Od dłuższego czasu mówiło się, że Tomasz Pieńko opuści Zagłębie Lubin. Interesowały się nim kluby zza granicy, interesował się Lech, ale padło ostatecznie na Raków. Barw tego klubu będzie teraz bronić młody pomocnik.
Tomasz Pieńko bliski rekordów
Jonatan Braut Brunes kosztował Raków dwa miliony euro i jest najdroższym transferem w historii Rakowa. Drugi w tej klasyfikacji jest John Yeboah, za którego Śląsk otrzymał półtora miliona euro. Tyle samo kosztować polski zespół będzie Tomasz Pieńko. Zagłębie Lubin natomiast swego czasu więcej otrzymało tylko za Bartosza Białka, Jarosława Jacha i Filipa Jagiełłę, czyli graczy odchodzących na zachód.
Raków Częstochowa podpisał z 21-letnim zawodnikiem kontrakt aż na pięć lat. Co ciekawe, pomocnik był już obecny podczas czwartkowego meczu Rakowa Częstochowa z MSK Żyliną. W towarzystwie władz klubu był widziany na trybunach, oglądając zmagania „Medalików” w europejskich pucharach.
Co zyskuje Raków?
Raków Częstochowa dokonuje bardzo rozsądnego transferu. Do klubu przychodzi 21-lerni zawodnik z dużym potencjałem, który jednoczesnie doświadczenie na polskich boiskach zdążył już zebrać. W Ekstraklasie zagrał bowiem już 106 razy. Tomasz Pieńko to ofensywny pomocnik, a jego transfer może sprawić problemy między innymi Patrykowi Makuchowi. To w jego miejsce do składu może wskoczyć były już piłkarz Zagłębia Lubin.
Na Dolnym Śląsku piłkarz miewał lepsze, a także gorsze momenty. Drużyna ta w poprzednim sezonie miewała spore problemy i praktycznie do końca walczyła o utrzymanie. Cel osiągnęła za sprawą nowego szkoleniowca Leszka Ojrzyńskiego, pod którego wodzą swój blask odzyskał także nowy nabytek Rakowa.
Tomasz Pieńko był kluczowym piłkarzem na finiszu sezonu, a jego gole z Jagiellonią, Górnikiem Zabrze czy Widzewem zapewniły drużynie utrzymanie. Jeśli piłkarz potrafił się odnaleźć w bałaganie jaki panował w minionym sezonie w Lubinie, to tym bardziej powinien dać radę w drużynie Marka Papszuna. Przy ofensywnym futbolu młodzieżowy reprezentant Polski będzie miał więcej okazji do zaprezentowania swojego wachlarzu umiejętności.
Co to oznacza dla Zagłębia Lubin?
Zagłebie Lubin, choć traci kluczowego zawodnika, to musiało się spodziewać takiej kolei rzeczy. O odejściu piłkarza mówiło się już od dłuższego czasu, więc Leszek Ojrzyński już podczas okresu przygotowawczego układał drużynę pod tę okoliczność. Z tego też powodu Tomas Pieńko rozpoczął mecz 1. kolejki Ekstraklasy z Widzewem Łódź jako rezerwowy.
W Łodzi Leszek Ojrzyński na bokach ustawił Kajetana Szmyta i Mateusza Wdowiaka. Na pozycji środkowego ofensywnego pomocnika natomiast zagrał Adam Radwański. Marek Mróz i Marcel Reguła to kolejni zawodnicy, którzy mogą zagrać na tej pozycji. Szczególnie dużo zyskać powinien ostatni z wymienionych. Zawodnik ten może pójść drogą Tomasza Pieńki, który także w młodym wieku przebijał się do pierwszego składu. Kibice liczą, że to właśnie utalentowany 18-latek coraz częściej będzie wychodził na murawę od pierwszej minuty, a jego występy sprawią, że ból po stracie dawnej gwiazdy drużyny szybko minie.
Mateusz Konsewicz


