowsze